Korona norweska i historia waluty Norwegii

0

Norwegia to kraj, który w Polsce kojarzy się z fiordami, wydobyciem ropy naftowej, bezpieczeństwem socjalnym oraz dobrobytem. Wspomniane państwo od pewnego czasu przyciąga polskich pracowników. Ze względu na popularność emigracji zarobkowej do Norwegii, Polacy coraz częściej mają do czynienia z walutą tego kraju. Korona norweska jest znana również polskim firmom działającym na skandynawskim rynku. Co więcej, uchodzi ona za walutę surowcową, a w międzynarodowym handlu ma większe znaczenie niż polski złoty. Czym korona norweska się charakteryzuje? Jaka jest jej historia? Przekonamy się poniżej:

Korona norweska – informacje, które warto wiedzieć

Korona norweska to, jak sama nazwa wskazuje, jednostka monetarna w Norwegii oraz na wyspie Svalbard – terytorium zależnym znajdującym się w Arktyce. Jedna korona dzieli się na 100 øre, choć nie funkcjonuje już ono w formie gotówki. Jej międzynarodowy kod walutowy według ISO to NOK. Wspomniany symbol pochodzi od angielskiego tłumaczenia słów “korona norweska” (norwegian krone). W samej Norwegii można spotkać skrót “kr”.

Uzależnienie gospodarki Norwegii od eksportu ropy naftowej i gazu ziemnego wyraźnie wpływa na notowania krajowej waluty. Korelacja pomiędzy kursem korony norweskiej i cenami ropy naftowej jest od wielu lat dobrze widoczna. Jak przedstawia się obecnie kwestia: korona norweska – kurs? Aktualnie wynosi on 46 groszy, jednak od marca 2020 roku systematycznie się umacnia.

Od 1 maja 2012 roku norweskie øre nie występują już w rozliczeniach gotówkowych ze względu na brak odpowiednich monet. Te najmniejsze jednostki monetarne w Norwegii można spotkać jednak podczas płatności bezgotówkowych. Z kolei podczas rozliczeń dokonanych gotówką cena jest zaokrąglana do najbliższej pełnej korony.

Korona norweska monety

Po wycofaniu najmniejszych jednostek (øre) z obrotu gotówkowego, w Norwegii w obiegu znajdują się poniższe monety:

  • 1 korona norweska
  • 5 koron norweskich
  • 10 koron norweskich
  • 20 koron norweskich

Korona norweska banknoty

W ostatnim czasie, norweskie banknoty wzbudzają duże zainteresowanie. Przyczyną tej sytuacji jest wprowadzenie nowych wzorów. W latach 2017-2019 w obiegu pojawiły się nowe wzory banknotów o każdym nominale, czyli:

  • 50 koron norweskich
  • 100 koron norweskich
  • 200 koron norweskich
  • 500 koron norweskich
  • 1000 koron norweskich

Korona norweska – historia

Korona norweska została wprowadzona do obiegu 1875 roku, gdy Norwegia przystąpiła do, utworzonej dwa lata wcześniej przez Szwecję i Danię, Skandynawskiej Unii Monetarnej. Korona norweska zastąpiła wtedy speciedalera – poprzednią walutę tego kraju, która obowiązywała od 1816 roku. W tamtych czasach korona oznaczała nie tylko nazwę waluty, ale też standard wagi złota – 2480 koron wynosiło 1 kilogram czystego metalu, dlatego na starych monetach koron można zauważyć liczby, oznaczające, jaką część kilograma złota wykorzystano do produkcji monety.

Warto zwrócić uwagę, że wszystkie trzy kraje wprowadzające koronę jako nową walutę posiadały prawo do swobodnej emisji monet honorowanych przez pozostałych członków unii. Mimo tego braku centralnej kontroli nad emisją pieniądza, Skandynawska Unia Monetarna okazała się udanym tworem, który przetrwał między innymi kryzysy finansowe z lat 1878-1879 oraz 1907-1908. Nawet w tych trudnych okresach, trzem państwom członkowskim udało się zachować wymienialność swoich koron na złoto. Takie rozwiązanie wprowadzono już na samym początku działania Skandynawskiej Unii Monetarnej.

Korona norweska po upadku Skandynawskiej Unii Monetarnej

Parytetu złota i całej koncepcji Skandynawskiej Unii Monetarnej nie udało się utrzymać w 1914 roku. Wtedy wojenna zawierucha skutkowała porzuceniem złotego standardu przez wszystkie wcześniej współpracujące kraje (Danię, Szwecję i Norwegię). Wymienione państwa zachowały jednak nazwę “korona” jako określenie dla swoich narodowych walut.

Wymienialność korony norweskiej na złoto została jednak już w 1916 roku przywrócona, aczkolwiek cztery lata później rząd musiał zrezygnować z tego rozwiązania. Przyczyną była wysoka inflacja. W 1926 kurs NOK powiązano z funtem szterlingiem, ale to rozwiązanie przetrwało tylko dwa lata. Na początku maja 1928 znów zdecydowano o powiązaniu NOK ze złotem.

Ostatnia próba zastosowania złotego standardu, skończyła się jesienią 1931 roku, gdy Wielka Brytania zawiesiła wymienialność funta na złoto. Norweski bank centralny, po uwolnieniu kursu NOK, szukał rozwiązań stabilizujących wartość krajowej waluty. Dlatego zdecydowano o ponownym powiązaniu korony norweskiej z funtem brytyjskim (1933 rok), a sześć lat później wybrano dolara amerykańskiego.

W latach okupacji Norwegii przez wojska III Rzeszy, kurs krajowej waluty został powiązany z marką niemiecką (Reichsmarką). Warto wiedzieć, że norweski bank centralny został ewakuowany (razem z rezerwami złota) i po zorganizowaniu działalności w Londynie stamtąd emitował walutę. Tak zwana “korona londyńska” miała stały kurs wynoszący 17,70 za jednego funta szterlinga.

Po wyzwoleniu kraju przez aliantów, przeprowadzono reformę monetarną ograniczającą podaż pieniądza. W 1946 roku Norwegia przystąpiła do systemu z Bretton Woods. Lata 1946-1970 były okresem względnego spokoju dla korony norweskiej. Sytuacja diametralnie zmieniła się po rozpadzie systemu z Bretton Woods. Po tym wydarzeniu, Norges Bank próbował różnych rozwiązań, które miały zapewnić stabilność waluty. Mowa o systemie kontrolowanych wahań w 1972 roku oraz powiązaniu korony z koszykiem innych walut w 1978. Mimo tych zabiegów, konieczne były wielokrotne dewaluacje korony.

Początek lat dziewięćdziesiątych przyniósł powiązanie korony norweskiej z ECU, czyli Europejską Jednostką Walutową. To powiązanie z poprzedniczką euro zostało przerwane w grudniu 1992 roku wskutek ataków spekulacyjnych i turbulencji na rynku walutowym. Wspomniana sytuacja skutkowała trwałym upłynnieniem kursu NOK.

Dwa lata później Norwegowie nie zdecydowali się na wejście do Unii Europejskiej. Zamiast tego Norwegia wybrała członkostwo w Europejskim Stowarzyszeniu Wolnego Handlu (EFTA) i status kraju blisko współpracującego z UE (jako członek Europejskiego Obszaru Gospodarczego). Referendum z 1994 roku zamknęło dyskusję na temat zastąpienia korony norweskiej przez euro.

Korona norweska – ciekawostki

Monety o nominałach 1 i 5 koron norweskich są bardzo charakterystyczne ze względu na obecność otworów w ich samym środku. Takie dziurki prawdopodobnie pozwalają na łatwiejsze rozróżnianie pieniędzy przez osoby niewidome i słabowidzące. Niektórzy uważają jednak, że poprzez umiejscowienie otworów, projektant nawiązał do norweskiej tradycji. Przed wiekami wiele monet ze Skandynawii miało dziurki, gdyż ludzie lubili je nawlekać na rzemień pełniący rolę prowizorycznej portmonetki. Poza tym, dziurawe monety są trudniejsze do podrobienia.

Aktualne wzory norweskich banknotów przedstawiają odpowiednio:

  • 50 koron: latarnię morską na wyspie Utvær
  • 100 koron: łódź wikingów z Gokstad
  • 200 koron: dorsza
  • 500 koron: żaglowiec RS 14 Stavanger
  • 1000 koron: fale morskie

Co ciekawe, Norwegowie nadal mogą wymieniać w banku centralnym wszystkie nieużywane banknoty, które wyemitowano po 1948 roku.

Ciekawostką jest również fakt, że norweska moneta o wartości 20 koron jest takiej samej wielkości i podobnej wagi co moneta syryjska o wartości 10 funtów syryjskich. Wydawałoby się, że taki zbieg okoliczności nie powinien nikogo obchodzić (zresztą, monety z wyglądu bardzo się różnią), jednak automaty do gier oraz automaty płatnicze nie mogły ich odróżnić. Poczta Norwegii z powodu nadużyć związanych z funtem syryjskim w 2006 roku na pewien nawet zamknęła automaty przyjmujące gotówkę. Nic w tym dziwnego, wartość tych monet różni się około 50 razy.

Korona duńska i jej historia

0

Dania pod względem geograficznym znajduje się stosunkowo niedaleko od Polski. To piękny kraj łączący liberalną orientację gospodarczą z bezpieczeństwem socjalnym oraz bardzo dobrą jakością usług publicznych. Wysoki poziom życia na terenie Danii w połączeniu z dobrymi płacami i zapotrzebowaniem na siłę roboczą, kusi wielu polskich emigrantów. Z tego względu korona duńska odgrywa istotną rolę na polskim rynku wymiany walut. Czym się ona charakteryzuje? Jaka jest jej historia? Przekonamy się poniżej:

Korona duńska – informacje, które warto wiedzieć

Korona duńska to, jak sama nazwa wskazuje, jednostka monetarna Danii, lecz także jej terytoriów zależnych: Wysp Owczych i Grenlandii. W języku duńskim korona nazywa się krone, można w tym kraju spotkać więc skrót “kr”. Jedna korona dzieli się na 100 øre. Międzynarodowy kod ISO tej waluty to DKK.

Co ciekawe, Dania jest państwem Unii Europejskiej zwolnionym na mocy traktatu z Maastricht z obowiązku wprowadzenia u siebie waluty euro. W 2000 roku odbyło się dodatkowo referendum, w którym 53,2% społeczeństwa duńskiego odrzuciło pomysł wprowadzenia euro.

Emisją korony duńskiej zajmuje się Narodowy Bank Duński (Danmarks Nationalbank). Jak obecnie przedstawia się kwestia: korona duńska – kurs? Aktualnie wynosi on 62 grosze.

Korona duńska monety w obiegu

W nawiązaniu do kwestii nazewnictwa i podziału duńskiej waluty, warto wspomnieć, że w obiegu pozostała już tylko jedna moneta o nominale mniejszym niż 1 korona. Mowa o monecie wartej 50 øre. Moneta warta 25 øre została wycofana 1 października 2008 roku. Obecnie więc w Danii obowiązują monety o nominałach:

  • 50 øre
  • 1 korona
  • 5 koron
  • 10 koron
  • 20 koron

Korona duńska banknoty

W Danii w obiegu znajdują się banknoty o nominałach:

  • 50 koron
  • 100 koron
  • 200 koron
  • 500 koron
  • 1000 koron

Korona duńska historia

Historia duńskiej waluty jest bardzo długa i sięga jeszcze czasów wczesnego średniowiecza. Dzieje samej korony rozpoczynają się już w bliższych nam czasach. Po raz pierwszy wprowadzono ją w 1619 roku. Miała wartość 1 i ½ rigsdalera oraz 144 szylingów. System ten przetrwał do 1813 roku. Po zniszczeniach związanych z wojnami napoleońskimi doszło do bankructwa skarbu duńskiego. Konieczne więc było wyemitowanie nowego pieniądza. Ponieważ nowy system oparto na rigsbankdalerze, korona była coraz rzadziej bita.

Przetrwał on do 1873 roku, kiedy to Dania i Szwecja utworzyły Skandynawską Unię Monetarną. Dwa lata później do tego układu przystąpiła Norwegia. Warto zwrócić uwagę, że skandynawska korona była powiązana z wartością złotego kruszcu (złoty standard). Wszystkie kraje należące do Skandynawskiej Unii Monetarnej samodzielnie emitowały korony i zobowiązywały się do zachowania wymienialności tych pieniędzy z trzech państw w parytecie. Takie rozwiązanie, skutkujące de facto stworzeniem jednolitej strefy walutowej w północnej Europie, przetrwało aż do 1914 roku. Na początku I wojny światowej Szwecja porzuciła złoty standard, a za nią podążyły pozostałe kraje.

Warto wspomnieć, że korona duńska w 1924 roku znów została powiązana z wartością złota. Złoty standard ostatecznie porzucono w 1931 roku na fali światowego kryzysu gospodarczego. Lata 1940-1945 przyniosły natomiast powiązanie kursowe korony z marką III Rzeszy (Reichsmarką). Był to oczywiście efekt niemieckiej okupacji.

Co ciekawe, jeszcze przed ostatecznym wycofaniem się wojsk niemieckich, Duńczycy w tajemnicy przed okupantem zaczęli już drukować nowe banknoty, które trafiły do obiegu w 1945 roku. Pierwsze powojenne lata (1945-1949) przyniosły powiązanie kursu korony duńskiej z funtem brytyjskim. Począwszy od 1949 duńska waluta stała się częścią systemu z Bretton Woods opartego na dolarze amerykańskim.

Inflacyjne problemy korony duńskiej

System z Bretton Woods rozpadł się na początku lat siedemdziesiątych. Wtedy rozpoczęły się inflacyjne problemy korony duńskiej. W szczytowym okresie (1974 rok), tamtejsza inflacja wynosiła nawet 15% rocznie. Warto wspomnieć, że globalne turbulencje gospodarcze zwiększyły zainteresowanie Duńczyków integracją europejską. W 1973 Dania dołączyła do wspólnot europejskich (razem z Wielką Brytanią i Irlandią).

Pierwsza połowa lat osiemdziesiątych w Danii przebiegła pod znakiem obniżenia inflacji do akceptowalnego poziomu i niemal dwukrotnego spadku wartości korony względem dolara amerykańskiego. Jednak po 1985 roku wartość korony względem dolara zaczęła systematycznie wzrastać i pod koniec dekady osiągnęła poziom zbliżony do obecnego.

Na początku lat dziewięćdziesiątych miały miejsce dwa referenda unijne, w których Duńczycy najpierw odrzucili (1992), a rok później zaakceptowali traktat z Maastricht. Drugie referendum w Danii zakończyło się odmiennym wynikiem, ponieważ ten kraj wynegocjował sobie przywilej dobrowolności dotyczący przyjęcia euro oraz kilka innych korzystnych postanowień traktatowych.

Korona duńska – ciekawostki

Aktualne wzory duńskich banknotów zostały wprowadzone w latach 2009-2011. Przedstawiają one odpowiednio:

  • 50 koron: na przedniej stronie most nad cieśniną Salling, na odwrocie puchar z Skarpsalling. Dominującym kolorem banknotu jest fioletowy
  • 100 koron: na przedniej stronie stary most nad Małym Bełtem, na odwrocie grot z Hingavl. Dominującym kolorem banknotu jest popielato-żółty
  • 200 koron: na przedniej stronie most zwodzony Knippelsbro, na odwrocie ozdobna klamra do pasa z Langstrup. Dominującym kolorem banknotu zielony
  • 500 koron: na przedniej stronie most królowej Aleksandry, na odwrocie puchar z Keldby. Dominującym kolorem jest błękitny
  • 1000 koron: na przedniej stronie most nad Wielkim Bełtem, na odwrocie brązowy wóz słoneczny z Trundholm. Dominującym kolorem jest różowy.

Dania w ramach mechanizmu kursowego ERM II, zobowiązała się do utrzymania pasma wahań korony wobec euro wynoszącego (+/- 2,25%). W praktyce to pasmo nie przekracza 0,50%. Właśnie dlatego wykres dla pary walutowej EUR/DKK lub DKK/EUR przypomina linię prostą.

Na aktualnych duńskich monetach można dostrzec symbol przypominający serce. Wbrew pozorom, nie on nic wspólnego z miłością. Taki symbol będący nawiązaniem do liści lilii wodnej, pojawiał się już w średniowiecznym herbie Danii.

Monety o wartości 1; 2 i 5 koron duńskich mają specyficzną dziurę w centralnym punkcie, co pozwala łatwo odróżnić je od innych osobom niewidomym.

Na Wyspach Owczych, obok korony duńskiej, w obiegu znajduje się druga waluta. Jest to korona Wysp Owczych, przez miejscowych nazywana “oyra”. Ich wymiana na koronę duńską podczas wizyty na lądzie odbywa się bez żadnej prowizji i po kursie 1:1.

Dania jest pierwszym krajem na świecie, który obniżył referencyjną stopę procentową do ujemnego poziomu. Miało to miejsce w 2012 roku, a jej wysokość wyniosła -0,6%. Celem Narodowego Banku Duńskiego była obrona kursu korony wobec euro. Chciał on zniechęcić cudzoziemców do inwestowania w korony. Zabieg ten miał na celu zatrzymanie aprecjacji rodzimej waluty. Cała sytuacja miała swoje błyskawiczne przełożenie na rynku nieruchomości, gdzie ceny w widocznym stopniu wzrosły. Inwestorzy chcący ulokować swój kapitał gdziekolwiek poza bankami, silnie podpompowali bańkę na nieruchomościach.

ETN a ETF – podobieństwa i różnice

ETN, ze względu na nazwę łudząco podobną do ETF, jest często mylone lub wręcz traktowane jako ten sam instrument co ETF. Mimo licznych podobieństw, są to jednak zupełnie inne produkty inwestycyjne. Co musimy wiedzieć o funduszach ETF i ETN? Przekonamy się poniżej:

ETF co to jest?

ETF, czyli z angielskiego akronim nazwy Exchange Traded Fund to fundusz pasywny notowany na giełdzie, którego zadaniem jest wierne odwzorowanie cen wybranych aktywów. Może to być sektor gospodarki, indeks lub cała gospodarka danego kraju.

Fundusze ETF w swoim założeniu są funduszami pasywnie zarządzanymi, których zadaniem jest jedynie wierne odwzorowanie koszyka aktywów. W związku z tym charakteryzują się niskimi kosztami zarządzania i stosunkowo dużą płynnością.

ETN – co to jest?

ETN to z angielskiego akronim od Exchange Traded Notes, co można przetłumaczyć jako noty giełdowe. ETN jest instrumentem dłużnym notowanym na giełdzie papierów wartościowych, na zasadach podobnych do akcji spółek giełdowych. Oznacza to, że pożyczamy nasze pieniądze podmiotowi, który je emituje. Najczęściej są to banki inwestycyjne i fundusze (mowa tutaj o podmiotach takich jak Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych, a nie o instrumentach finansowych, jakimi są fundusze).

Zasady funkcjonowania ETN można w pewien sposób porównać do obligacji korporacyjnych, w których również pożyczamy emitentowi nasze pieniądze, a on staje się dłużnikiem wobec nas. Tutaj jednak podobieństwa się kończą. Obligacje skarbowe i korporacyjne gwarantują nam oprocentowanie, czyli inaczej kupon obligacji, który jest wcześniej ustalony, więc wiemy jaki zwrot z inwestycji uzyskamy przed zakupem obligacji. Teoretycznie więc nie występuje tu ryzyko inwestycyjne, a jedynie ryzyko kredytowe, które pojawia się wtedy gdy emitent nie jest w stanie spłacić wyemitowanych obligacji.

W przypadku ETN nie mamy gwarantowanej stopy zwrotu, ponieważ jest ona uzależniona od tego jak będzie zachowywał się benchmark, czyli instrument, którego ruchy cenowe są śledzone przez nasz ETN. Istnieje więc ryzyko inwestycyjne, wynikające ze zmienności rynku.

Oprócz tego ETN, podobnie jak obligacje (szczególnie korporacyjne), naraża inwestorów na ryzyko kredytowe, czyli niewypłacalności ich emitenta. Taka sytuacja miała miejsce podczas kryzysu finansowego z 2008 roku. Mimo tego, że wartość ETN na metale szlachetne stale rosła, to po bankructwie Lehman Brothers, ETN wyemitowane przez ten bank stały się bezwartościowe, z powodu jego niewypłacalności.

ETN i ETF – podobieństwa

Nie da się ukryć, że instrumenty ETF i ETN należą do szerokiej grupy ETP, czyli produktów inwestycyjnych notowanych na giełdach papierów wartościowych, ale innych niż akcje i obligacje.

Ponadto, zarówno ETF, jak i ETN mają za zadanie replikować, czyli odzwierciedlać ruchy cenowe swojego benchmarku – w obu przypadkach może to być indeks giełdowy, indeks sektorowy, tematyczny, czy nawet surowce i metale szlachetne.

Oczywiście ETF i ETN są przedmiotem obrotu na regulowanym rynku – są więc objęte notowaniami ciągłymi, czyli podobnie jak w przypadku akcji – w trakcie trwania sesji giełdowej na bieżąco możemy śledzić zmiany ceny ich jednostek, możemy również kupić je i sprzedać w dowolnym momencie podczas sesji, tak samo jak akcje.

ETF i ETF – różnice

Pierwszą i najważniejszą różnicą pomiędzy ETF i ETN jest kompletnie odmienny status prawny. ETF, jak wyjaśniliśmy powyżej, to fundusze inwestycyjne, natomiast ETN są instrumentami dłużnymi.

W przypadku problemów podmiotu zarządzającego funduszem ETF pieniądze ulokowane przez inwestorów nie są zagrożone, ponieważ managerowie funduszu nie mają do nich bezpośredniego dostępu. Za ich bezpieczeństwo odpowiada zupełnie inny podmiot, pełniący rolę depozytariusza, gwarantującego bezpieczeństwo środków np. w przypadku upadku funduszu. Więc teoretycznie w przypadku funduszy ETF nie występuje ryzyko kredytowe.

ETN są natomiast narażone na ryzyko niewypłacalności emitenta, dlatego przy wyborze instrumentu powinniśmy kierować się wiarygodnością banku, który wypuszcza je na rynek. Oprócz tego ETN należą do niezabezpieczonych bankowych papierów wartościowych, czyli w przypadku niewypłacalności nie są one zwracane inwestorom z Bankowego Funduszu Gwarancyjnego.

Kolejna kwestia dotyczy sposobu replikacji benchmarku, czyli mówiąc prościej tego w jaki sposób ETF i ETN śledzą ruchy cenowe swojego indeksu docelowego. Większość funduszy ETF stosuje replikację fizyczną, czyli rzeczywiście inwestuje w aktywa wchodzące w skład benchmarku. Jeśli ETF śledzi indeks giełdowy, to kupuje akcje wchodzących w jego skład spółek w odpowiednich proporcjach.

ETN jest typowym z kolei instrumentem syntetycznym. Oznacza to, że emitent certyfikatów nie inwestuje pieniędzy powierzonych przez inwestorów w aktywa, które wchodzą w skład benchmarku. Inwestorzy powierzają mu kapitał, z którym może zrobić w zasadzie co chce. Emitent zobowiązuje się jednak do tego, że wypłaci inwestorom środki równe wartości certyfikatów, które zakupili. Czyli jeśli benchmark wzrósł i tym samym wartość certyfikatów również, to możemy wypłacić ulokowane przez nas pieniądze powiększone o kwotę wynikającą ze wzrostu indeksu docelowego. Dzięki temu jesteśmy na plusie. I odwrotnie, gdy benchmark naszego ETN stracił, spieniężając nasze certyfikaty otrzymamy zainwestowaną kwotę pomniejszoną o wartość spadków indeksu docelowego – w takiej sytuacji jestesmy na minusie.

Warto dodać, iż dzięki swojej syntetycznej strukturze, ETN, w przeciwieństwie do funduszy ETF, nie są podatne na błędy replikacji. Oznacza to, że ich cena nie rozjeżdża się w stosunku do benchmarku. Skoro stosują one replikację syntetyczną, to ich ruchy cenowe zawsze powinny być identyczne w stosunku do zmienności indeksu docelowego.

ETN mają także z reguły bardziej złożoną strukturę od funduszy ETF. Często oferują one stosowanie dźwigni finansowej czy pozycji krótkich, nawet na egzotycznych instrumentach. Tego nie uświadczymy w przypadku funduszy ETF.

Dzięki swojej syntetycznej strukturze, ETN ponoszą niższe koszty utrzymania, a zatem są tańsze dla klienta – opłaty za zarządzanie na takim instrumencie są niższe.

Odwrotne przejęcie, czyli szybki sposób na wejście na giełdę

Istnieje więcej sposobów, aby dostać się na którąś ze światowych giełd papierów wartościowych. Oferta publiczna, czyli IPO nie jest jedynym rozwiązaniem. Często spółki decydują się również na odwrotne przejęcie. Tak na warszawską Giełdę Papierów Wartościowych wkroczyła jedna z wiodących spółek nie tylko naszego rynku, ale nawet swojej branży na świecie – CD Projekt. Na GPW zadebiutowała ona przez przejęcie odwrotne spółki Optimus. Na czym dokładnie polega przejęcie odwrotne? Dowiemy się poniżej.

Przejęcie odwrotne – co to?

Przez przejęcie odwrotne należy rozumieć przejęcie, w którym akcjonariusze spółki przejmowanej nabywają kontrolę w spółce przejmującej. Klasycznym przykładem jest połączenie jednostki dominującej z jej jednostką zależną, w wyniku którego działalność połączonych spółek kontynuowana jest przez podmiot zależny. W celu przeprowadzenia przejęcia odwrotnego spółka prywatna musi kupić wystarczającą ilość akcji spółki publicznej, aby mieć pakiet kontrolny. Spółka prywatna może następnie głosować za połączeniem ze spółką publiczną.

Po zakończeniu łączenia akcjonariusz lub akcjonariusze spółki prywatnej po prostu wymieniają się udziałami w tej spółce na akcje spółki publicznej. W ten sposób, ponieważ spółka powstająca w wyniku połączenia jest przedmiotem publicznego obrotu, transakcja skutecznie upublicznia spółkę prywatną. Z jakiego powodu dokonuje się przejęć odwrotnych?

Przejęcie odwrotne – w jakim celu się je stosuje?

Istotą przejęć odwrotnych jest bowiem odpowiednie dostosowanie struktury powstającego holdingu tak by zoptymalizować jego działalność zarówno pod kątem operacyjnym, jak również podatkowym. Dzięki przejęciu odwrotnemu zachowana zostanie dotychczasowa firma spółki, wszelkie numery identyfikacyjne, a tym samym nie będzie konieczności powiadamiania jej kontrahentów o zmianach zachodzących w strukturach własnościowych.

Dodatkowa korzyść pojawia się również w sytuacji gdy przejmowana spółka jest w posiadaniu istotnych z punktu widzenia prowadzenia dalszej działalności zezwoleń lub koncesji, które nie są objęte zasadą sukcesji i zostałyby utracone w przypadku tradycyjnego połączenia. Co więcej, spółka przejmowana może być związana umowami, które zawierają klauzule wyłączające możliwość przejęcia kontroli przez inną spółkę.

Przejęcie odwrotne jako droga na giełdę

Zastosowanie przejęcia odwrotnego może być również efektywnym sposobem na wprowadzenie własnej spółki do obrotu giełdowego. Z uwagi na liczne wymagania stawiane przed spółkami publicznymi jednostki, które nie mogą lub nie chcą ich spełnić mogą skorzystać z uproszczonego rozwiązania jakim będzie połączenie z notowaną spółką.

Z punktu widzenia prawa handlowego notowana spółka publiczna emitująca akcje w celu przeprowadzenia połączenia jest jednostką przejmującą. W rzeczywistości jednak wspólnicy podmiotu przejmowanego obejmując odpowiedni pakiet nowej emisji uzyskają tym samym kontrolę nad spółką przejmującą i będą mogli korzystać z dostępu do rynku giełdowego. Tego typu praktyki powszechne są również na polskim rynku.

Ogólnie rzecz biorąc, proces od złożenia pierwszej oferty do sfinalizowania transakcji i późniejszej reorganizacji wymaga mniej czasu niż próba upublicznienia prywatnej firmy i przygotowania akceptowalnej oferty publicznej. Dzięki takiemu podejściu możliwe jest wcześniejsze rozpoczęcie publicznego obrotu, co z kolei oznacza utworzenie stałego dopływu dochodów z inwestycji do nowego podmiotu w krótszym czasie.

Odwrotne przejęcia mogą być również stosowane przez spółkę publiczną, która nie może spełnić kryteriów notowania na giełdzie, albo dlatego, że jej cena za akcję jest zbyt niska, nie spełnia progów z niektórych wskaźników finansowych lub z innych powodów. W takim przypadku firma dokonująca odwrotnego przejęcia po prostu nabywa spółkę giełdową. Ten rodzaj manewru jest czasem nazywany notowaniem na tylnych drzwiach, ponieważ firma przejmująca notowaną spółkę zyskuje notowanie giełdowe “tylnymi drzwiami”.

Przejęcie odwrotne a podatki

Podjęcie decyzji o przeprowadzeniu przejęcia odwrotnego może mieć również podłoże podatkowe. Co do zasady podmiot przejmujący nie ma prawa do rozliczania strat podatkowych podmiotu przejmowanego. W związku z tym w sytuacji, gdy jednostka przejmująca osiąga dochód podatkowy, a podmiot przejmowany posiada nierozliczoną stratę podatkową, której sam nie będzie w stanie wykorzystać w ciągu 5 lat, korzystnym będzie odwrócenie transakcji.

W tym kontekście należy jednak zwrócić szczególną uwagę na solidne ekonomiczne udokumentowanie zasadności takiego połączenia. Z punktu widzenia organów skarbowych korzyści podatkowe nie mogą być bowiem jedynym czynnikiem uzasadniającym przeprowadzenie reorganizacji a podważenie przez fiskusa uzasadnienia ekonomicznego może skutkować wysokimi obciążeniami podatkowymi towarzyszącymi procesowi przejęcia.

Przeniesienie siedziby statutowej spółki

Kolejnym argumentem przemawiającym na korzyść przejęć odwrotnych jest możliwość wykorzystania takiej transakcji w celu przeniesienia siedziby statutowej spółki. Specyfika tego rozwiązania pozwala na zmianę oryginalnej siedziby znajdującej się w kraju pochodzenia podmiotu dominującego na kraj, w którym jest zarejestrowana spółka przejmowana. Proces ten pociąga za sobą wszelkie konsekwencje związane ze zmianą siedziby, w tym również te o naturze rachunkowej i podatkowej.

Przejęcie odwrotne – koszt

Koszt połączenia ponosi jednostka prawnie przejmowana i stanowi on wartość instrumentów kapitałowych wyemitowanych na rzecz właścicieli jednostki prawnie przejmującej. Koszt ten może zostać ustalony jako:

  • Wyliczona liczba instrumentów kapitałowych, jakie musiałaby wyemitować jednostka prawnie przejmowana tak, aby właściciele jednostki prawnie przejmującej uzyskali ten sam udział we własności połączonych jednostek – w przypadku, gdy dla ustalenia kosztu połączenia wykorzystuje się opublikowaną cenę instrumentów kapitałowych jednostki prawnie przejmowanej
  • Jako łączna wartość godziwa wszystkich wyemitowanych instrumentów kapitałowych jednostki prawnie przejmującej sprzed połączenia jednostek gospodarczych – jeżeli wartość godziwa instrumentów kapitałowych jednostki prawnie przejmowanej nie jest oczywista.

Co to jest IPO [Initial Public Offering]?

IPO (Initial Public Offering, z angielskiego Pierwsza oferta publiczna) to sytuacja, w której emitent debiutuje na giełdzie i po raz pierwszy dokonuje oferty publicznej na zakup swoich papierów wartościowych. Kierowana jest do uczestnika nieoznaczonego, czyli do każdego z nas, a decyzję o zakupie podejmuje się na podstawie prospektu emisyjnego emitenta – dokumentu, który szczegółowo opisuje, jak zostaną wydane pieniądze pozyskane w ramach IPO. Zanim jednak wejdziemy w posiadanie papierów wartościowych, musimy określić, ile sztuk udziałów chcemy nabyć; często jest bowiem tak, że popyt przekracza podaż i zakupu dokonuje się proporcjonalnie, czyli każdy może nabyć maksymalnie ¼, 1/10, a nawet 1/5000 deklarowanej liczby.

Wielu emitentów proponuje bardzo perspektywiczne szanse rozwoju, przez co zakup papierów wartościowych w okresie lock-upu okaże się trafioną decyzją; historia zna bowiem wiele przypadków z Europy czy z USA, gdzie ceny akcji wzrastały nawet o kilkadziesiąt procent tuż po otwarciu. Przykładem mogą być Li Auto (z 11,50$ na 16$ w dniu debiutu) z NASDAQ, Alibaba (z 68$ na 120$ w dniu debiutu) z NYSE, a nawet rodzime Allegro (z 43 zł na 70 zł w dniu debiutu) czy Gaming Factory (z 15,50 zł na 31,30 zł w dniu debiutu) na GPW. Odrębną kwestią jest też fakt, że stosunkowo wiele IPO na giełdzie kończy się zyskiem w dniu debiutu, więc zapisując się na pierwszą ofertę, powinniśmy pytać się nie „czy zarobimy?”, a raczej „ile zarobimy?”. Wciąż jednak należy mieć na uwadze, iż inwestowanie nieodłącznie wiąże się z ryzykiem, więc musimy dopuszczać do myśli możliwość utraty części lub całości kapitału.

POZNAJ FREEDOM24 >>

IPO na rynku amerykańskim

Bazując na ostatnich doświadczeniach z IPO na rynku amerykańskim, możemy śmiało powiedzieć, że początkowe niepowodzenia w debiutach to wyłącznie „trema przed głównym występem”, bowiem już po miesiącu inwestorzy mogą wyrażać swoje zyski procentem dwucyfrowym. Tak się działo w przypadku AirBNB (platforma house sharingowa), PubMatic (reklama digitalowa) czy DoorDash (dostawa żywności), czyli trzech największych debiutów przypadających na ostatni kwartał 2020 roku. Na podstawie tych debiutów można powiedzieć, że pierwszy tydzień co prawda kończył się „pod kreską”, jednak w perspektywie inwestowania średnio- i długoterminowego te spółki wykazują potencjał na poziomie spółek Palantir czy Uber, które w niespełna pół roku osiągnęły dwukrotną wartość swojego debiutu.

Jak inwestować w debiuty na rynku IPO w 2021 roku?

Jakich debiutów możemy wyczekiwać w najbliższym czasie? Na ten moment ciekawą propozycją jest GitLab, czyli potentat informatyczny z ofertą kierowaną do programistów. Znana i ceniona marka współpracująca z Oracle, IBM, NASA, Sony czy SpaceX to gwarancja stosunkowo bezpiecznego projektu, który został już wypróbowany przez wysoce rozwinięte przedsiębiorstwa. Ogromny popyt mogą wskazywać na szybki i łatwy zarobek dla osób, które skupiają się na day tradingu i krótkoterminowych inwestycjach.

Drugą opcją godną uwagi jest debiut Databricks, czyli potężnych magazynów danych o wartości blisko 28 miliardów dolarów. Wsparcie w postaci Google, Microsoft czy Amazon to niemal gwarancja bezpieczeństwa, a sukces konkurencji w postaci spółki Snowflake (wzrost wartości akcji o niemal 180% w okresie pandemii koronawirusa) kreuje perspektywę zysku zarówno w krótkim, jak i średnim okresie.

Trzecia spółka, która naszym zdaniem może spełnić „amerykański sen”, to Stripe – niezwykle groźny konkurent PayPala, który łączy w sobie korzyści banku i internetowej bramki płatności. Tendencje do pozytywnego odbioru i ciągłego rozwoju spółek fintechowych z pewnością pozytywnie wpłyną na faktyczną wycenę podmiotu, co z kolei oznacza większe prawdopodobieństwo zarobku zarówno w dniu debiutu, jak i w dalszej przyszłości.

Każdą z tych inwestycji możesz śledzić poprzez platformę Freedom24, która nie tylko oferuje dostęp do giełd europejskich, ale i amerykańskich, na których to można dokonać prawdziwie wartościowych inwestycji. Nabycie akcji jest w stu procentach bezpieczne, a dla nowych klientów przygotowaliśmy specjalną ofertę: 30 dni bez prowizji, bez opłat za rachunek, bez żadnych dodatkowych kosztów – ile zarobisz, tyle dostajesz. Rejestrując się już dziś, dajesz sobie szansę na efektywną alokację kapitału i zwiększasz możliwość zarobkowania wyłącznie poprzez uczestnictwo w atrakcyjnych IPO na giełdach amerykańskich.

SPRAWDŹ SZCZEGÓŁY >>


Inwestycje w papiery wartościowe i inne instrumenty finansowe zawsze wiążą się z ryzykiem utraty kapitału, klient sam zasięgnąć informacji w tym zakresie, w tym zapoznać się z zawiadomieniem o podejmowaniu ryzyka. Opinie i szacunki stanowią naszą ocenę na dzień opublikowania danego materiału i mogą ulec zmianie bez powiadomienia. Prowizje, opłaty lub inne wydatki mogą obniżyć wynik finansowy z inwestycji. Wyniki historyczne nie gwarantują wyników przyszłych. Niniejszy materiał nie stanowi oferty ani zachęty do zakupu lub sprzedaży jakiegokolwiek instrumentu finansowego. Przedstawione tutaj opinie i rekomendacje nie uwzględniają indywidualnych okoliczności, celów lub potrzeb klienta i nie stanowią usług doradztwa inwestycyjnego. Odbiorca tego raportu musi samodzielnie podejmować niezależne decyzje, dotyczące papierów wartościowych lub instrumentów finansowych, wymienionych w tym dokumencie. Informacje uzyskano ze źródeł, które Freedom Finance Europe Ltd (wcześniej Freedom Finance Cyprus Ltd) uważa za wiarygodne; jej podmioty stowarzyszone i / lub zależne (zwane łącznie Freedom Finance) nie gwarantują ich kompletności ani dokładności, z wyjątkiem ujawnienie informacji związanych z Freedom Finance i / lub jej podmiotami powiązanymi / agenturami oraz interakcja analityka z emitentem, będącym przedmiotem sprawy. Wszystkie ceny są orientacyjne na dzień zamknięcia rynku danych papierów wartościowych, o ile nie wskazano inaczej.

Korona szwedzka i jej historia

Korona szwedzka nie uchodzi za walutę, która budzi powszechne zainteresowanie w naszym kraju. Mają z nią do czynienia głównie osoby pracujące w Szwecji oraz turyści. Okazuje się jednak, że w skali europejskiej, a nawet globalnej jest to waluta ważniejsza od złotego. Mało tego, po Brexicie, korona szwedzka stała się drugą najważniejszą walutą Unii Europejskiej. Czym się ona charakteryzuje? Jaka jest jej historia? Przekonamy się poniżej.

Korona szwedzka – informacje, które warto wiedzieć

Korona szwedzka to, jak każdy może się domyślić, oficjalna waluta jednostka monetarna Szwecji. Dzieli się ona na 100 öre. Jej kod walutowy według ISO to SEK. Czasem, zwłaszcza na terenie Szwecji, można spotkać się także z użyciem symbolu “kr”.

Od 1 października 2010 roku w przypadku rozliczeń gotówkowych, cena jest zaokrąglana do najbliższej pełnej korony. Takie rozwiązanie zachęca Szwedów do rezygnacji z gotówki i coraz częstszych płatności przy pomocy przelewów internetowych oraz kart płatniczych. W ramach tych bezgotówkowych rozliczeń, nadal używa się drobnych öre.

W praktyce, szwedzka waluta, zwana także potocznie “bagis”, “pix”, “riksdaler” i “spänn”, w gotówkowej formie jest spotykana coraz rzadziej. Szwedzi bowiem niezwykle cenią sobie płatności elektroniczne – tak bardzo, że są najbardziej bezgotówkowym społeczeństwem na świecie. Mało tego, sądzi się, iż Szwecja stanie się pierwszą bezgotówkową gospodarką świata. Pilotażowy projekt wprowadzenia e-korony ruszył już wiele lat temu, a obecnie trwają prace nad jego dopracowaniem. Badania nad nim mają potrwać do końca listopada 2022 roku.

Warto dodać, że pomimo zobowiązań wynikających z przystąpienia Szwecji do Unii Europejskiej, kraj ten pozostaje poza Strefą Euro. W 2003 roku przeprowadzono referendum, w którym 56% głosujących opowiedziało się przeciwko wprowadzeniu euro, rządzący więc nie decydują się na zmianę waluty. Mimo wszystko, euro jest dość powszechnie akceptowane na terenie Szwecji.

Kontrolowaniem emisji szwedzkiego pieniądza, zajmuje się wspomniany już Riksbank – Bank Szwedzki. Riksbank zaczął działać jako współczesny bank centralny w 1897 roku, gdy przepisy zagwarantowały mu wyłączność na emisję pieniądza. Dzięki takiej zmianie, szwedzki bank centralny zyskał możliwość prowadzenia skutecznej polityki monetarnej. Ta kompetencja do dzisiaj stanowi najważniejszy aspekt działalności Riksbanku. Wspomniany bank zajmuje się również kontrolą nad systemem płatniczym oraz działalnością analityczną. Podobnie jak w Polsce, nadzór finansowy jest prowadzony przez instytucję niezależną od banku centralnego (Finansinspektionen).

Czas na najistotniejszą kwestię, czyli korona szwedzka aktualny kurs. Obecnie wynosi on 45 groszy, jednak od drugiej połowy 2019 roku systematycznie się umacnia w stosunku do polskiego złotego.

Korona szwedzka – monety i banknoty

Do 1988 roku w obiegu znajdowały się monety o nominałach 1, 2, 5, 10, 25 i 50 öre oraz 1, 2 i 5 koron. Wtedy wycofano drobne monety – 1, 2, 5, 10 i 25 öre. Moneta o nominale 50 öre została wycofana z użytku 1 października 2010, wprowadzono wtedy za to monetę w wysokości 10 koron. Rozważano także wprowadzenie monety 20-koronowej i zastąpienie nią banknotu o tym samym nominale, jednak ostatecznie rząd nie wyraził na to zgody.

Jakie z kolei mamy banknoty? Ich nominały to:

  • 20 koron
  • 50 koron
  • 100 koron
  • 200 koron
  • 500 koron
  • 1000 koron

Korona szwedzka – historia

Korony szwedzkie weszły do obiegu dopiero w XIX wieku, ale na historię tej waluty znaczący wpływ miały wydarzenia już z początków XVII wieku. Równie długa jest tradycja bankowości w Szwecji, bowiem celem zabezpieczenia wartości pieniądza w 1656 roku, za czasów panowania króla Karola X Gustawa, powstał pierwszy szwedzki bank, Stockholm Banco. Niedługo później instytucja ta, jako pierwsza w Europie, wprowadziła nową formę rozliczeń, czyli banknoty.

Jak powstała obecna waluta Szwecji?

Talary szwedzkie (Riksdaler), które obowiązywały już od 1534 roku, zostały zamienione na korony w 1873 roku, kiedy Szwecja i Dania utworzyły Skandynawską Unię Monetarną. Dwa lata później dołączyła do niej Norwegia. Wszystkie wymienione kraje przyjęły nową walutę, która zastąpiła trzy lokalne talary. Tą nową walutą była oczywiście korona, którą dzielono na 100 „öre”. Warto zwrócić uwagę, że skandynawska korona była powiązana z wartością złotego kruszcu (złoty standard). Wszystkie kraje należące do Skandynawskiej Unii Monetarnej samodzielnie emitowały korony i zobowiązywały się do zachowania wymienialności tych pieniędzy z trzech państw w parytecie.

Rozpad Skandynawskiej Unii Monetarnej

Wspólna waluta dla trzech państw skandynawskich zniknęła w 1914 roku. Perturbacje ekonomiczne związane z wybuchem pierwszej wojny światowej, zmusiły Norwegię, Szwecję i Danię do porzucenia standardu złota i prowadzenia zupełnie samodzielnej polityki monetarnej i kursowej. Wszystkie wymienione kraje zachowały jednak słowo “korona” jako oznaczenie waluty. Warto dodać, że to właśnie Szwecja jako pierwsza uniezależniła wartość korony od złota. Takie rozwiązanie sprowokowało rozpad unii monetarnej z sąsiadami.

Parytet złota w odniesieniu do korony szwedzkiej, został przywrócony osiem lat po zakończeniu pierwszej wojny światowej. Połączenie korony ze złotem przetrwało tylko siedem kolejnych lat. Gdy Bank Anglii zrezygnował ze złotego standardu (1931 rok), podobną decyzję podjął wtedy Riksbank. W 1933 kurs korony szwedzkiej został powiązany z funtem szterlingiem. Sześć lat później, Riksbank zmienił jednak decyzję i powiązał kurs SEK z rosnącym w siłę dolarem amerykańskim. To połączenie przetrwało do 1951 roku, gdy Szwecja stała się uczestnikiem Systemu z Bretton Woods.

Dewaluacje korony

Po rozpadzie Systemu z Bretton Woods, nastały czasy niestabilności dla korony i całej szwedzkiej gospodarki, co zmusiło ten kraj do współpracy ze Wspólnotą Europejską. W latach 1976-1977 przeprowadzono trzy dewaluacje SEK. Kolejne takie dewaluacje miały miejsce w 1981 i 1982 roku Od połowy lat osiemdziesiątych, Riksbank zaczął ograniczać swoje ingerencje w kurs korony.

Ostateczna zmiana miała miejsce w listopadzie 1992 roku. Wtedy wskutek kryzysu bankowego (spowodowanego głównie wcześniejszą bańką kredytową), Riksbank musiał porzucić kontrolę nad kursem walutowym. Równocześnie stopy procentowe zostały przejściowo gwałtownie podniesione, aby zdusić inflację.

Po tych traumatycznych przejściach, szwedzka gospodarka odbudowywała się do końca lat dziewięćdziesiątych. W międzyczasie, w 1995 roku ten kraj przystąpił do Unii Europejskiej i zobligował się do przyjęcia waluty euro, do czego, jak dobrze wiemy, ostatecznie nie doszło.

Korona szwedzka – ciekawostki

W kwietniu 2011 Riksbank ogłosił konkurs na nowe wzory banknotów, podając dominujące kolory oraz osoby, które mają przedstawiać. Do pierwszej fazy wpłynęło 46 prac, z których do fazy drugiej zakwalifikowano osiem najlepszych.

24 kwietnia 2012 wygrała propozycja Kulturresan autorstwa Görana Österlunda. Co nowe banknoty szwedzkiej waluty przedstawiają?

  • 20 koron: na przedniej stronie portret pisarki Astrid Lindgren, na odwrocie pejzaż z regionu Småland
  • 50 koron: na przedniej stronie portret pisarza, artysty, piosenkarza i kompozytora Everta Taube, na odwrocie pejzaż z regionu Bohuslän
  • 100 koron: na przedniej stronie portret aktorki Grety Garbo, na odwrocie pejzaż Sztokholmu
  • 200 koron: na przedniej stronie portret reżysera Ingmara Bergmana, na odwrocie pejzaż z wyspy Fårö
  • 500 koron: na przedniej stronie portret śpiewaczki Birgit Nilsson, na odwrocie pejzaż z regionu Skåne
  • 1000 koron: na przedniej stronie portret sekretarza generalnego ONZ Daga Hammarskjölda, na odwrocie pejzaż z regionu Lappland

Riksbank posiada bardzo ciekawy, dodatkowy aspekt działalności. Wspomniany bank centralny ze swoich środków funduje Nagrodę Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych.

Pierwsze zabezpieczenia na szwedzkich banknotach (np. wklęsłe stemple i znaki wodne) pojawiły się już w połowie XVIII wieku. Banknoty z tego okresu posiadają również komunikat ostrzegający przed karą śmierci dla fałszerzy.

W XVII wieku na terenie Szwecji emitowano monety kruszcowe wykonane z miedzi. Ze względu na mniejszą wartość miedzi w porównaniu do złota i srebra, takie monety były ogromne. Największa z nich ważyła 19,7 kilograma. Za taką monetę można było kupić jedną krowę.

Najważniejsze informacje związane z kontraktami terminowymi

kontrakty terminoweRynek kapitałowy oferuje wiele zróżnicowanych możliwości inwestowania w aktywa. Jedną z nich, stosunkowo popularną na całym świecie, są kontrakty terminowe (futures). Co ciekawe, są one znacznie starsze od samych giełd papierów wartościowych. Pojawiły się już w starożytności. Pierwsze umowy przypominające kontrakty futures były wystawiane na surowce rolne w Chinach 4 tysiące lat przed naszą erą.

Z kolei pierwsze historycznie udokumentowane kontrakty typu futures pochodzą z XVII wieku. W ten sposób hodowcy zbóż zabezpieczali swój biznes przed zmieniającą się koniunkturą, nieurodzajem czy zjawiskiem nadpodaży. Zyskiwali także środki na wynagrodzenie pracowników, zakup niezbędnego środku czy wypożyczenie magazynu na zbiory.

Do obrotu giełdowego kontrakty terminowe trafiły po raz pierwszy dopiero w 1851 roku. Miało to oczywiście miejsce na Giełdzie Towarowej w Chicago. Na co koniecznie musimy zwrócić uwagę, jeśli pragniemy się nimi zainteresować lub nawet w nie inwestować? Dowiemy się poniżej.

Czym są kontrakty terminowe?

Kontrakty terminowe należą do grupy instrumentów pochodnych. Od akcji i papierów dłużnych różni ich przede wszystkim główny cel ich stosowania. Mianowicie nie jest nim transfer kapitału, lecz transfer ryzyka. Kontrakt futures jest więc rodzajem umowy zawartej pomiędzy kupującym a sprzedającym, w której druga strona zobowiązuje się sprzedać określony instrument bazowy w ściśle określonej ilości za ściśle określoną cenę w ściśle określonym terminie pierwszej lub dokonać równoważne rozliczenie finansowe.

Cena, według której kupujący i sprzedający przeprowadzą transakcję w przyszłości nazywana jest ceną terminową (futures price), a dzień, w którym strony są zobowiązane przeprowadzić transakcję to data rozliczenia (settlement date).

Nie zmienia to faktu, iż zdecydowana większość kontaktów futures jest rozliczana gotówkowo, a zaledwie kilka procent z nich w drodze dostawy aktywów bazowych – mowa tu głównie o kontraktach na surowce notowanych na giełdach towarowych. Wszystkie kontrakty terminowe dostępne na GPW rozliczane są właśnie gotówkowo. Znajdują się one w obrocie w systemie notowań ciągłych, co oznacza, że inwestorzy mogą składać zlecenia kupna i sprzedaży według takich samych zasad jak na inne papiery wartościowe. Kupując kontrakt terminowy inwestor zakłada, że kurs instrumentu bazowego będzie rósł, natomiast gdy sprzedaje jego oczekiwania są odwrotne. Zysk osiąga ta strona, której założenia były prawidłowe.

Na jakie instrumenty bazowe dostępne są kontrakty terminowe?

Mogą to być dowolne wartości ekonomiczne, które nie budzą wątpliwości. Najpopularniejsze to akcje, waluty, surowce czy indeksy giełdowe.

W celu otwarcia pozycji na kontrakcie terminowym należy dokonać kupna lub sprzedaży tego instrumentu. Są one głównie aktywem spekulacyjnym, z tego powodu takie zlecenie można utrzymać do dnia wykonania kontraktu lub wycofać się z rynku zamykając pozycję w dowolnym momencie podczas trwania sesji giełdowej. Jeżeli dokonaliśmy zlecenia kupna, aby je zamknąć należy sprzedać kontrakt z tym samym parametrem.W przypadku pozycji krótkiej działanie oczywiście wygląda odwrotnie.

Gdzie można handlować na kontraktach terminowych?

Tak, jak w przypadku inwestycji na rynku akcji, transakcji dokonuje się za pomocą rachunku w biurze maklerskim. Aby zawrzeć zlecenie, trader jest zobowiązany wnieść depozyt zabezpieczający, który ma stanowić ochronę kontrahenta transakcji przed poniesieniem strat. Minimalną wartość depozytu w przypadku warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych określa Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW), który rozlicza i zatwierdza wszystkie zawarte na rynku transakcje. Wartość depozytu dla poszczególnych kontraktów określana jest w procentach wartości kontraktu. Z tego powodu, ponieważ wartość depozytu stanowi tylko część wartości transakcji, uważa się, że kontrakty finansowe działają w oparciu o dużą dźwignię finansową. Pozwala osiągnąć to zwielokrotnione zarówno zyski, jak i straty w porównaniu do tych osiąganych na handlu aktywami bazowymi.

Warto dodać, iż w przypadku kontraktów futures na giełdzie występuje procedura codziennego rozliczania kontraktu marking to market. Wynika z tego, że na koniec dnia salda rachunków są korygowane w zależności od zmiany ceny kontraktu w ciągu dnia – jeśli cena wzrosła zwiększane jest saldo strony długiej, a zmniejszane krótkiej. Jeżeli spadła, sytuacja wygląda odwrotnie. Gdy saldo którejkolwiek ze stron spadnie poniżej dopuszczalnego poziomu należy je uzupełnić minimum do wysokości depozytu początkowego.

O czym należy pamiętać inwestując w kontrakty terminowe?

W pierwszej kolejności o terminie ich wygasania. Jeśli mowa o kontraktach futures na akcje lub indeksy, na świecie przyjęło się, iż wygasają one z reguły w trzeci piątek ostatniego miesiąca danego kwartału, czyli marca, czerwca, września lub grudnia. Zjawisko to występuje od lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku, kiedy na nowojorskiej giełdzie NYSE wprowadzono indeks S&P 500 i co za tym idzie, kontrakty terminowe na niego. Nazwano je “Trzema wiedźmami”.

Na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych także ono występuje, ponieważ terminy wygasania kontraktów terminowych na niej są dokładnie takie, jak powyżej. Z tego powodu, właśnie podczas sesji odbywającej się w ten dzień mamy do czynienia z największą zmiennością na rynku, zwłaszcza w ostatnich jej godzinach. Wynika to z faktu, że najwięksi inwestorzy na rynku, którzy posiadają majętne pozycje na tych instrumentach, starają się wpłynąć na ceny, po których zostaną one rozliczone.

W związku z tym koniecznie należy zwrócić uwagę jaką serię kontraktu terminowego na dane aktywo bazowe kupujemy lub sprzedajemy. Na warszawskiej Giełdzie Papierów Wartościowych jest to opisane w sposób przejrzysty, mianowicie określają to wartości w nazwie kontraktu, po skrótowej nazwie instrumentu bazowego. Oto, jak wygląda ta konstrukcja:

F XYZ k rr

  • F oznacza kontrakt futures
  • XYZ to skrót nazwy instrumentu bazowego (np. W20 dla WIG20)
  • k to kod określający miesiąc wygaśnięcia kontraktu, możliwe są tu 4 litery: H – marzec, M – czerwiec, U – wrzesień, Z – grudzień
  • rr stanowi dwie ostatnie cyfry roku wygaśnięcia, czyli aktualnie można spotkać 20 lub 21

W przypadku kontraktu terminowego na indeks WIG20 dodatkowo na samym końcu nazwy znajduje się jeszcze liczba 20, która oznacza jego zmożnik. W przypadku innych kontraktów futures notowanych na GPW z takim dodatkowym oznaczeniem się nie spotkamy.

Interwencja walutowa – co musisz o niej wiedzieć?

interwencja walutowaRozwinięte gospodarki posiadające dojrzałe rynki finansowe, stabilną politykę pieniężną i prowadzące zakrojoną na szeroką skalę międzynarodową współpracę handlową z reguły pozwalają „niewidzialnej ręce wolnego rynku” ustalać właściwe kursy walut. Płynny kurs walutowy daje bankom centralnym większą niezależność i umożliwia skuteczniejszą ochronę przed rozmaitymi szokami, na które znacznie bardziej narażone są kraje stosujące inne reżimy kursowe, np. ustalające dopuszczalne maksymalne zakresy wahań.

Jednak, gdy mamy do czynienia z trudniejszym czasem dla gospodarki, zarówno lokalnej, jak i globalnej, to właśnie one chętnie podejmują się interwencji walutowych. Większość inwestorów jest stanowczo przeciwna takim działaniom, ponieważ wprowadzają one zamęt w rynkowych trendach, a z reguły i tak są nieskuteczne – kursy walut i tak chętnie wracają do swoich utartych wcześniej schematów. Dodatkowo, przy takim zjawisku nakręcana jest spirala spekulacji, co z kolei powoduje podwyższenie zmienności, które zniechęca wielu profesjonalnych, majętnych inwestorów do handlu ze względu na ich awersję do ryzyka. Nie zmienia to faktu, że interwencje finansowe w ostatnich latach są coraz powszechniej stosowane przez banki centralne, a ich skuteczność zdaje się rosnąć.

Czym więc one tak naprawdę są, na czym dokładnie mechanizm ich działania polega oraz jakie ma długoterminowe konsekwencje? Odpowiedzi na te pytania oraz wszystkie inne najważniejsze kwestie dotyczące ciekawego zagadnienia, jakim jest interwencja walutowa, zostaną udzielone poniżej.

Co to jest interwencja walutowa?

Interwencja walutowa to instrument polityki pieniężnej wykorzystywany przez banki centralne w celu łagodzenia niekorzystnych zjawisk dla gospodarki powstałych w wyniku niekorzystnych wahań kursu walutowego.

Mechanizm działania interwencji walutowej jest stosunkowo klarowny – jeżeli popyt na obcą walutę przewyższa jej podaż na rynku walutowym, to jej kurs wzmacnia się w walucie krajowej, a wtedy bank centralny kraju może sprzedać swoje zapasy tej waluty, aby nie doprowadzić do osłabienia waluty krajowej. Możliwa jest także sytuacja odwrotna, kiedy zapotrzebowanie na walutę krajową przewyższa jej podaż, a wtedy bank centralny dokonuje skupu waluty obcej, emitując krajowy pieniądz na rynek. Interwencja walutowa nie jest więc niczym innym, jak wpływaniem na politykę kursu walutowego banku centralnego.

O wartości instrumentów na innych rynkach również decydują zależności między popytem i podażą. Na giełdach surowcowych czy rynku akcji również często mamy do czynienia z ekstremalnymi zmianami, ale to właśnie rynek walutowy ma zbyt istotne przełożenie na zachowanie przedsiębiorców i gospodarstw domowych, by odpowiedzialny rząd mógł ignorować tego typu anomalie.

Na świecie nie brakuje ekonomistów sceptycznie oceniających szansę na trwałe ustalenie kursu walutowego przez jednego gracza zwłaszcza, że na rynku walutowym każdego dnia zawiera się transakcje wyceniane na setki miliardów dolarów. Uważają więc oni, że interwencje walutowe powinny być stosowane wyjątkowo rzadko i rozważnie, chociażby ze względu na możliwą utratę wiarygodności banku centralnego.

W jakim celu dokonuje się interwencji walutowych?

Powodem dokonania interwencji walutowej jest z reguły jeden z trzech poniższych czynników:

  • Kierunek ruchu – kapitał płynie w przeciwnym kierunku do zamierzonego
  • Dynamika ruchu – kierunek jest właściwy, lecz ruch następuje zbyt szybko i gwałtownie, przez co rynek nie jest w stanie dostosować się do zmian
  • Zbyt wysoka zmienność kursu – waluta na zmianę umacnia się i osłabia w bardzo szybkim tempie, wahania są zbyt duże dla poprawnego funkcjonowania rynku

Niesterylizowana interwencja walutowa

Interwencje niesterylizowane to takie, które mają wpływ na bazę monetarną. W modelu niesterylizowanym bank centralny interweniując na rynku walutowym zwiększa lub zmniejsza podaż pieniądza krajowego. Na przykład w celu zmniejszenia ceny waluty krajowej bank centralny kupuje walutę obcą. Podczas takiej transakcji dodatkowa podaż pieniądza krajowego powoduje zmniejszenie jego ceny i zwiększenie ceny waluty obcej.

Sterylizowana interwencja walutowa

Banki centralne starają się minimalizować negatywny wpływ interwencji na rynek wewnętrzny. W tym celu realizują proces “sterylizacji”. Interwencje sterylizowane polegają więc na tym, że kupowaniu lub sprzedaży waluty obcej towarzyszy transakcja kupna lub sprzedaży krajowych obligacji skarbowych.

Jeżeli bank centralny dokonując skupu waluty obcej powoduje zwiększenie podaży pieniądza krajowego to jednocześnie poprzez sprzedaje obligacje, by neutralizować presję inflacyjną, czyli zniwelować zwiększenie podaży pieniądza. Analogicznie banki postępują w odwrotnym przypadku. Eksperci w swoich pracach naukowych sugerują, że tylko takie podejście do interwencji walutowych powoduje, że mają one szanse powodzenia.

Interwencje walutowe – historia

Pierwszy przypadek interwencji walutowej miał zapewne miejsce w USA podczas Wielkiego Kryzysu, kiedy rząd wysterylizował import złota z Europy, sprzedając dolary amerykańskie, aby utrzymać wówczas standard złota. Nie zmienia to jednak faktu, iż przez długi okres skuteczność interwencji walutowych pozostawała pod dużym znakiem zapytania, ponieważ banki centralne nawet jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ubiegłego wieku niechętnie odkrywały przed inwestorami wszystkie karty i z dużym opóźnieniem informowały o skali i momencie interwencji, albo po prostu takich informacji nie ujawniały.

Sytuacja zmieniła się w czerwcu 2001 roku, gdy japońskie Ministerstwo Finansów zaczęło publikować z maksymalnym opóźnieniem od jednego do trzech miesięcy dokładne dane uwzględniające dzień rozpoczęcia interwencji, ilość jenów japońskich przeznaczonych na ten cel przez Bank Japonii (BoJ) oraz walutę objętą interwencją. Na podstawie tych informacji można wyciągnąć praktyczne wnioski i ocenić warunki, w których szanse na powodzenie interwencji są największe. Analiza dotyczy jednej z najważniejszych par walutowych: dolar-jen (USD/JPY).

Co więcej, to właśnie w Japonii pod koniec ubiegłego wieku dokonywano największej ilości interwencji walutowych, ponieważ stosowano tam politykę utrzymywania stabilnych stóp procentowych na niskim poziomie. Większość transakcji polegała więc na umocnieniu jena – Bank Japonii wydał wtedy na ten cel cel ponad 300 miliardów dolarów, to ponad 30 razy więcej niż Amerykańska Rezerwa Federalna przeznaczała na swoje interwencje walutowe.

Kiedy interwencja walutowa okazuje się skuteczna?

Aby interwencje walutowe banków centralnych miały spełnić pożądany efekt w dłuższym okresie czasu, muszą być spełnione odpowiednie warunki. Przede wszystkim, interwencja walutowa powinna iść równolegle z kierunkiem polityki pieniężnej i fiskalnej oraz fundamentami gospodarki. Dlatego działania mające na celu umacnianie pieniądza krajowego w okresie kryzysu, lub jego osłabienie gdy gospodarka rozpędza się są z reguły skazane na niepowodzenie i wywołują jedynie krótkotrwały chaos na rynku walutowym.

Co więcej, jak już zostało wskazane powyżej, aby interwencje okazały się skuteczne, powinna towarzyszyć im odpowiednia polityka komunikacyjna. Władze odpowiadające za politykę pieniężną mają obowiązek informować dlaczego podejmują takie działania i jakie są ich ogólne cele. Bez tego nie uda im się przekonać inwestorów, że kurs waluty daleko odbiega od fundamentów gospodarczych, ani nie uda im się wpłynąć na zachowania inwestorów kierujących się analizą techniczną.

Porady dla początkujących traderów rynku surowców

porady dla traderów rynku surowcówSurowce to aktywa inwestycyjne uchodzące za jedne z najatrakcyjniejszych na świecie. Dlaczego? Ze względu na potencjał zmienności, który jest spowodowany kompleksową relacją popytu i podaży pomiędzy czynnikami ekonomicznymi oraz nawykami konsumentów. Doskonale jest to widoczne w tym roku na rynku złota, srebra czy ropy naftowej. Dodatkowo, ich wydobycie oraz konsumpcja zależą w największym stopniu od takich czynników, jak klimat, sezonowość czy zasoby. Poniżej przedstawione zostaną porady dla traderów rynku surowców. Zacznijmy jednak od wyjaśnienia podstawowej kwestii.

Czym jest rynek surowców?

Surowiec lub towar to proste, naturalne dobro będące podstawowym materiałem wykorzystywanym w przemyśle. Od innych produktów wyróżnia je fakt, że są wymienialne oraz standaryzowane. Oznacza to, iż niezależnie kto i gdzie je wytwarza, dwie jednostki tego samego surowca są do siebie podobne pod względem jakości oraz ceny, co zdecydowanie ułatwia handel nimi.

Rynek surowcowy dzieli się na cztery główne kategorie. Są nimi:

  • Towary rolnicze, inaczej soft commodities; należą do nich choćby cukier, bawełna, kukurydza, kawa, soja, kakao
  • Surowce energetyczne; takie jak ropa naftowa i gaz ziemny
  • Metale; zarówno szlachetne, jak i przemysłowe, więc do tej grupy zalicza się m.in. złoto, srebro, platyna, miedź, aluminium
  • Towary zwierzęce; ta grupa zawiera wieprzowinę, wołowinę oraz inny żywiec zwierzęcy i towary mięsne

Przejdźmy więc do porad dla początkującego inwestora rynku surowców. W pierwszej kolejności:

Skoncentruj się na analizie fundamentalnej

Analiza techniczna oczywiście przydaje się podczas handlu surowcami, tak jak i na każdym innym rynku, jednak w tym przypadku kluczowe znaczenie ma analiza fundamentalna. Wynika to z faktu, że jej podstawą jest podaż i popyt. W przypadku surowców ceny zazwyczaj zależą od cyklów na rynku. Czasem mamy do czynienia z nadpodażą, a w innych sytuacjach z nadwyżką popytu. Oba te zjawiska znacząco wpływają na rynek i można je wykorzystać, oczywiście w tradingu średnio-, a najlepiej długoterminowym.

To główny aspekt handlu surowcami, przejdźmy teraz do tych bardziej szczegółowych.

Obserwuj dane

Omawiając porady dla traderów rynku surowców nie można zapomnieć o obserwacji danych. Kwestia publikacji danych jest absolutnie kluczowa dla rynku surowców. Dla przykładu dla rynku ropy naftowej niezwykle istotna jest cotygodniowa publikacja na temat zmiany jej zapasów w USA. Dzięki niej można wyciągnąć wnioski czy popyt lub podaż dyktują kierunek rynku. Z reguły wzrost zapasów jest sygnałem dla niedźwiedzi, a ich deficyt dla byków.

Dwa najważniejsze typy raportów do obserwowania to:

  • Zmiany zapasów; każdy surowiec ma własny typ raportów i częstotliwość publikacji, jak zostało wyżej wspomniane w przypadku ropy odbywają się one co tydzień, natomiast jeśli mowa o surowcach rolniczych, to raporty są wypuszczane w drugim tygodniu każdego miesiąca
  • Bilanse; te raporty publikowane są rzadziej, ale mogą dostarczać istotniejszych informacji, dla przykładu w przypadku ropy publikowany jest comiesięczny raport OPEC przedstawiający aktualną sytuację na rynku, ukazujący zmiany w podaży, popycie, produkcji, a także zawierający prognozy na kolejne miesiące

Zwróć uwagę na informacje dotyczące sezonowości i prognozy pogody

To kolejna wartościowa porada dotycząca rynku surowcowego. Sezonowość jest kolejnym kluczowym elementem analizy fundamentalnej surowców. W przeszłości niejednokrotnie możliwym było wychwycenie konkretnych ruchów cen o konkretnych porach roku. Niektóre surowce rolnicze doświadczają tendencji związanych z cyklem upraw. Rynki zazwyczaj mają w zwyczaju popychać cenę w dół w trakcie zbiorów, ponieważ podaż jest wysoka, a ryzyko niesprzyjającej pogody zniwelowane. Z kolei ceny często rosną w trakcie sezonu siewu i hodowli, ponieważ przyszłość tych zasianych roślin wiąże się z ryzykiem pogodowym.

W przypadku innych surowców, jak choćby ropy naftowej czy gazu ziemnego, predefiniowane cykle produkcyjne nie funkcjonują, ale cykle aktywności konsumenckiej już owszem. Dla przykładu, ceny ropy zazwyczaj rosną wiosną w oczekiwaniu na aktywny sezon letni dla kierowców na całym świecie. Z kolei ceny gazu z reguły rosną jesienią, ponieważ wtedy dostawcy energii zaopatrują się na najzimniejsze miesiące.

Jak więc można się domyślić, bardzo istotne są również trudne do przewidzenia zmiany pogody. Jeśli sezon zimowy zapowiada się na wyjątkowo chłodny, cena gazu ziemnego może okazać się wyższa, ponieważ wzrośnie jego zużycie. Co więcej, mroźna temperatura może być także szkodliwa dla plonów, co z kolei może zmniejszyć potencjalne zbiory i w konsekwencji podnieść ceny surowców rolnych.

Porady dla traderów rynku surowców – Nie zapominaj śledzić kursu dolara

To już ostatni kluczowy aspekt. Dolar amerykański jest globalną walutą, która wyznacza trendy na całym świecie. Nie inaczej jest w przypadku surowców – w końcu kurs każdego z nich jest liczony w USD za daną jednostkę. Oznacza to, że może występować pewna ujemna korelacja, czyli ceny towarów mogą rosnąć, gdy dolar się osłabia i na odwrót. Oczywiście takie założenie funkcjonuje raczej jedynie w ujęciu długoterminowym. W przeszłości takie zjawisko można było wielokrotnie zaobserwować, więc z pewnością warto je wziąć pod uwagę.

GPW: Rusza rekrutacja do drugiej edycji Akademii GPW Growth

Akademia GPW GrowthGiełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW) rozpoczyna rekrutację do drugiej edycji Akademii GPW Growth, giełdowego programu, którego celem jest wsparcie rozwoju małych i średnich firm, podała spółka.

„Przed nami druga edycja Akademii GPW Growth. W trakcie poprzedniej edycji, uczestnicy programu zostali zainspirowani do tworzenia dodatkowej wartości dla właścicieli, klientów, pracowników i społeczeństwa. Otrzymali też pakiet skutecznych narzędzi pozwalających zarządzać spółką dzięki wartościom. Tysiące polskich przedsiębiorców, prezesów czy menedżerów z sektora MŚP wciąż potrzebuje wskazówek, jak w pełni wykorzystać potencjał organizacji, szczególnie w dobie obecnej pandemii. Akademia dostarczy uczestnikom wiedzy, umiejętności oraz sieci kontaktów biznesowych, które będą pomocne w pozyskiwaniu kapitału” – powiedział prezes GPW Marek Dietl, cytowany w komunikacie.

Uczestnicy Akademii będą mogli wymienić doświadczenia z zarządzania z uznanymi ekspertami biznesowymi, skorzystać z ich wiedzy, a wypracowane rozwiązania wprowadzić w swoich firmach.

„Niesamowitym doświadczeniem związanym z Akademią, są – wplecione w program wykładowo-warsztatowy – spotkania 'z ciekawymi osobowościami’. Są to zarówno teoretycy, jak i praktycy, którzy częstokroć tworzyli swój biznes od małej rodzinnej firmy, aż po giganta giełdowego. Taka wymiana opinii oraz doświadczeń to świetna okazja do poszerzania wiedzy, ale – co nie mniej ważne – inspiracja do budowania własnych pomysłów i przyszłości biznesowej” – powiedział uczestnik pierwszej edycji Akademii GPW Growth Piotr Ferszka, cytowany w komunikacie.

GPW Growth to kompleksowy program nastawiony na wspieranie rozwoju małych i średnich firm w oparciu o zidentyfikowane potrzeby przedsiębiorstw. W ramach projektu odbędą się spotkania networkingowe z ekspertami i praktykami biznesu, warsztaty, case studies, a także zagraniczne sesje wyjazdowe. Program jest adresowany do prezesów, członków zarządów i dyrektorów odpowiedzialnych za realizację kluczowych celów w firmach.

W pierwszej edycji Akademii GPW Growth uczestniczyło 21 uczestników z 13 spółek. Kolejna edycja programu obejmuje 110 godzin warsztatów i wykładów oraz liczne wydarzenia towarzyszące. W czerwcu 2021 roku, na zakończenie szkolenia, uczestnicy otrzymają certyfikat „Ready for Growth”, podano także.

Organizatorem inicjatywy jest GPW we współpracy z partnerami, wśród których znajdują się m.in: Polski Fundusz Rozwoju, EY Academy of Business, Baker McKenzie Krzyżowski i Wspólnicy sp. k., Grabowski i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych Sp. k., NBS Communications, CFA Society, Stowarzyszenie Inicjatywa Firm Rodzinnych, Business Dialog.

GPW prowadzi rynek regulowany dla akcji oraz instrumentów pochodnych, a także alternatywny rynek akcji NewConnect dla spółek wzrostowych. Rozwija także Catalyst – rynek przeznaczony dla emitentów obligacji korporacyjnych i komunalnych oraz rynki towarowe. Od 2010 r. GPW jest spółką publiczną notowaną na prowadzonym przez siebie parkiecie.