Wpływ ryzyka wojny na rynki finansowe

Symbol dolara pośród naboi
J2T Trade

Od kilku tygodni z głównych stron mediów na świecie nie schodzi temat potencjalnej wojny rosyjsko-ukraińskiej. Choć teoretycznie zagrożenie dotyczy tylko Ukrainy, to w rzeczywistości jego konsekwencje będą miały o wiele szerszy wymiar. Z całą pewnością skutki będą dotyczyć wszystkich głównych światowych rynków finansowych. W efekcie, w ostatnim czasie inwestorzy zaczęli już nerwowo wyceniać ryzyko eskalacji konfliktu – niezależnie czy mówimy tutaj o parkietach europejskich, czy rosyjskim i amerykańskim.

A zagrożenie jest realne. Według oceny różnych agencji wywiadowczych, w okolicy ukraińskiej granicy zostało zgromadzonych ponad 100 tysięcy żołnierzy rosyjskich, a analitycy wskazują, że w ciągu 1-2 tygodni siły te mogą być gotowe do działań zbrojnych. Sytuacja jest zatem bardzo niebezpieczna i może doprowadzić do nieodwracalnych zmian w globalnej gospodarce.

W jakim stopniu ryzyko wojny wpływa na rynki finansowe? Zagadnienie to zostanie przeanalizowane zarówno w kontekście potencjalnej eskalacji bieżącego konfliktu jak i wojen z przeszłości:

Wpływ ryzyka eskalacji wojny rosyjsko-ukraińskiej na rynki finansowe pionki szachowe z flagami USA, Ukrainy i Rosji

O co chodzi?

Inwestorzy coraz bardziej nerwowo reagują na doniesienia dotyczące konfliktu na linii Rosja – Ukraina. W niedzielę 23 stycznia, w godzinach wieczornych Departament Stanu USA wydał nakaz rodzinom dyplomatów amerykańskich opuszczenia ambasady USA w Kijowie. Uzasadnił to “obawą nieuchronnej inwazji militarnej na Ukrainę”. Departament zezwolił również na wyjazd z Ukrainy pracownikom technicznym.

FP Markets

Z kolei Kwatera Główna NATO poinformowała w poniedziałek, że kraje NATO wysyłają dodatkowe okręty i myśliwce do Europy Wschodniej, wzmacniając odstraszanie i obronę w miarę, jak Rosja kontynuuje rozbudowę wojsk na Ukrainie i wokół niej. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow oświadczył, że zwiększenie kontyngentu, sił NATO na jego wschodniej flance prowadzi do wzrostu napięcia w sferze bezpieczeństwa.

Zdaniem części ekspertów działania Rosji na Ukrainie mogą doprowadzić do największego kryzysu od zakończenia II wojny światowej, a Biały Dom przestrzegał, że sankcje, jakie mogą zostać nałożone na Rosję mogą być bardzo dotkliwe. Jeżeli mimo tego, ryzyko konfliktu nie zmalało, a nadal rośnie, to sytuacja robi się dość poważna. Oznacza to, że Rosjanie spodziewają się, że Zachód nie będzie chciał umierać za Ukrainę i nie zdecyduje się na „atomowe” sankcje na Rosję, które jemu samemu mogą mocno zaszkodzić (zwłaszcza Unii Europejskiej).

Jak obecna sytuacja wpływa na rynki finansowe?

Rynek giełdowy Spadki na giełdzie w USA

Inwestorzy podchodzą do aktualnego ryzyka wojny w 100% na poważnie. Zacznijmy od notowań rosyjskiego indeksu giełdowego RTS 50. W ciągu ostatnich dwóch tygodni spadły one o 15% i to pomimo wysokich cen surowców, które teoretycznie powinny mu sprzyjać. W ostatnim czasie tracą nie tylko spółki finansowe, które mogą zostać najmocniej dotknięte sankcjami (jak na przykład wyłączenie banków z globalnych rozliczeń przez wykluczenie Rosji z systemu SWIFT), ale także choćby Gazprom, dla którego sytuacja na rynku gazu była do tej pory korzystna.

Jednak, jak już zostało wspomniane, odpływ kapitału z rynków finansowych można zauważyć nie tylko w Rosji, ale w zasadzie na całym świecie. Dla przykładu, amerykański indeks S&P 500 w ciągu ostatnich dwóch tygodni przecenił się o 9%. Nastroje rynkowe są zatem obecnie skrajnie pesymistyczne, bez problemu możemy dostrzec bardzo poważne obawy związane z ryzykiem eskalacji tego konfliktu zbrojnego.

Rynek walutowy

Jak wygląda z kolei kwestia rynku walutowego? Jak nietrudno się domyślić najbardziej dostrzegalny jest odpływ od waluty Rosji. W efekcie w ciągu ostatnich dwóch tygodni dolar amerykański umocnił się aż o 5,5% w stosunku do rubla rosyjskiego. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku innych walut Europy Środkowo-Wschodniej, a zwłaszcza polskiego złotego. W efekcie, czas niepewności a nawet paniki na rynkach skutkuje wyraźnym umacnianiem się dolara amerykańskiego.

Rynek ropy naftowej

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku ropy naftowej. Jej kurs cały czas się umacnia, a ryzyko wojny, w którą zaangażowana jest Rosja tylko wspiera ruch ceny w górę. W efekcie kurs ropy naftowej – zarówno mieszanki WTI jak i Brent – osiąga najwyższe wartości od 2014 roku.

Jak natomiast ryzyka wojen wpłynęły na rynki finansowe w minionych latach? Zacznijmy od sytuacji dotyczącej zbrojnego konfliktu rosyjsko-ukraińskiego z 2014 roku:

Wpływ wojny rosyjsko-ukraińskiej z 2014 roku na rynki finansowe Konflikt rosyjsko-ukraiński

Warto zwrócić uwagę, że eskalacja konfliktu zbrojnego na Ukrainie w 2014 roku nie wywołała na giełdach takiej paniki, jaką możemy zaobserwować obecnie. W przypadku amerykańskiego parkietu, spadki w omawianym okresie nie przekroczyły nawet 5%. Jedynie na rosyjskim rynku doszło w kluczowym momencie do dotkliwych, gwałtownych spadków – w ciągu trzech tygodni indeks RTS przecenił się o ponad 45%, lecz po ustabilizowaniu sytuacji w ciągu kilku kolejnych miesięcy po całej tej obniżce nie było już śladu, a indeks wrócił na wcześniej osiągane poziomy.

Nieco inaczej wyglądała omawiana sytuacja na rynku walutowym. Otóż, działaniom zbrojnym na Ukrainie towarzyszyło umacnianie się dolara amerykańskiego wobec walut regionu. Najmocniej dotyczyło to rubla rosyjskiego i hrywny ukraińskiej, ale także – choć w mniejszym stopniu – polskiego złotego. Inwestorzy w niepewnych czasach zaczęli pozbywać się tłumnie pieniądza lokalnego i kupować w zamian dolara, co oczywiście nie jest żadną niespodzianką – identyczne tendencje możemy dostrzec i dziś.

Wpływ innych konfliktów zbrojnych z ostatnich 25 lat na rynki finansowe

Konflikt Bałkański

Zacznijmy od Konfliktu Bałkańskiego. Okazuje się, że inwestorzy nie byli szczególnie zaskoczeni jego nagłym nasileniem w 1997 roku. Jedynym istotnym czynnikiem wzbudzającym niepokój był fakt, że sposobem na jego zażegnanie dwa lata później miała stać się interwencja zbrojna NATO przy jednoczesnym sprzeciwie Rosji grożącej przystąpieniem do konfliktu. Scenariusz wojny pomiędzy blokiem Rosja-Białoruś-Jugosławia a siłami NATO powinien oczywiście odbić się negatywnie na funkcjonowaniu rynków finansowych.

Mimo wszystko, rynki nie zareagowały na to ryzyko wielkiej wojny tak panicznie, jak mogłoby się wydawać. Wprawdzie kurs dolara się osłabiał, ale giełda amerykańska tylko na moment powstrzymała się od kontynuacji zwyżek trwających już od połowy 1998 roku. Wystarczyły zaledwie trzy miesiące, aby indeks S&P 500 odrobił wszelkie spadki i powrócił do trendu wzrostowego.

Z powyższego wynika, że uczestnicy światowych rynków finansowych nie uważali za poważne gróźb Rosji co do udzielenia pomocy militarnej Jugosławii. Sam konflikt nie miał dużego znaczenia dla światowej gospodarki i dlatego podejmujący decyzje inwestycyjne bardziej zwracali uwagę na twarde wskaźniki makroekonomiczne niż na sukcesy bombardowań sił sprzymierzonych. Chwilowe spadki na giełdach przed faktycznym rozpoczęciem działań zbrojnych okazały się zatem w zasadzie dobrą okazją do zakupów, a sam konflikt nie wpłynął w dużej mierze na ceny.

II wojna w Zatoce Perskiej

Informacje amerykańskiego wywiadu o rzekomym utrzymywaniu przez Irak zakazanej broni masowego rażenia stały się przyczyną inwazji na ten kraj zainicjowanej i przeprowadzonej głównie przez USA. W działaniach zbrojnych uczestniczyły kraje ważne z punktu widzenia gospodarki światowej. Ważnym czynnikiem dla rynków finansowych był fakt posiadania przez Irak pokaźnych złóż ropy naftowej. Mimo wszystko, nie doszło tutaj do wyraźnej paniki na rynku. Fakt planowania interwencji wojskowej był bowiem powszechnie znany. Inwestorzy mieli więc czas na przygotowanie się odpowiednio do tego wydarzenia.

W efekcie najbardziej dostrzegalny wpływ tego konfliktu był widoczny na rynku ropy naftowej, która mocno zdrożała z oczywistych powodów – Irak był i nadal jest w posiadaniu sporych złóż. Jednak po kilku tygodniach jej cena wróciła do pierwotnych poziomów. Natomiast dolar po niewielkim gwałtownym spadku, pozostawał w długoterminowym trendzie wzrostowym.

Ciekawie wyglądała natomiast sytuacja na amerykańskim parkiecie giełdowym. Otóż, o ile przez dwanaście ostatnich miesięcy przed eskalacją konfliktu znajdował się on w wyraźnym trendzie spadkowym, to informacja o rozmieszczeniu broni w rejonie Iraku w połowie marca 2003 według ekspertów pozytywnie przyczyniła się do zmiany trendów na rynkach giełdowych i od tej chwili ceny zaczęły systematycznie rosnąć. Dziś powszechnie uważa się, że moment rozpoczęcia akcji zbrojnej po prostu zbiegł się z poprawą sentymentu na giełdzie. Jak zatem widzimy, pomijając rynek ropy naftowej, ten konflikt zbrojny raczej nie wpłynął znacząco na rynki finansowe.

II wojna libańska

Wybuch konfliktu pomiędzy Izraelem i Libanem w lipcu 2006 roku był wydarzeniem absolutnie niespodziewanym. Wprawdzie napięcia w regionie trwały od dziesięcioleci, ale nic nie zapowiadało kolejnej potyczki zbrojnej na Bliskim Wschodzie. Porwanie żołnierzy izraelskich przez Hezbollah i militarny odwet Izraelczyków spowodował silną trzydniową korektę na giełdach w USA.

Z kolei rozpoczęcie lądowych działań zbrojnych niecały tydzień później zainicjowało wzrosty na giełdzie. Także ropa naftowa stawała się coraz droższa również w wyniku spodziewanego zaangażowania w konflikt Iranu, który kilka dni później ogłosił dokonanie prób związanych z bronią jądrową. Konflikt ten nie wpłynął praktycznie w żadnym stopniu natomiast na kurs dolara, którym w tamtym czasie pozostawał po prostu w trendzie bocznym i znacznie większy wpływ miały na niego czynniki związane z kształtowaniem się stóp procentowych w USA i Strefie Euro.

Co najważniejsze, scenariusz powrotu do wzrostów na giełdach oraz spadku cen ropy naftowej zaraz po pojawieniu się większej jasności co do możliwych konsekwencji międzypaństwowego starcia w tym przypadku także się powtórzył.

Jak zatem ryzyko wojny wpływa na rynki finansowe?

Podsumowując, panika inwestorów związana z eskalacjami konfliktów zbrojnych, albo samym ryzykiem ich wybuchu oraz niejasności co do możliwych scenariuszy ich rozwoju ewidentnie oddziałują na rynki finansowe. Zazwyczaj gwałtownie spadają wówczas indeksy giełdowe i drożeje ropa naftowa, nierzadko umacnia się również dolar amerykański. Inwestorzy najczęściej nerwowo pozbywają się wtedy potencjalnie ryzykownych aktywów, a uciekają w stronę silnych, stosunkowo bezpiecznych walut i obligacji skarbowych – zwłaszcza amerykańskich.

Powyższe trendy są szczególnie zauważalne, jeżeli konflikt może mieć znaczenie dla dużych światowych gospodarek lub związany jest z kluczowymi graczami na globalnym rynku ropy naftowej. Okazuje się jednak, że po niespodziewanych wydarzeniach wraz z napływaniem kolejnych informacji i “oswajaniem się” inwestorów z sytuacją na światowych parkietach, sytuacja wraca do normalności, a odwrócenie tej nagłej tendencji często inicjuje nowy, silny trend długoterminowy.

Nie inaczej może być i w tym przypadku, zwłaszcza że reakcja inwestorów na ryzyko eskalacji wojny rosyjsko-ukraińskiej jest wyjątkowo paniczna. Z drugiej strony, na obecną sytuację rynkową znacząco wpływają również inne czynniki makroekonomiczne, takie jak choćby najwyższa od niemal 30 lat inflacja w Stanach Zjednoczonych oraz widmo nadciągających podwyżek stóp procentowych w tym kraju. Nie mamy więc tym razem do czynienia z sytuacją klarowną, zero-jedynkową.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale lepiej w pierwszej kolejności poćwiczyć. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO

Jakub Bandura
Redaktor portalu TradersArea.pl. Wiedzę z zakresu inwestowania oraz rynków finansowych zgłębiał na studiach ekonomicznych. Trader rynku OTC i Forex preferujący handel krótkoterminowy. Entuzjasta analizy technicznej oraz statystyki.