Przez ostatnie miesiące wśród inwestorów na rynkach finansowych największe emocje budziły dwa tematy: negocjacje dotyczące porozumienia handlowego między USA a Chinami oraz Brexit i rodzaj umowy, na podstawie której Wielka Brytania opuści Unię Europejską. Nagle, praktycznie z dnia na dzień, wspomniane zagadnienia stały się nieistotne, ponieważ panikę w globalnej gospodarce wywołało zagrożenie niesione przez koronawirus. Trendy, które już się pojawiły, są bardzo niepokojące, więc tego zjawiska nie można ignorować.

Koronawirus – informacje i zagrożenie społeczne

Zaczynając od oficjalnych faktów – koronawirusem zaraziło się już ponad 90 tysięcy ludzi, z czego prawie 3300 zmarło. Wyleczonych natomiast zostało już niecałe 50 tysięcy osób. Przypadki zachorowań pojawiły się już na wszystkich kontynentach (poza Antarktydą), a z wyjątkiem Chin, każdego dnia ich liczba rośnie w każdym miejscu. W takiej sytuacji użycie terminu epidemia wobec koronawirusa wydaje się całkowicie uzasadnione.

Warto również zwrócić uwagę na śmiertelność. Stosunek liczby zgonów do liczby zakażonych jest naprawdę wysoki. Najbardziej niepokoi w przypadku osób starszych, gdzie śmiertelność wynosi blisko 20%. Jakie zagrożenia społeczne z tego wynikają?

Pierwszym problemem jest czas mijający od zakażenia do pojawienia się pierwszych, typowych dla chorób objawów. W wypadku koronawirusa trwa to aż kilkanaście dni. Z tego powodu wyselekcjonowanie zarażonych jest bardzo trudne. Wywołuje to kolejny problem – chorzy normalnie funkcjonują w miejscach publicznych i rozprzestrzeniają wirusa w zawrotnym tempie. Co gorsza osoby, które już wyzdrowiały przez pewien czas wciąż jeszcze mogą zarazić innych. To wszystko sprawia, że w przypadku pojawienia się wirusa w danym miejscu najbezpieczniej jest zamknąć wszelkie miejsca łączące duże skupiska ludzi takie jak: szkoły, kościoły, fabryki, a chorych odizolować. Niestety, ich kwarantanna powinna trwać aż 1,5 miesiąca.

covid

Kraje najmocniej dotknięte epidemią zdecydowały się już na tak drastyczne kroki. Mowa tu o Chinach, Korei Południowej, Japonii, Włoszech, Iranie. Skoncentrujemy się na przykładzie Włoch, ponieważ jest nam najbliższy. W tym kraju aż 11 gmin znajdujących się w Lombardii i Wenecji Euganejskiej zostało odciętych od reszty kraju. Po prostu włoska policja pilnuje ulic i blokuje możliwość wyjazdu z danego obszaru. Taki problem dotyka aż 50 tysięcy ludzi. W ramach zwiększonej ostrożności na całym obszarze tych dwóch regionów odwoływane wszelkie wydarzenia publiczne imprezy masowe. Szkoły i urzędy są zamknięte, a chociażby mecze lokalnych drużyn odbywają się bez udziału publiczności.

Te wszystkie problemy sprawiają, iż koronawirus atakuje nie tylko bezpośrednio ludzi – w jeszcze szybszym tempie praktycznie zatrzymał rozwój gospodarczy na świecie. Najmocniej jest to odczuwalne na giełdach papierów wartościowych.

Wpływ koronawirusa na gospodarkę

Epidemia koronawirusa rozpoczęła się w Chinach i właśnie ten kraj jest nią najsilniej dotknięty. Mowa tu przecież o globalnej potędze gospodarczej, z którą wiąże się aż 28% produkcji przemysłowej. Więc jeśli fabryki nie funkcjonują, co miało miejsce w ostatnim tygodniu, przerwane zostają łańcuchy dostaw, co powoduje ogromne straty i to w skali międzynarodowej, odczuwalne nawet przez amerykańskich i azjatyckich gigantów. Najbardziej uzależniona od Chin jest branża komputerowa i elektroniczna, więc problem dotyczy takich spółek jak Apple czy Samsung, których kryzys mógłby wywołać silne zachwianie globalnej gospodarki.

Epidemia uderza również w popyt. W zagrożonych rejonach ludzie unikają wychodzenia z domu, nie jedzą na mieście i przestają podróżować, niektóre linie lotnicze zawiesiły nawet kursowanie do najbardziej zainfekowanych regionów. Tak więc branża turystyczna oraz transportowa już są w fatalnej kondycji i proszą rządy o pomoc. Oczywiście z drugiej strony na niektóre produkty pojawia się ekstremalnie wysokie zapotrzebowanie, przez co w każdym zagrożonym epidemią kraju brakuje ich na półkach. Mowa tu o maseczkach medycznych i artykułach antybakteryjnych.

Jaki wpływ w praktyce ma koronawirus na gospodarkę? Cóż, spójrzmy na wykres dzienny indeksu 500 największych amerykańskich spółek giełdowych S&P 500.

koronawirus S&P500

Na rynku od października panował silny trend wzrostowy, praktycznie bez większych korekt. Najpierw został on zahamowany w połowie lutego, a w minionym tygodniu pojawiła się prawdziwa panika. Spowodowało to wprost szokujący spadek, który w kilka dni zanotował wartość równą wzrostowi budowanemu od 3 października! W ostatnich godzinach piątkowej sesji amerykańskie spółki zdołały jednak wygenerować ruch wzrostowy, dzięki czemu indeks zakończył dzień z zyskiem, co może spowolnić dalsze wyprzedawanie akcji przez inwestorów. Mimo wszystko nie zmienia to faktu, że sytuacja wciąż wygląda dramatycznie.

Europejskie giełdy zachowywały się w zasadzie identycznie, poza tym, że podczas piątkowej sesji nie zdołały wygenerować odbicia. Niech za przykład posłuży indeks 30 największych niemieckich spółek giełdowych DAX.

koronawirus dax30

Zupełnie odmienną sytuację możemy zaobserwować na rynku walut. W minionym tygodniu gołym okiem widoczna była awersja do ryzyka wśród inwestorów. Przez epidemię nie potrafią przewidzieć co dalej stanie się na rynku, więc postanowili zamykać swoje pozycje. W konsekwencji silne waluty, jak np. dolar amerykański zaczęły się osłabiać. Natomiast te, które najbardziej traciły na wartości w ostatnich tygodniach, jak np. euro, nagle się znacząco umocniły. Dobrym przykładem obrazującą sytuację na rynku Forex jest więc para walutowa EURUSD.

koronawirus EURUSD

Tak wyglądał USDJPY.

koronawirus USDJPY

Jak z kolei radzą sobie towary?

Zacznijmy od ropy WTI. Rynek błyskawicznie zahamował krótki wzrost rozpoczęty w drugim tygodniu lutego i wrócił do kontynuowania silnych spadków trwających od 6 stycznia. Warto zauważyć, że zanotował najniższą cenę od grudnia 2018 roku.

koronawirus WTI

A jak na obecną sytuację reaguje złoto? Na rynku złota od poniedziałku do czwartku był widoczny brak zdecydowania wśród inwestorów, natomiast w piątek gwałtowny spadek. Jest to dość zaskakujące, ponieważ dalsze obniżanie stóp procentowych, które obecnie jest sugerowane przez banki centralne, powinno być dla złota korzystne. Widocznie jednak fakt, iż rynek miał problem z reakcją w kontekście przeważającego zapotrzebowania na środki w celu zmniejszenia ekspozycji na wszystkich rynkach spowodował korektę i na tym metalu szlachetnym.

Koronawirus w gospodarce – co dalej?

Podstawowym wyjściem by złagodzić recesję jest obniżenie stóp procentowych. Jednak prawie tylko amerykański bank centralny Fed ma taką możliwość, ponieważ jeszcze przed wybuchem epidemii zostały one sprowadzone do zera przez większość, w tym EBC i BoJ. Wynikało to z tego, że po raz kolejny dotarliśmy do ostatniego etapu cyklu gospodarczego. Pozostaje więc skup akcji i obligacji, czyli w praktyce dodruk pieniędzy. Może to spowodować jedynie odłożenie w czasie kryzysu na rynkach finansowych, którego widmo pojawienia się epidemia koronawirusa znacząco przyspieszyła. Tylko, czy w tym wypadku takie działanie faktycznie przyniesie pozytywne efekty? Czy ekspansywna polityka monetarna sprawi, że rynki nadal będą szły w górę?

koronawirus

Tu pojawia się pewien problem. Wspomniany wcześniej przerwany łańcuch dostaw po prostu spowoduje tzw. szok podażowy. Zwyczajnie w sklepach na całym świecie będzie brakowało produktów wytwarzanych w Chinach, co dotknie praktycznie każdą znaczącą branżę. W takim razie pompowanie aktywności konsumenckiej niewiele pomoże, jeśli w sklepach nie będzie towarów, a dostawy nie będą przychodzić. Dodatkowo, z gospodarczego punktu widzenia takie działanie również posiada wady. Niesie ryzyko wysokiej inflacji, a skutki recesji będą mogły okazać się znacznie poważniejsze niż pierwotnie przypuszczano.

Co więc może poprawić obecną sytuację i wpłynąć pozytywnie na nastroje inwestorów? Jest jedna możliwość, która jednak zupełnie nie dotyczy banków centralnych, lecz skoncentrować się na niej mogą największe światowe rządy. Mowa oczywiście o szczepionce. Jej pojawienie się na bliskim horyzoncie z pewnością przyniesie sporą ulgę rynkom finansowym i to długofalowo. W krótszym okresie czasu może nawet wywołać euforię u inwestorów.

Inwestor
Posiada średnio- i długoterminowe nastawienie do inwestowania. Zawiera niewiele transakcji w miesiącu – często jedną lub nawet żadnej – w oczekiwaniu na realizację zakładanego scenariusza rynkowego. Decyzje inwestycyjne podejmuje na podstawie analizy fundamentalnej, natomiast sam moment wejścia i wyjścia z pozycji definiuje z wykorzystaniem narzędzi analizy technicznej. Inwestuje w wartość, nie interesuje go szum rynkowy na niskich interwałach czasowych.