Big Short (The Big Short, 2015)
Jeżeli finansowa nomenklatura z Inside Job przerosła Twoją znajomość słownika finansowego, to zdecydowanie powinieneś się wyposażyć w słownik przed obejrzeniem filmu Big Short. Jest to kolejna produkcja dotycząca kryzysu finansowego z 2008 roku, jednak historia przedstawiona jest tutaj od technicznej, a nie psychologicznej strony. Jak wiesz (albo się dowiesz) za wysadzenie rynku finansowego odpowiedzialna była przede wszystkim bomba zegarowa nazywana CDS’em, czyli Credit Default Swap’em. Jest to jeden z kilku funkcjonujących na rynku kredytowych instrumentów pochodnych, który chroni kupującego CDS przed startami w przypadku niewypłacalności i bankructwa podmiotu, którego jest wierzycielem. Wówczas stratę kupującego CDS pokrywa sprzedający ten instrument, który w zamian za przejęcie na siebie ryzyka otrzymuje od emitenta wynagrodzenie (powszechnie określane spreadem).
Jednym z rodzajów CDS’ów są tak zwane nagie CDS’y. Różnią się one tylko jedną kwestią od zwykłych CDS’ów – ich nabywca nie musi posiadać wierzytelności, których dotyczy dany CDS. To oznacza, że dwa podmioty praktycznie zakładają się o to, czy inny, niezależny podmiot zbankrutuje czy też nie. I to właśnie do nich sprowadza się Big Short. Choć brzmi to mało zachęcająco, to mimo wszystko Big Short jest wciągającym, trzymającym w napięciu thrillerem, który dodatkowo pokazał jak można było zarobić w czasie, gdy wszyscy bankrutowali. Rynek to nie tylko giełda i forex, a historia z Big Short to historia o świecie, z którego istnienia nie zdaje sobie sprawy 90% inwestorów.
Cała historia okraszona została wielkimi nazwiskami – w rolach głównych Christian Bale, Rayan Gosling, Brad Pitt oraz Steve Carell. Trzymający w napięciu scenariusz, który zasłużył na Oscara (i go otrzymał), świetna realizacja i 133 miliony dolarów w Box Office – doskonały wynik jak na film, którego scenariusza nie zrozumie zdecydowana większość społeczeństwa.


