Forex z J2T

Jak inwestować w producentów samolotów - Boeing i AirbusGlobalna epidemia koronawirusa dotkliwie wpływa niemal na wszystkie największe branże i paraliżuje rynki. Jednak to właśnie branża lotnicza, obok turystycznej, wydaje się być najbardziej poszkodowana, być może jest to dla niej nawet największa katastrofa w historii. Gigantyczny spadek popytu notują zarówno linie lotnicze, jak i producenci tych imponujących maszyn. Tym razem skoncentrujemy się na przeanalizowaniu spółek z tego drugiego obszaru, a pod lupę weźmiemy dwóch absolutnie największych gigantów – Boeing i Airbus. Na początek Boeing:

Boeing ponosi poważne straty w związku z czym zmienia plany

Boeing to amerykański koncern lotniczy, zbrojeniowy i kosmiczny z siedzibą w Chicago. Założono go w 1916 roku, a obecnie zatrudnionych w nim jest ponad 160 tysięcy pracowników. Produkuje on różne typy samolotów i śmigłowców przeznaczonych zarówno dla wojska, jak i do celów cywilnych. Uczestniczy również w programach badania kosmosu. Od 1934 roku spółka jest notowana na Nowojorskiej Giełdzie NYSE. Niezmiennie od lat to do Boeinga należy miano największego producenta samolotów na świecie, a jego jedynym poważnym konkurentem jest w zasadzie francuski Airbus.

Ostatnie miesiące nie przyniosły akcjonariuszom spółki Boeing dobrych informacji. Pod koniec kwietnia Boeing poinformował, że w pierwszym kwartale bieżącego roku poniósł stratę w wysokości 641 milionów dolarów amerykańskich. Dodatkowo przychody spadły o 26%, a jeśli chodzi o produkcję samolotów cywilnych – o 48%. Z tego powodu firma zamierza zwalniać pracowników. Redukcja ma aż dotknąć 10% załogi, co oznacza, że zatrudnienie straci aż 16 tysięcy ludzi. Co więcej Boeing zerwał umowę przejęcia 80% udziałów Embraera, która miała zostać sfinalizowana 24 kwietnia. Amerykański gigant na podstawie tego porozumienia miał stać się właścicielem brazylijskiego producenta małych samolotów pasażerskich.

Teoretycznie w zeszłym miesiącu miała także miejsce pozytywna informacja. Mianowicie w drugiej połowie kwietnia Boeing wznowił działanie linii produkcyjnej w Waszyngtonie. Ogłoszenie tej decyzji spowodowało nawet nagły wzrost akcji spółki o 14%. Problem w tym, iż obecnie popyt na nowe maszyny praktycznie nie istnieje. Od początku roku Boeing otrzymał pisma o odwoływaniu zakupu aż 196 nowych samolotów. To czterokrotnie więcej niż wynosi liczba wciąż aktualnych zamówień. Wynika to oczywiście z pandemii koronawirusa – w tym momencie linie lotnicze walczą o przetrwanie i ani myślą o nabywaniu nowych maszyn. Nic dziwnego, skoro ich łączne zmniejszenie się przychodów przez pierwsze cztery miesiące bieżącego roku szacuje się na 314 miliardów dolarów amerykańskich. Aby jakoś temu zaradzić spółka zamierza pożyczyć więcej pieniędzy. Ubiega się ona o wsparcie w wysokości 17 miliardów USD w ramach niskooprocentowanego kredytu finansowego,który Kongres i administracja prezydenta Donalda Trumpa przeznaczają dla firm z sektora obronnego. Ratuje się również uruchomieniem, niewykorzystanej do tej pory, linii kredytowej o wartości prawie 14 miliardów $.

W zeszłym tygodniu odbyło się również wirtualne spotkanie prezesa Boeinga – Davida Calhouna, z akcjonariuszami. Stwierdził on, że obecny kryzys to sytuacja bez precedensu i trudno przewidzieć kiedy się ona ustabilizuje. Jednocześnie stwierdził, że powrót do poziomu z 2019 roku zajmie od dwóch do trzech lat, a na przywrócenie trendu wzrostowego trzeba będzie poczekać kilka kolejnych.

Na wykresie akcji spółki Boeing sytuacja rzeczywiście wygląda dramatycznie. 1 marca 2019 roku odnotowała ona historyczny szczyt, kurs wtedy wyniósł 445,72 dolarów amerykańskich. Obecnie oscyluje on w granicach 122 USD i patrząc na ten rynek pod kątem fundamentalnym, w najmniejszym stopniu nie zanosi się na silne wzrosty. Kurs akcji spółki Airbus można prześledzić na poniższym interaktywnym wykresie:

Przejdźmy teraz do drugiego giganta branży lotniczej, czyli oczywiście Airbusa:

Airbus w dramatycznej sytuacji

Airbus to europejski koncern lotniczo-zbrojeniowy powstały w wyniku fuzji aktywów Francji, Holandii, Niemiec i Hiszpanii i Wielkiej Brytanii. Jego siedziba mieści się we francuskiej Tuluzie. Zatrudnia on obecnie około 135 tysięcy pracowników. Teoretycznie Airbus Industries zostało założone już w 1970 roku, a dwa lata później zaprezentowało swój pierwszy model – Airbus A300. Jednak w 2000 roku połączono tego producenta z innymi europejskimi przedsiębiorstwami lotniczymi – niemiecką DASA, francuską Aerospatiale Matra oraz hiszpańską CASA. Dzięki temu powstał koncern o statusie światowej potęgi.

29 kwietnia Airbus także zaprezentował swoje wyniki finansowe za pierwszy kwartał bieżącego roku. Okazuje się, że poniósł on stratę w wysokości 481 milionów euro. Co więcej przychody spółki obniżyły się o 15%, a w przypadku jej cywilnej części – o 20%. Dodatkowo wstrzymała ona dostawy 251 zamówionych samolotów A380 do 14 klientów. Eksperci oceniają, że to prawdziwa katastrofa dla tego flagowego europejskiego projektu, a obecna atmosfera przypomina tę, która miała miejsce w latach 70-tych, wokół francuskiego samolotu ponaddźwiękowego Concorde – jak pamiętamy, jego produkcja okazała się nierentowna.

Jak Airbus zamierza sobie z tymi problemami poradzić? Po pierwsze wysłał na urlop ponad 6 tysięcy pracowników. Jednak to tylko tymczasowe rozwiązanie, kolejne decyzje zostały zapowiedziane na czerwiec. W celu ograniczenia odpływu gotówki koncern zdecydował się również ograniczyć produkcję większych samolotów o 42%, z kolei mniejszych o jedną trzecią. Szef Airbusa – Guillaume Faury informuje w liście do pracowników i akcjonariuszy, że nie jest to jeszcze najgorszy scenariusz, a przemysł lotniczy w nowej rzeczywistości okaże się słabszy i bardziej podatny na zagrożenia. Apeluje on również o wsparcie zarówno ze strony pojedynczych państw, jak i całej Unii Europejskiej dla branży i uruchomienie korzystnych linii kredytowych. Głównie ma on na myśli jednak pomoc nie dla swojego koncernu, lecz linii lotniczych, od popytu których tak naprawdę producent jest zależny.

Kurs akcji spółki był od wielu lat w silnym trendzie wzrostowym. Historyczny szczyt został osiągnięty 24 stycznia bieżącego roku, kiedy cena wyniosła 139,40 euro. Obecnie oscyluje w granicach 55 €, co oznacza, że znajduje się tuż nad poziomem wsparcia ustanowionym przez minima z 2016 roku. Jednak czy je utrzyma zależy bardziej od dalszego rozwoju pandemii koronawirusa i sytuacji w branży lotniczej niż samej analizy technicznej tej spółki. Biorąc pod uwagę wypowiedzi prezesa, nie ma również co się spodziewać, że nagle jej kurs wróci do poziomów notowanych na początku roku. Kurs akcji spółki Airbus można prześledzić na poniższym interaktywnym wykresie:

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO