Wtorkowy poranek przyniósł kontynuację osłabienia złotego, co wypchnęło notowania EUR/PLN na półroczne maksima, a CHF/PLN na najwyższe poziomy od 4 miesięcy. Szybko jednak ten impuls został skontrowany. To dobra wróżba na resztę dnia. Nie jest wykluczone, że obserwowana od ubiegłego tygodnia presja na wyprzedaż polskiej waluty w kolejnych godzinach osłabnie, a ona sama zakończy dzień korekcyjnym umocnieniem.

O godzinie 09:14 za euro trzeba było zapłacić 4,5856 zł, szwajcarski frank kosztował 4,2515 zł, a dolar 3,9290 zł, po tym jak krótko po godzinie 08:00 notowania EUR/PLN wspięły się do 4,5971 zł i były najwyższe od kwietnia, kurs CHF/PLN przetestował 4-miesięczne maksima na 4,2631 zł, a kurs USD/PLN po wzroście do 3,9399 zł był najwyższy od 2 miesięcy, jednocześnie rosnąc od dołka z początku września aż o ponad 28 gr.

Poranne osłabienie złotego to pokłosie wczorajszej, dość niespodziewanej jego przeceny z drugiej połowy dnia, gdy gwałtownie zaczął tracić na wartości razem z węgierskim forintem. I to pomimo, że z godziny na godzinę poprawiały się nastroje na rynkach globalnych, co w zestawieniu ze wzrostem kursu EUR/USD, zwykle oznacza umocnienie złotego.

Ta korelacja z forintem i ruch w przeciwnym kierunku do tendencji światowych jest wyraźną sugestią, że obu walutom ciąży temat uzależnienia dostępu do europejskiego funduszu odbudowy od oceny przestrzegania zasad praworządności. Takie przepisy, które były już tematem unijnego szczytu, wczoraj zaproponowała niemiecka prezydencja.

Temat „praworządności”, jeżeli w najbliższym czasie nie stanie się głównym tematem politycznym w Europie, dla złotego powinien być tylko jednodniowym epizodem. Stąd też we wtorek o jego losach decydować będą głównie nastroje na rynkach globalnych i zachowanie EUR/USD, wespół z czekaniem na popołudniowe wystąpienia przedstawicieli Fed i elektryzującą wszystkie rynki nocną debatę prezydencką Trump-Biden w USA. Plus oczywiście chęć inwestorów do sprzedaży mocno zyskujących od ponad tygodnia głównych walut, których kursy wobec złotego znalazły się na kilkumiesięcznych maksimach.

Na gruncie analizy wykresów polskich par walutowych, korekcyjne spadki zwłaszcza EUR/PLN i CHF/PLN, są dziś prawdopodobnym scenariuszem na dalszą część dnia. Niemniej jednak w nieco dłuższym horyzoncie czasu, dopóki euro pozostaje powyżej 4,57-4,58 zł, a frank powyżej 4,20-4,21 zł, ryzyko dalszych ich wzrostów będzie się utrzymywać. Nawet pomimo tego, że bez drastycznego pogorszenia koniunktury gospodarczej w Polsce i na świecie, ten wzrostowy scenariusz ma już wątpliwe podstawy fundamentalne.

Marcin Kiepas
analityk Tickmill

ISBnews
Agencja informacyjna ISBnews od lat dostarcza najistotniejszych informacji o życiu gospodarczym zarówno dla inwestorów indywidualnych oraz instytucjonalnych. Szeroki przekój depesz ISBnews pozwala każdemu znaleźć interesujący go temat.