Na rynkach globalnych rośnie apetyt na ryzyko. Wszystko przez szybki powrót prezydenta USA Donalda Trumpa ze szpitala do Białego Domu oraz nadzieje na rychłe polityczne porozumienie w Kongresie ws. nowego pakietu wsparcia.

Poprawa nastrojów na rynkach globalnych i jednocześnie osłabiający się dolar, lekko wspierają złotego i inne waluty regionu. O godzinie 09:17 kurs EUR/PLN kształtował się na poziomie 4,4896 zł, tracąc 0,6 gr w stosunku do zamknięcia z poniedziałku. Notowania USD/PLN spadały o 0,5 gr do 3,81 zł, a CHF/PLN cofały się o 0,3 gr do 4,1642 zł.

W dalszej części dnia umocnienie złotego ma szansę jeszcze się pogłębić. Szczególnie dotyczy to pary USD/PLN, w której przypadku ewentualne zejście poniżej 3,80 zł, może sprowokować silną wyprzedaż dolara. Jeżeli natomiast chodzi o EUR/PLN i CHF/PLN, to na chwilę obecną prawdopodobieństwo wybicia poniżej ubiegłotygodniowych minimów (euro po 4,4740 zł, frank po 4,1535 zł) jest niewielkie. To wymagałoby już pojawienia się nowych impulsów. Jak na przykład przegłosowanie wspomnianego wcześniej pakietu fiskalnego w USA.

W drugiej wtorkowych notowań nastroje na rynkach, a więc i sytuacja na krajowym rynku walutowym, istotnie już się nie zmienią. Popołudniowe dane z USA (bilans handlowy), czy wystąpienie szefa Fed (godz. 16:30) raczej zostaną neutralnie przyjęte. Bez wpływu na złotego pozostanie też jutrzejsze posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, które ponad wszelką wątpliwość przyniesie utrzymanie stóp procentowych na obecnych poziomach, ale też nie zaowocuje zmianami w retoryce Rady.

Wyjście ze szpitala prezydenta Trumpa, jakkolwiek zostało przez rynki dobrze przyjęte, nie anuluje ryzyka politycznego związanego z pandemią koronawirusa. To będzie utrzymywać się aż do listopadowych wyborów prezydenckich w USA. Stąd też każde niepokojące doniesienia nt. zdrowia Trumpa będą prowokować nerwową reakcję rynków finansowych. Dla złotego będzie to równoznaczne z jego przeceną.

Niezmiennie też takim ryzykiem pozostaje sama pandemia. Pakiet fiskalny w USA, czy działania innych rządów i banków centralnych, nie mogą powstrzymać jej drugiej fali. A to w pewnym momencie przełoży się na pogorszenie nastrojów konsumentów i będzie mieć negatywne konsekwencje dla poszczególnych gospodarek. Aczkolwiek dopiero ponowne wprowadzenie powszechnych lockdownów mogłoby wywołać rynkową panikę.

Mając powyższe na uwadze szanse na jakieś silne i przede wszystkim trwałe, umocnienie złotego w październiku nie wydają się duże. Nie można natomiast wykluczyć jego późniejszego osłabienia.

Marcin Kiepas
analityk Tickmill