Forex z J2T

Jak wszyscy wiemy, inwestowanie to niezwykle skomplikowany i wielowarstwowy proces, który na dodatek ulega ciągłemu rozwojowi. Dawniej za najlepszą strategię uchodziło inwestowanie w spółki wartościowe, czyli akcje podmiotów o stabilnych zyskach, niskich wskaźnikach ceny do wartości księgowej oraz ceny do zysku, a także relatywnie niskim poziomie zadłużenia. Na tapecie były więc przedsiębiorstwa należące do starego sektora, dzięki czemu miały nie zostać wyparte przez nowe technologie. Na takich inwestycjach swojej fortuny dorobił się najsłynniejszy inwestor świata – Warren Buffett.

Następnie na znaczeniu zaczęły zyskiwać spółki technologiczne, których filozofia opierała się na ciągłym wzroście. W tym przypadku często wycenia się ich potencjał, a nie obecne wyniki finansowe, dzięki czemu takie inwestycje wiążą się z większym ryzykiem – przynajmniej w teorii. Ostatecznie to one stanowią prawdziwy motor napędowy światowego rynku kapitałowego przez ostatnie kilkanaście lat.

Co z kolei powinno w największym stopniu zainteresować inwestorów w najbliższych latach. Na jakich sektorach nasze działania na rynku kapitałowym będą się skupiać w przyszłości? Przyjrzymy się temu zagadnieniu poniżej:

Sektor półprzewodników Mikrochip

Półprzewodniki już dziś mają ogromny wpływ na nasz świat i są bardzo istotnym graczem globalnego rynku kapitałowego. Nie zmienia to jednak faktu, iż w najbliższych latach będą one wyłącznie zyskiwać na znaczeniu. Popyt na te produkty rośnie całe czas, nic więc dziwnego, że w ubiegłym roku wiodący producenci układów scalonych przeznaczyli ponad 146 miliardów dolarów na zwiększenie swoich mocy produkcyjnych.

Najwięksi producenci

Jakie firmy są w tej chwili największymi graczami na rynku półprzewodników? Z całą pewnością trzeba zwrócić uwagę na takie podmioty jak:

  • Taiwan Semiconductor Manufacturing Co (TSMC)
  • NVIDIA
  • Intel
  • Samsung Electronics
  • Micron Technology
  • SK hynix
  • Western Digital
  • Qualcomm.

Nieprzerwany wzrost i rozwój rynku z nieograniczonym potencjałem

Rynek półprzewodników rozwija się obecnie w niesamowitym tempie. Według danych udostępnionych przez Semiconductor Industry Association w zeszłym roku na sprzedaży układów scalonych zarobiono 555,9 miliardów dolarów. To o ponad 26% więcej niż w 2020 roku.

Eksperci są jednak pewni, że w tym roku doczekamy się dalszego się wzrostu przychodów ze sprzedaży półprzewodników, a co więcej nadal może okaże się ich zbyt mało, by zaspokoić globalne zapotrzebowanie. Wydaje się zatem, że we współczesnym świecie produkcja układów scalonych jest sektorem, dla którego “sky is the limit”.

Mikroprocesory są wykorzystywane dziś przez wszystkie spółki technologicznie, wydaje się więc niemożliwym, aby w najbliższych latach popyt mógł przerosnąć podaż, choćby na chwilę. Wydaje się więc, że w przyszłości producenci półprzewodników mogą uzyskać taki status, jakim dziś poszczycić się mogą wyłącznie takie firmy jak Apple, Microsoft, Alphabet (Google) czy Amazon.

Sektor ESG ESG

ESG to przedsiębiorstwa, które troszczą się nie tylko i wyłącznie o swój interes ekonomiczny. Ich działalność ma na celu przynoszenie szeroko pojętych korzyści wszystkim interesariuszom, społecznościom lokalnym i środowisku. W ten sposób firmy te zapewniają sobie i otoczeniu, w którym się znajduje zrównoważony rozwój i stabilizację.

Sektor ESG kładzie nacisk na trzy kierunki:

  • Środowisko – z angielskiego environmental, czyli E
  • Społeczna odpowiedzialność – z angielskiego social responsibility, czyli S
  • Ład korporacyjny – z angielskiego corporate governance, czyli G.

Inwestowanie w spółki z tego sektora ma oferować akcjonariuszom nie tylko generowanie zysków, ale i spokojny sen ze względu na to, że zainwestowali oni w „dobre i uczciwe” spółki. I okazuje się, że takie podejście doskonale się sprawdza. W ubiegłym roku fundusz ETF oferujący ekspozycję na największe amerykańskie spółki z sektora ESG osiągnął o 30% wyższe zyski niż indeks S&P 500.

Nieruchomości… w metaverse

Na koniec inwestycja obarczona nieporównywalnie wyższym ryzykiem niż powyższe, ale mogąca się stać gigantycznym fenomenem najbliższych lat. Rynek nieruchomości w metaverse łączy dwie relacje ostatnich kilkunastu miesięcy – tokeny NFT, oraz zdecentralizowane wirtualne światy metaverse. O ile pierwszy z tych rynków – czyli typowe NFT w formie grafik, plików muzycznych i wideo – w dużym stopniu przypomina rynek sztuki, przez co wymaga specjalistycznej wiedzy i nie jest dla każdego, o tyle zakup działek w metaverse na dobrą sprawę przypomina klasyczny rynek nieruchomości.

Po prostu nabywamy kawałek cyfrowej ziemi w którymś z modnych metaverse, a następnie możemy z nim zrobić co tylko chcemy – oczywiście ograniczając się do możliwości, które oferuje dany wirtualny świat. Jesteśmy zatem w stanie zarabiać na wynajmie danego miejsca, sprzedaży reklam, hostingu wydarzeń, pobierania części profitu z gier hazardowych, czy opłat za wystawę dzieł sztuki. To tylko kilka z możliwości.

Decentaland i Sandbox największymi graczami

Dwa najpopularniejsze i najbardziej wartościowe metaverse dysponujące rynkiem nieruchomości to obecnie The Sandbox i Decentraland. W pierwszym z nich znajduje się 166 464 działek o powierzchni 96 metrów kwadratowych. Średnia cena działki w The Sandbox w 2021 roku wynosiła 12 700 dolarów. W Decentraland znajdziemy natomiast 90 600 działek o powierzchni 16 metrów kwadratowych. Średnia cena za działkę w tym świecie w ubiegłym roku wynosiła 14 440 dolarów. Warto dodać, że w obu przypadkach, w ciągu ostatniego pół roku, ceny wirtualnych nieruchomości poszły w górę o 500%.

Niezależnie od tego jakie mamy zdanie na temat trendu metaverse, świat cyfrowy jest dzisiaj dla wielu ludzi równie ważny jak świat rzeczywisty. Ponadto, co ciekawe, w świecie tym, tak jak w świecie realnym, cena wirtualnej nieruchomości zależy przede wszystkim od lokalizacji – oczywiście wirtualnej. W efekcie, działki położone w dzielnicach mody lub obok rezydencji znanych celebrytów najmocniej zyskują na wartości. Na wzrost cen musi oczywiście również wpłynąć rosnąca ograniczona podaż działek – z całą pewnością prędzej czy później po prostu ich zabraknie dla wszystkich chętnych – w tym dla wielkich marek i organizatorów wirtualnych wydarzeń.

Inwestycja wysokiego ryzyka Nieruchomości w metaverse

Nie zmienia to faktu, że inwestowanie na rynku nieruchomości w metaverse nie tylko charakteryzuje się gigantycznym potencjałem, ale i bardzo wysokim poziomem ryzyka. Łatwo sobie wyobrazić, że w przeciwieństwie do prawdziwych nieruchomości, które mają tendencję do zachowywania pewnej wartości nawet podczas dekoniunktury, wartość wirtualnej ziemi może spaść nawet do zera, jeśli świat, w którym się znajdują, wyjdzie z mody i ludzie przestaną go odwiedzać.

Branża metaverse dziś rozwija się w szalenie dynamicznym tempie. Nie mamy więc pewności, że dwa najpopularniejsze dziś wirtualne światy staną się wiodącymi metaverse i będą dominować przez dekadę lub dłużej – tak jak Facebook, Twitter i Instagram w mediach społecznościowych.

Wydaje się jednak niemal pewne, że handel nieruchomościami w najmodniejszych metaverse będzie jednym z najgorętszych, jeśli nie najgorętszym trendem w inwestowaniu w niedalekiej przyszłości. Jeśli więc uda nam się celnie zidentyfikować, który metaverse osiągnie spektakularny, długofalowy sukces i będzie wiodącym wirtualnym światem przez wiele lat – tak jak Google i Amazon po pęknięciu bańki dotcomów stały się dominującymi internetowymi biznesami – to właśnie ta inwestycja okaże się najbardziej intratna.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO