Forex z J2T

W czwartek, 10 lutego miały miejsce kolejne odczyty inflacyjne ze Stanów Zjednoczonych. Po ich publikacji można już oficjalnie powiedzieć, że wzrost cen w USA wspiął się na rekordowe poziomy. Zarówno w przypadku wskaźnika CPI, jak i bazowego CPI, odnotowane zostały wyższe wartości niż miesiąc wcześniej, a ponadto przebiły one także oczekiwania analityków. Inflacja w ujęciu rocznym wzrosła w styczniu do poziomu 7,5%, podczas gdy oczekiwano 7,2%. To najwyższa wartość od 1982 roku!

Ponadto, omawiany indeks cen konsumpcyjnych wzrósł w styczniu o 0,6% w stosunku do poprzedniego miesiąca, co dodatkowo oznacza wzrost względem poprzedniego miesiąca o 0,5%. Analitycy oczekiwali natomiast, że wzrost wyniesie 0,4%. Warto dodać, że już po raz siódmy w ciągu ostatnich 10 miesięcy wskaźnik CPI wzrósł o co najmniej 0,5% w stosunku do poprzedniego miesiąca.

Departament Pracy USA podał również, że największym czynnikiem przyczyniającym się do tak gigantycznej inflacji był wzrost czynszu, kosztów żywności i elektryczności. Wzrost cen notowany jest jednak na całym horyzoncie – w ujęciu rocznym wykazują go wszystkie składowe indeksu cen konsumpcyjnych.

Ze względu na tak szokujące odczyty, analitycy są już w zasadzie pewni, że w marcu Amerykańska Rezerwa Federalna podniesie stopy procentowe. Niektórzy eksperci są dziś nawet zdania że może to być podwyżka o 50 punktów bazowych zamiast przewidywanych przez większość 25. Coraz śmielej pojawia się również przekonanie, że do końca czerwca, czyli w ciągu trzech najbliższych posiedzeń, Fed podniesie stopy łącznie o 1 punkt procentowy.

Jak nietrudno się domyślić, tak niespodziewany odczyt natychmiast wywołał spory wpływ na największe rynki – zwłaszcza na amerykańskie giełdy. Z jaką reakcją mieliśmy do czynienia? Czy w najbliższej przyszłości rekordowa inflacja w USA dalej będzie czynnikiem dominującym na globalnych rynkach? Przeanalizujemy to zagadnienie poniżej:

Reakcja giełd na odczyt inflacyjny w USA Spadki na giełdzie w USA

Łatwo można zgadnąć, że amerykański parkiet giełdowy zareagował na odczyt inflacyjny prawdziwą paniką. Najważniejszy giełdowy indeks za oceanem – S&P 500 spadł podczas czwartkowej sesji o 1,9%. Jeszcze gorzej poradził sobie indeks NASDAQ 100, którego kurs obniżył się aż o 2,4%. Indeks Dow Jones Industrial Average stracił natomiast 1,6%. A piątkowa sesja wcale nie wygląda lepiej – wszystkie trzy indeksy w okolicach godziny 20:00 są już ponad 1,3% na minusie, najgorzej znów radzi sobie NASDAQ 100.

Paniczną wyprzedaż można zaobserwować także na europejskim rynku akcji. Otóż niemiecki indeks DAX 40 podczas czwartkowej sesji spadł o 0,8%, następnie otworzył piątkową sesję z luką spadkową i od tego czasu spadki są kontynuowane.

Dlaczego inwestorzy wyprzedają akcje?

Sytuacja przedstawia się tutaj w sposób jasny – amerykańscy inwestorzy, mając pełną świadomość nadchodzącej podwyżki stóp procentowych, redukują swoje pozycje na parkiecie giełdowym – i to nie tylko w USA, ale i na europejskim rynku akcji – a najmocniej pozbywają się akcji drogich, najbardziej ryzykownych spółek technologicznych.

Co więcej, jak to zwykle w takiej sytuacji bywa, ze wzrostem czwartkową sesję zakończyły amerykańskie obligacje skarbowe. Otóż rentowność 10-letnich
obligacji wzrosła o 7 punktów bazowych do 1,99%. To najwyższa wartość od 2019 roku. Z kolei dochodowość 30-letnich obligacji zwyżkowała o 5 punktów bazowych do 2,28%.

Reakcja rynku walutowego na rekordową inflację Znikający dolar symbolizujący inflację

Jak natomiast radził sobie dolar amerykański? Teoretycznie wydaje się, że powinno dojść do jego umacniania, ze względu na to, że Amerykańska Rezerwa Federalna niezwłocznie musi podjąć stanowcze działania o charakterze jastrzębim w celu powstrzymania inflacji – takie jak wspomniana seria podwyżek stóp procentowych.

Pomimo tego, choć podczas czwartkowej sesji doszło do wprost ekstremalnej zmienności na kursie dolara amerykańskiego wobec euro, to ostatecznie europejska waluta zdołała się nawet minimalnie umocnić. Zupełnie inaczej wygląda jednak sytuacja podczas piątkowej sesji – dolar umacnia się bowiem do euro już o ponad 0,6%.

Jak wygląda sytuacja w przypadku innych głównych par walutowych? Otóż podczas czwartkowej i piątkowej sesji amerykańska waluta zdołała się umacniać do dolara australijskiego, dolara kanadyjskiego i dolara nowozelandzkiego.

Dolar nie tak silny jak przewidywano

Mieszany sentyment i brak zdecydowania inwestorów po odczycie inflacyjnym w USA można z kolei zaobserwować na parach frankiem szwajcarskim i jenem japońskim. Silniejszy od dolara amerykańskiego okazuje się natomiast funt brytyjski, który przez ostatnie dwie sesje niespodziewanie nie przestał się umacniać.

Wydaje się więc, iż amerykańska waluta zdyskontowała już wszelkie realne scenariusze zacieśnienia polityki monetarnej w USA i nie jest w stanie dominować na rynku – nawet w sytuacji, gdy może dojść do całej serii podwyżek stóp procentowych.

Reakcja rynków surowcowych na odczyt CPI w USA Sztabki złota leżące na dolarach

Szokujący czwartkowy odczyt inflacyjny w USA spowodował spadek kursu złota – dokładnie o 0,4%, Może to być zaskoczeniem, że inwestorzy postanowili sprzedać swoje kontrakty na ten kruszec podczas tak wysokiej inflacji. Z drugiej strony w piątek sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Podczas ostatniej sesji w tygodniu można już bowiem zaobserwować wzrost ceny złota aż o 1,7%.

Rekordowa inflacja w USA błyskawicznie wpłynęła również na kurs miedzi. O ile w czwartek nie wykazywał on większej zmienności, tak podczas piątkowej sesji spada już o około 4%. Inwestorzy spodziewają się bowiem, że przez serię podwyżek stóp procentowych w USA i znaczącego wzrostu kosztów kredytu, popyt na wszelkie przemysłowe metale bazowe gwałtownie spowolni.

Jak rekordowa inflacja wstrząśnie globalnymi rynkami w szerszej perspektywie?

Dziś inwestorzy obawiają się, że tak inflacja już w marcu popchnie Amerykańską Rezerwę Federalną do rozpoczęcia podejmowania bardziej agresywnych działań, co przełoży się na znaczące pogorszenie koniunktury i przecenę ryzykownych aktywów finansowych. Obecny odczyt CPI nie pozostawia bowiem Fed już żadnego pola manewru. Jeśli Rezerwa Federalna nie chce dopuścić do ostatecznego upadku wiary w siłę nabywczą dolara, to musi zabrać się za poważne podnoszenie stóp procentowych.

W efekcie eksperci prognozują, że już w marcu stopy procentowe zostaną podniesione nie o 25, ale o 50 punktów bazowych, a dodatkowo do końca czerwca, czyli w ciągu trzech najbliższych posiedzeń, Fed podniesie stopy łącznie o 1 punkt procentowy. Prognozują również, że na koniec 2022 roku stopy procentowe znajdą się w okolicach 1,75%, dojdzie do tego za pomocą 5 lub 6 podwyżek.

Widmo głębokiej recesji i wejścia w fazę bessy Wielki kryzys

Istnieje ryzyko, że przy takim cyklu podwyżek stóp procentowych rynek giełdowy przejdzie w fazę bessy. Wynika to z faktu, że przez lata utrzymywane niskie stopy procentowe spowodowały, że aktualnie amerykański dług konsumencki jest najwyższy w historii i sięga 15 bilionów dolarów. Jest to o ponad 800 miliardów więcej niż na koniec 2019 roku.

Trudno dziś oszacować dokładną reakcję rynków na agresywną jastrzębią politykę Fed, ale możemy być pewni, że seria podwyżek stóp procentowych znacząco zredukuje akcję kredytową i wyhamuje konsumpcję, która jest głównym motorem napędowym amerykańskiej gospodarki. Ryzyko fali upadłości i potężnej recesji jest więc tutaj wysokie i nie ma możliwości, aby nie odbiło się ono na globalnych rynkach.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO