Po paru fatalnych tygodniach, na rynku złota i ropy naftowej doszło do odbicia. Zwłaszcza w przypadku tego drugiego, wydaje się, że ma on już najgorsze za sobą. Jak wygląda sytuacja obecnie? Czy w samej końcówce 2021 roku mogą pojawić się jeszcze interesujące okazje do handlu na tych surowcach? Przekonamy się poniżej, zacznijmy od rynku złota:

Złoto wciąż poniżej 1800 USD

Przedostatni miesiąc tego roku charakteryzował się na rynku złota zwiększoną zmiennością. Przez pierwszą połowę listopada cena wzrosła z okolic 1780 USD za uncję o niemal 100 dolarów – do poziomu 1877 $. Druga połowa miesiąca upłynęła już jednak pod znakiem spadków. Obniżka była jeszcze potężniejsza niż zwyżka. W efekcie kurs zakończył miesiąc na cenie 1774 USD.

Bieżący miesiąc zaczął się od jeszcze głębszej przeceny. Minimum zostało osiągnięte 2 grudnia, kiedy to cena spadła poniżej 1762 dolarów. Następnie doszło do odbicia. W efekcie 6 dni później kurs znalazł się 30 dolarów wyżej. Jednak wtedy niedźwiedzie zdołały wyhamować dalszą zwyżkę i przeprowadzić korektę. W konsekwencji, w miniony piątek w godzinach porannych, cena spadła poniżej poziomu 1771 USD.

Scenariusz I

Od tego czasu kurs jednak znów rośnie. W tej chwili znajduje się w okolicach 1784 dolarów. Wydaje się zatem, że w najbliższym czasie byki powinny podjąć próbę ataku na wykładniczą średnią kroczącą EMA 100. W tej chwili znajduje się ona w okolicach 1792 USD. Jeśli udałoby im się pokonać tę barierę, najbliższy opór będzie się znajdować na poziomie 1802.5 USD. Oznacza to, że wciąż realne jest, że złoto zakończy 2021 rok ceną wynoszącą minimum 1800 dolarów.

Scenariusz II

Jeżeli jednak niedźwiedzie zdołają wybronić 100-okresową średnią kroczącą EMA lub nawet wcześniej zatrzymają zwyżkę, może dojść do kolejnej znaczącej korekty. Najbliższy poziom wsparcia został wybroniony w piątek i znajduje się w okolicy 1771 USD. Jeśli niedźwiedzie sobie tym razem z nim poradzą, nie będzie żadnych przeciwwskazań by doszło do kolejnego przetestowania poziomu 1763 USD.

WTI atakuje EMA 100

Dla ropy naftowej, a konkretnie mieszanki WTI, listopad był jeszcze gorszym miesiącem. Kurs tego surowca spadł wtedy z okolic 83 dolarów za baryłkę do poziomu 66 USD. Ostatecznie ta druga wartość – choć kilkakrotnie atakowana na przełomie listopada i grudnia – została skutecznie wybroniona.

W efekcie, tydzień temu – w poniedziałek, 6 grudnia – Wygenerowany został impuls wzrostowy. Już dwa dni później byki podjęły poważną próbę ataku na wykładniczą średnią kroczącą EMA 100. Okazała się ona jednak nieskuteczna. W konsekwencji niedźwiedzie zdołały 10 grudnia obniżyć cenę z okolic 73 dolarów do poziomu 70.5 USD.

Scenariusz I

Wtedy jednak został wygenerowany kolejny ruch wzrostowy, który trwa do dziś. W tej chwili kupujący ponownie atakują poziom 100-okresowej średniej kroczącej. Jeśli uda im się go pokonać, to kurs będzie mógł dalej szybować w górę. Najbliższy poziom oporu będzie znajdował się w okolicach 75.30 USD. Stanowił on istotne wsparcie w drugiej połowie listopada.

Scenariusz II

Wydaje się jednak, że niedźwiedzie będą twardo bronić poziomu średniej EMA 100 i bardzo prawdopodobne jest, że nie dopuszczą do jej pokonania – przynajmniej w ciągu najbliższej sesji. W efekcie może dojść do kolejnej korekty. W takim przypadku sprzedający najpierw będą mieli do pokonania poziom 70.50 dolara, który został wybroniony 10 grudnia. Następny poziom wsparcia to 69 USD – opór z początku grudnia. Jego pokonanie prawdopodobnie doprowadziłoby do ponownego przetestowania najistotniejszego wsparcia i minimum z ostatnich miesięcy – okolic 65.60 USD.

Wykres ropy WTI