Choć od zbrodniczej napaści Rosji na Ukrainę minął już miesiąc, to sytuacja na rynku surowcowym nadal na dobrą sprawę się nie uspokoiła. W przypadku ropy naftowej i złota mamy obecnie do czynienia z dość gwałtownymi zmianami trendów krótkoterminowych.

Z kolei giełdowe notowania gazu ziemnego wprost wystrzeliły – mamy w tej chwili do czynienia z najwyższym kursem w tym roku. Czego możemy spodziewać się po tych towarach podczas ostatnich sesji marca i na początku kwietnia? Zapraszam do analizy, zacznijmy od rynku ropy naftowej:

Ropa WTI nie daje rady pokonać 115 USD

Ostatnie tygodnie na rynku ropy naftowej są szalenie interesujące. Po gigantycznej zwyżce kursu rozpoczętej w dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę i osiągnięciu najwyższego kursu od jesieni 2008 roku, doszło do potężnej korekty. Mianowicie, 8 marca, po osiągnięciu ceny 129.40 USD za baryłkę, kurs ropy naftowej, a konkretnie mieszanki WTI zaczął się gwałtownie obniżać.

Po trwającej 8 dni wyprzedaży, cena osiągnęła poziom 93.50 USD. Wtedy to byki wygenerowały nowy impuls wzrostowy i znów mieliśmy do czynienia z silnym rajdem kursu w górę. Po dokładnie tygodniu wzrostów, kupujący nie zdołali sobie jednak poradzić z oporem zlokalizowanym na poziomie 115 dolarów. W efekcie, w nocy z 23 na 24 marca to niedźwiedzie przejęły kontrolę nad rynkiem. Obniżka trwa do dziś. W tej chwili kurs ropy WTI znajduje się poniżej 110 USD za baryłkę.

Co dalej?

Wydaje się zatem, że już niebawem niedźwiedzie zaatakują wykładniczą średnią kroczącą EMA 100, która obecnie znajduje się zaledwie 3 dolary niżej. Jeśli uda im się przełamać tę barierę, droga do retestu poziomu 93.50 USD zostanie otwarta. Jeśli jednak byki zdołają wybronić ten poziom, prawdopodobnie będą wtedy w stanie wygenerować kolejny, silny impuls wzrostowy, umożliwiający skuteczny atak na 115 dolarów za baryłkę.

Złoto znów powyżej 1950 USD

Ostatnie tygodnie na rynku złota prezentują się równie spektakularnie. Po gigantycznej zwyżce kursu rozpoczętej 24 lutego, doszło do potężnej korekty. Mianowicie, 9 marca kurs tego metalu szlachetnego zaczął gwałtownie się przeceniać. Wyprzedaż, choć bardzo gwałtowna, nie trwała jednak zbyt długo, dobiegła końca 15 marca, kiedy kurs osiągnął poziom 1915 dolarów za uncję. Byki jednak nie wygenerowały wtedy silnego impulsu wzrostowego.

Co ciekawe, przez kolejne 8 dni cena poruszała się w strefie konsolidacji ograniczonej przez wsparcie właśnie na tym poziomie oraz średnią EMA 100. Ostatecznie górne ograniczenie udało się wybić w środę, 23 marca. Zwyżka została jednak wyhamowana już wczoraj, gdy byki osiągnęły poziom 1965 USD. Nie doszło jednak do silnego odreagowania – w tej chwili cena znajduje się nieznacznie powyżej 1955 dolarów.

Co dalej?

Mamy tutaj dwa równie prawdopodobne scenariusze na najbliższe dni. W pierwszym, kupujący wygenerują nowy ruch wzrostowy i przeprowadzą skuteczny atak na opór przyjmujący wartość 1965 USD. Jeśli uda im się to osiągnąć, droga do najistotniejszego pod kątem psychologicznym poziom 2 tysięcy dolarów znów zostanie otwarta.

Jeżeli jednak to niedźwiedzie skutecznie przejmą kontrolę nad rynkiem, w ciągu najbliższych dni będą starały się pokonać 100-okresową średnią EMA. Jeśli uda im się to osiągnąć, będzie można oczekiwać ponownego przetestowanie wsparcia zlokalizowanego na 1915 USD.

Wykres złota

Gaz ustanawia nowe tegoroczne maksima

Zupełnie inaczej wygląda sytuacja na rynku gazu ziemnego. W tym przypadku długoterminowa tendencja wzrostowa rozpoczęła się już 11 lutego. Pomimo pewnych korekt i podwyższonej zmienności, kurs tego surowca przez cały ten okres konsekwentnie pnie się w górę.

Mało tego, od połowy marca zwyżka znacząco przyspieszyła. Podczas dzisiejszej sesji cena zdołała nawet pokonać tegoroczne maksimum z 2 lutego i osiągnęła poziom 5.60 USD za milion brytyjskich jednostek ciepła (MMBtu). Co dalej? Przed bykami cały czas szczyty z zeszłej jesieni, z okresu kryzysu energetycznego. Wtedy cena gazu ziemnego osiągnęła nawet poziom 6.45 dolara za MMBtu.

Czy i tym razem będzie mogła osiągnąć taką wartość? Absolutnie nie można wykluczać takiego scenariusza, zwłaszcza że obecnie presja ze strony kupujących jest naprawdę silna.