W ostatnim czasie na amerykańskim rynku możemy dostrzec mieszane nastroje. Początek listopada na giełdach za oceanem był naprawdę mocny i zaowocował osiągnięciem nowych historycznych szczytów przez cztery najpopularniejsze tamtejsze indeksy giełdowe. Miniony tydzień upłynął jednak pod znakiem korekty. Jednak jej zasięg nie był zbyt dotkliwy, a już 12 listopada (lub nawet dzień wcześniej w przypadku indeksu Russell 2000) doszło do odbicia. W efekcie amerykańskie indeksy wciąż znajdują się w sąsiedztwie swoich historycznych maksimów. Czy czeka nas teraz kolejna fala wzrostów? Zapraszam do analizy, na początek S&P 500:

S&P 500 w konsolidacji

Indeks S&P 500 ma za sobą kilka niezwykle udanych tygodni. Od dłuższego czasu jego kurs znajdował się w silnej tendencji wzrostowej i przez wiele dni podczas praktycznie każdej sesji ustanawiał nowy historyczny szczyt. Jednak 5 listopada po osiągnięciu poziomu 4710, niedźwiedzie zdołały w końcu przeprowadzić skuteczny kontratak. W efekcie 11 listopada cena znalazła się w okolicach poziomu 4645. Ta wartość została wtedy skutecznie wybroniona, sprzedający nie zdołali przetestować wykładniczej średniej kroczącej EMA 100.

Dzień później doszło do odbicia. Dziś cena znajduje się w okolicach 4675, jednak można mieć wrażenie, że presja ze strony byków nieco wyhamowała. Nie zmienia to faktu, że między poziomami 4645 a 4705 utworzyła się strefa konsolidacji, w której kurs od dwóch tygodni się znajduje. Wydaje się jednak, że skoro w dłuższym ujęciu czasowym, wciąż obowiązuje tendencja wzrostowa, to można zakładać, iż mamy do czynienia tylko z przystankiem na reakumulację podczas Hossy i prędzej czy później to właśnie byki wybiją górne ograniczenie. Warto dodać, że tuż poniżej dolnej bariery znajduje się 100-okresowa średnia EMA, która także aktywnie wspiera długoterminowy ruch wzrostowy i jej ewentualne wybicie będzie bardzo trudnym zadaniem.

NASDAQ 100 powyżej 16 000

W przypadku indeksu NASDAQ 100 sytuacja w dłuższym ujęciu czasowym na dobrą sprawę wygląda bardzo podobnie. Jego kurs od wielu tygodni znajdował się w silnej tendencji wzrostowej i przez długi czas podczas praktycznie każdej sesji ustanawiał nowy historyczny szczyt. Jednak 5 listopada, po osiągnięciu poziomu 16 430, niedźwiedzie zdołały w końcu przeprowadzić skuteczny kontratak. W efekcie 10 listopada cena zdołała przetestować poziom 16 000, a nawet na moment znalazła się poniżej niego, lecz poziom wykładniczej średniej kroczącej EMA 100 nie został osiągnięty. Ostatecznie jednak, ta bardzo istotna pod względem psychologicznym bariera została wybroniona.

Dwa dni później doszło do odbicia, lecz niezbyt silnego. Dziś cena znajduje się w okolicach 16 150, więc od historycznego maksimum dzieli ją w tej chwili wyraźna odległość, a presja popytowa już nie jest tak zauważalna. Nie zmienia to faktu, że między poziomami 16 000 a 16 430 utworzyła się strefa konsolidacji, w której kurs od dwóch tygodni się znajduje. Wydaje się jednak, że skoro w dłuższym ujęciu czasowym, wciąż obowiązuje tendencja wzrostowa, to można zakładać, iż mamy do czynienia tylko z przystankiem na reakumulację podczas Hossy i prędzej czy później to właśnie byki wybiją górne ograniczenie. Warto dodać, że tuż poniżej dolnej bariery znajduje się 100-okresowa średnia EMA, która także aktywnie wspiera długoterminowy ruch wzrostowy i jej ewentualne wybicie będzie bardzo trudnym zadaniem.

Wykres NASDAQ 100

Dow Jones Industrial Average w okolicach 36 000

Sytuacja indeksu Dow Jones Industrial Average wygląda bliźniaczo podobnie. Najpierw mieliśmy do czynienia z wielką Hossą, podczas której niemal każdego dnia ustanawiany był nowy historyczny szczyt. Jednak 8 listopada, po osiągnięciu poziomu 36 350, niedźwiedzie zdołały w końcu przeprowadzić skuteczny kontratak. W konsekwencji 11 listopada cena znalazła się w okolicach poziomu 35 850. Ta wartość została wtedy skutecznie wybroniona, sprzedający nie zdołali przetestować wykładniczej średniej kroczącej EMA 100.

Dzień później doszło do odbicia. Dziś cena znajduje się w okolicach 36 000, więc do historycznego maksimum dzieli ją w tej chwili wyraźna odległość, a presja popytowa już nie jest tak zauważalna. Nie zmienia to faktu, że między poziomami 35 850 a 36 350 utworzyła się strefa konsolidacji, w której kurs znajduje się od początku listopada. Wydaje się jednak, że skoro w dłuższym ujęciu czasowym, wciąż obowiązuje tendencja wzrostowa, to można zakładać, iż mamy do czynienia tylko z przystankiem na reakumulację podczas Hossy i prędzej czy później to właśnie byki wybiją górne ograniczenie. Warto dodać, że tuż poniżej dolnej bariery znajduje się 100-okresowa średnia EMA, która także aktywnie wspiera długoterminowy ruch wzrostowy i jej ewentualne wybicie będzie bardzo trudnym zadaniem.

Wykres DJIA

Russell 2000 poniżej 2400

Nie inaczej wygląda sytuacja indeksu Russell 2000. W tym przypadku także przez wiele tygodni mieliśmy do czynienia z historyczną Hossą, podczas której nowe historyczne maksima były ustanawiane z imponującą regularnością. Ostatecznie 8 listopada, po przekroczeniu poziomu 2450, niedźwiedzie zdołały w końcu przeprowadzić skuteczny kontratak. W efekcie 10 listopada cena znalazła się w okolicach poziomu 2390. Ta wartość została wtedy skutecznie wybroniona i wyprzedaż dobiegła końca.

Dzień później doszło do odbicia, jednak impuls w tym przypadku był bardzo krótki. Już podczas wczorajszej sesji znów mieliśmy do czynienia z wyraźną obniżką i w konsekwencji dziś cena oscyluje w granicach 2395. Nie zmienia to faktu, że między poziomami 2390 a 2450 utworzyła się strefa konsolidacji, w której kurs od dwóch tygodni się znajduje. W tej sytuacji jednak utrzymanie trendu wzrostowego nie wydaje się tak prawdopodobne, jak w przypadku innych indeksów. Wynika to z faktu, że cena znajduje się w tej chwili blisko dolnego ograniczenia konsolidacji. Jeśli sprzedający zdołają je wybić, może dojść do znacznie głębszej korekty, co skutecznie zaneguje możliwość osiągania nowych historycznych maksimów w najbliższych tygodniach.

Wykres Russell 2000