Inwestycje to nie tylko giełda, Forex, lokaty i obligacje. Rynek oferuje dużo więcej możliwości inwestowania i lokacji kapitału, jednak nie jest to już rynek finansowy. Inwestycje alternatywne, bo o nich mowa, mogą być ciekawym oderwaniem od notowań instrumentów i bardziej oryginalnym sposobem zabezpieczenia lub pomnożenia kapitału. Zwykle inwestycje alternatywne dotyczą inwestorów z grubszym portfelem, ponieważ nie należą one do rozwiązań wymagających niskiego depozytu – można tutaj zapomnieć o lewarze i zajmowaniu pozycji o wielkości mikrolota. Zdarzają się jednak rozwiązania dostępne również dla mniejszych inwestorów, tutaj jednak pojawia się pytanie o sens takiej inwestycji – inwestycje alternatywne raczej nie generują wysokich stóp zwrotu, a wiec wymierny rezultat przynieść mogą zwykle jedynie inwestycje o dużym nominale. Zdarzają się co prawda wyjątki, jednak są one częściej wynikiem szczęścia niż zmysłu inwestycyjnego (nieplanowana wcześniej budowa autostrady obok zakupionej działki, rozbicie zabytkowego Ferrari, którego na świecie są dwie sztuki, a drugą posiadamy my itp. – choć są to skrajne przykłady, doskonale pokazują one skalę zjawiska).

Inwestowanie w nieruchomości

Podstawą inwestycji alternatywnych są inwestycje w nieruchomości. Kiedyś funkcjonowało przeświadczenie, że grunty i budynki to najbezpieczniejsza inwestycja świata, w końcu ludzi będzie co raz więcej, a ziemi nie przybędzie. Kryzys subprime pokazał jednak, że w nieruchomościach również można „utopić górę forsy”. To jednak wcale nie oznacza, że nieruchomości zostały zapomniane. Obecnie, również w Polsce, trwa kolejny boom nieruchomościowy, a na rynku bardzo aktywne są fundusze inwestujące w nieruchomości (jako przykład wystarczy podać niedawne przejęcie Echo Investment przez Amerykanów).

W jakie nieruchomości ludzie inwestują? W mieszkania na wynajem, w domy letniskowe, w działki budowlane (na przykład w górach). Fundusze inwestycyjne z kolei kładą na stół setki milionów złotych na biurowce, galerie handlowe, wieżowce w centrach miast – doskonałym przykładem jest Warszawa, w której powierzchni biurowej (również tej na wysokości powyżej 100 metrów) przybywa w tempie logarytmicznym. Nieruchomości były, są i zawsze będą modne. Inwestując w nie warto zwracać też uwagę na trendy na rynkach zagranicznych – w związku z kryzysem w krajach basenu Morza Śródziemnego, za M3 na Mokotowie można było do niedawna kupić dom na plaży w Hiszpanii.

Inwestowanie w samochody

Motoryzacja to inwestycje dla pasjonatów z bardzo grubym portfelem. Nawet z grubszym niż tych, którzy inwestują w nieruchomości. Problem z samochodami (i nie tylko) jest jednak taki, że bardzo trudno je wycenić. Nie można określić przyszłych przepływów pieniężnych z nich płynących, ponieważ nie generują one przepływów. Nie można także określić ich wartości księgowej, bo nie ma żadnego porównania, a wiadomo, że pojazdy te są warte tysiące razy więcej niż materiały, z których zostały wykonane. Aby kupić zabytkowy pojazd w dobrej cenie (cokolwiek to znaczy) trzeba mieć także sporo szczęścia – sprzedawane są one zwykle na licytacjach, często organizowanych przez najsłynniejsze domy aukcyjne na świecie (np. Sotheby’s). Na licytacjach tych pojawiają się czasem inwestorzy, dla których cena nie ma znaczenia, ponieważ akurat tego Ferrari brakuje im w kolekcji ich 20 innych Ferrari, a obecnie wystawione Ferrari jest na rynku po raz pierwszy od kilku dekad. Cena wywoławcza 10 milionów dolarów, która podczas licytacji zwiększa się kilkukrotnie, to też nie problem dla nich. Zabytkowy samochód jest warty tyle, ile ktoś jest w stanie za niego zapłacić. Sky is the limit. Chyba każdy pasjonat motoryzacji słyszał o rekordowych cenach licytowanych samochodów, wśród których od dekad króluje oczywiście Ferrari. Pierwsza dziesiątka najdroższych samochodów w historii sprzedanych na licytacjach (stan na luty 2016 według TopGear.com):

  1. Ferrari 250 GTOz 1962 roku – cena 38.115.000 USD
  2. Ferrari 335 Sport Scaglietti z 1957 roku – cena 35.711.359 USD
  3. Mercedes-Benz W196 z 1954 roku – cena 29.600.000 USD
  4. Ferrari 290 MM z 1956 roku – cena 28.050.000 USD
  5. Ferrari 275 GTB/4SNart Spider z 1967 roku – cena 27.500.000 USD
  6. Ferrari 275 GTB/C Speciale z 1964 roku – cena 26.400.000 USD
  7. Ferrari 250 GT SWB California Spider z 1961 roku – cena 18.500.000 USD
  8. Ferrari375-Plus Spider Competizione z 1954 roku – cena 18.400.177 USD
  9. Ferrari 250 LM z 1964 roku – cena 17.600.000 USD
  10. Ferrari 250 GT SWB California Spider z 1961 roku – cena 16.830.000 USD

Inwestowanie w dzieła sztuki

Podobne ceny jak samochody mogą osiągać działa sztuki. Rynek kolekcjonerski dzieł sztuki (a przede wszystkim obrazów) jest jednak dużo większych niż rynek samochodów mogących być dobrą lokatą kapitału. Dzieła sztuki generują jednak ten sam problem co motoryzacja – z matematycznego punktu widzenia są nie do wycenienia, a to ile trzeba będzie za nie zapłacić lub za ile będzie można je sprzedać można się dowiedzieć dopiero w momencie zawierania transakcji lub w momencie licytacji. Rynek dzieł sztuki jest rynkiem dla pasjonatów, a wielu z nich kieruje się nie liczbami, a poczuciem estetyki i uczuciami jakie wywołują u nich dane dzieła sztuki. W związku z tym dzieła sztuki zwykle są rozpatrywane w kategoriach kolekcjonowania a nie inwestowania. Aby inwestować w dzieła sztuki, albo trzeba być ekspertem w tej dziedzinie, albo mieć doskonałych doradców, których darzymy bezgranicznym zaufaniem – na tym rynku nie trudno nie tylko o błąd, ale także o oszustwo.

Inwestowanie w metale szlachetne

Bardzo popularnym sposobem lokowania kapitału jest kupno fizycznych metali szlachetnych. Można dywagować nad tym, czy inwestycja w złoto to już inwestycja alternatywna czy jeszcze nie, niemniej jednak warto wspomnieć o tym rozwiązaniu. Chcąc kupić fizyczne złoto lub srebro masz do wyboru monety lub sztabki (najmniejsza możliwa inwestycja to zwykle ćwierć uncji, czyli mniej niż 8 gramów, największe sztabki na rynku to z kolei kilka kilogramów czystego metalu). Nie kupuj biżuterii, posążków, czy innych złotych wyrobów. Są to zwykle wyroby ze złota o niskiej jakości, a ich cena zdecydowanie przekracza wartość złota zawartego w tych produktach. Najpopularniejsze i najlepsze rozwiązania dla drobnych inwestorów chcących zainwestować w fizyczne metale to monety bulionowe: Krugerrand – moneta o stopie 0,917 pochodząca z RPA; American Eagle – moneta o stopie 0,917 ze Stanów Zjednoczonych; Maple Leaf – stop 0,9999, jest to Kanadyjski Liść Klonowy; Wiener Philharmoniker – austriacki stop 0,9999 oraz Suweren – brytyjska moneta ważąca niecałe ćwierć uncji, stop 0,917.

Kamienie szlachetne

Kamienie szlachetne, a przede wszystkim diamenty, to nowa forma inwestowania kapitału, choć sam rynek diamentów funkcjonuje od setek lat. Ta forma inwestycji jest jednak wyjątkowo problematyczna, bo kto odkupi od nas ten diament? Sprzedaż na Allegro jest raczej mało wiarygodna, jubilerzy zaproponują cenę z dużym dyskontem, a w kraju nie funkcjonują skupy kamieni szlachetnych (a metali szlachetnych owszem). Poza tym trzeba mieć na uwadze, że rynek diamentów jest zmanipulowany przez wielkich graczy, a ich cena jest całkowicie oderwana od rzeczywistości, co może zakończyć się pęknięciem bańki. Jako dowód należy zacytować słowa prezesa koncernu Alrosa, kontrolującego 1/3 światowego rynku diamentów, które padły w Antwerpii w 2008 roku: „Brylant pozostanie brylantem tylko wtedy, gdy jego wartość nie będzie podlegać wahaniom nawet w warunkach kryzysu. Obraz brylantu jako „wiecznej wartości” tworzony przez wiele dziesięcioleci, nie może się zdewaluować. Dlatego nie możemy dopuścić do spadku cen.”

Inwestowanie w alkohole

Wśród inwestycji w alkohole królują trzy rodzaje alkoholi: whisky, wino i szampany. W temacie tym specjalizują się dedykowane fundusze inwestycyjne, za pośrednictwem których inwestować można w beczki whisky, których… nigdy nie zobaczymy. Chodzi jedynie o ich kupno i odsprzedaż po kilku latach, kiedy się zestarzeją. W przypadku win i szampanów bardziej popularne jest fizyczne kupno butelek czy skrzynek trunków i ich przechowywanie we własnych piwniczkach (w przypadku poważniejszych inwestycji piwniczkach w randze bankowego skarbca). Przechowywanie win rodzi jednak pewne komplikacje związane z odpowiednią temperaturą, wilgotnością czy zaciemnieniem. Inwestować można zarówno w trunki, które już są stare, jak i w świeże dostawy, które następnie mają leżakować przez kilkanaście czy kilkadziesiąt lat. Większe inwestycje w nowe dostawy charakteryzują się większym wolumenem, zwykle przeliczanym na ilość skrzynek, a nie butelek, tak jak w przypadku „zabytkowych” trunków.

Czy warto rozważyć inwestycje alternatywne?

Inwestycje alternatywne mają jeden wspólny mianownik – płynność inwestycji, a dokładnie jej brak. Rynki danych aktywów są dość płytkie. O ile sprzedaż skrzynki szampana, czy beczki whisky za kilkanaście czy kilkadziesiąt tysięcy dolarów może nie stanowić wielkiego problemu, to sprzedaż obrazu Picassa, kamienicy czy Ferrari za kilkadziesiąt milionów dolarów może rodzić komplikacje – nie codziennie znajdziemy inwestora gotowego wyłożyć w gotówce taką sumę. Zasada jest prosta – im drożej sprzedajemy, tym trudniej znaleźć kupca.

Inwestycje alternatywne są przeznaczone dla każdego rodzaju inwestora, jednak są bardziej sposobem lokaty funduszy, ich zabezpieczenia i ewentualnego wygenerowania stopy zwrotu na poziomie maksymalnie kilku procent rocznie. Inwestowanie kilku tysięcy złotych w celu „osiągnięcia zysku” raczej mija się z celem – równie dobrze można otworzyć konto oszczędnościowe lub kupić obligacje.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO