Najważniejszym celem banków centralnych każdego kraju świata jest utrzymanie stabilnego poziomu cen i trzymanie inflacji w okolicy celu inflacyjnego. To jaki jest cel inflacyjny zależy od kraju. W przypadku krajów rozwiniętych wynosi zwykle około 2%, w krajach rozwijających się pożądana inflacja to 6, a nawet 8%. Banki centralne maja cały zestaw narzędzi ekonomicznych mających pozwolić na realizację celu. W Polsce za dobór tych narzędzi odpowiada Rada Polityki Pieniężnej (RPP), a za użycie narzędzi Zarząd Narodowego Banku Polskiego. W Stanach Zjednoczonych narzędzia dobierają członkowie Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku (FOMC), a za realizację celu za pomocą tych narzędzi odpowiada Rada Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej. W strefie euro za narzędzia prowadzenia polityki pieniężnej odpowiada Rada Prezesów Europejskiego Banku Centralnego, a za realizację planów odpowiedzialność ponosi Zarząd Europejskiego Banku Centralnego. W pozostałych krajach świata funkcjonujących jako gospodarki rynkowe kwestia ta wygląda podobnie.

Zadanie utrzymania stabilności gospodarki spoczywa więc w rękach banków centralnych. W dzisiejszych czasach zadanie to jest jednak wyjątkowo trudne. Zmiany w gospodarkach są obecnie bardzo dynamiczne, a na rynek ogromny wpływ ma globalny rynek finansowy, na który większość banków centralnych nie ma większego wpływu. Praktycznie rzecz biorąc jedyne banki centralne, które są na tyle wpływowe by móc zmienić bieg wydarzeń w skali globalnej i jakkolwiek bronić swój rynek przed większymi negatywnymi zmianami na rynkach finansowych to amerykański System Rezerwy Federalnej i Europejski Bank Centralny. Pozostałe banki mogą wpływać jedynie na swoje rynki i to i tak w dość ograniczonej skali – w razie prawdziwego kryzysu i tak wszystko leżeć będzie w rękach decydentów z Frankfurtu i Waszyngtonu, a szefostwo pozostałych (mniej więcej 200) banków centralnych świata będzie mogło tylko przyglądać się ich decyzjom. Dlaczego? W razie wybuchu kolejnego globalnego kryzysu w skali takiej jak ten z 2008 roku lub większego, takie banki centralne jak Narodowy Bank Polski, banki centralne państw środkowej Europy, czy praktycznie całej Azji, Afryki i Ameryki Południowej (w miarę wpływowe są jeszcze banki Anglii, Kanady, Japonii i Australii) będą miały na bieg wydarzeń mniej więcej taki wpływ jak piechota w czasie ataku jądrowego.

Instrumenty polityki pieniężnej

Kiedy jednak kryzysu na horyzoncie nie widać wszystkie banki centralne mają na swoim terenie wiele do powiedzenia, tak samo jak Europejski Bank Centralny i Rezerwa Federalna mają wiele do powiedzenia, wiele w każdym czasie i w skali globalnej. Mają one wachlarz narzędzi, dzięki którym mogą realizować swoje cele i właśnie o tych narzędziach powiemy teraz nieco więcej.

Instrumenty polityki pieniężnej możemy podzielić na instrumenty pośrednie oraz bezpośrednie. Instrumenty bezpośrednie co do zasady nie są stosowane w krajach rozwiniętych. Charakteryzują się one bezpośrednią kontrolą banku centralnego nad systemem bankowym – przykładowo mogą to być ograniczenia narzucane bankom komercyjnym co do wartości udzielanych przez banki kredytów.

Dla nas ważniejsze są instrumenty pośrednie, które mają wpływ na płynność bankową, która z kolei jest decydująca dla podaży i kosztu kredytów, a tym samym ilości pieniędzy, które pompowane są w gospodarkę. Na instrumenty pośrednie składa się polityka stóp procentowych, polityka dyskontowa, kontrola rezerw obowiązkowych, operacje kredytowo-depozytowe oraz operacje otwartego rynku.

Polityka stóp procentowych

Związana jest ona z dostosowywaniem poziomu podstawowych stóp procentowych banku centralnego w taki sposób, aby inflacja w danym kraju była jak najbardziej zbliżona do celu inflacyjnego. W teorii im niższe stopy procentowe tym inflacja powinna być wyższa, waluta krajowa na rynku walutowym słabsza, a wzrost gospodarczy wyższy. Z kolei podniesienie stóp procentowych powinno obniżyć inflację i podnieść wartość waluty oraz spowolnić gospodarkę.

Polityka dyskontowa

Polega ona na zmianach poziomu stopy dyskontowej, która wpływa na oprocentowanie kredytów udzielanych przez bank centralny bankom komercyjnym i służy także do określania wielkości tych kredytów. Wzrost stopy dyskontowej oznacza podniesienie kosztu kredytu co prowadzi do zmniejszenia bazy monetarnej, a obniżenie stopy dyskontowej powoduje obniżenie kosztu kredytu i zwiększenie bazy monetarnej.

Rezerwa obowiązkowa

Wszystkie instytucje kredytowe muszą utrzymywać rezerwę w banku centralnym (w Polsce są to banki, oddziały instytucji kredytowych i oddziały banków zagranicznych oraz kasy oszczędnościowo – kredytowe i Krajowa Spółdzielcza Kasa Oszczędnościowo – Kredytowa). Jej wysokość określona jest jako procent wszystkich depozytów klientów danego podmiotu. Im wyższa rezerwa obowiązkowa tym mniejsza ilość pieniędzy, tym bardziej ograniczona akcja kredytowa – mniej pieniędzy na rynku oznacza mniejszą inflację oraz wyhamowanie gospodarki i na odwrót – niższe wymogi odnośnie rezerwy obowiązkowej wspierają akcję kredytową podnoszącą podaż pieniądza i inflację oraz wspierającą rozwój gospodarczy.

Operacje kredytowo-depozytowe

W związku z prowadzeniem przez bank centralny operacji otwartego rynku, o których przeczytasz w kolejnym punkcie, istnieje możliwość pojawienia się wahań krótkoterminowych (np. jednodniowych) stóp rynku międzybankowego. Aby nim przeciwdziałać prowadzone są operacje kredytowo-depozytowe, na które składają się kredyty lombardowe oraz lokaty terminowe banków komercyjnych w banku centralnym.

Operacje otwartego rynku

Piątym sposobem regulowania rynku przez bank centralny są operacje otwartego rynku. Polegają one na warunkowych lub bezwarunkowych transakcjach kupna lub sprzedaży papierów wartościowych lub dewiz, a także emisje własnych papierów dłużnych banku centralnego. Operacje te równoważą popyt oraz podaż środków utrzymywanych przez banki komercyjne w banku centralnym, co pozwala wpływać na poziom krótkoterminowych stóp procentowych na rynku międzybankowym. W Polsce podstawową operacją otwartego rynku Narodowego Banku Polskiego jest emisja 7-dniowych bonów pieniężnych, których minimalna rentowność równa jest stopie referencyjnej.

QE czyli ekonomiczny ładunek nuklearny

Wszystkie wyżej wymienione narzędzia służą regulowaniu gospodarki, działalności banków komercyjnych, inflacji i wartości krajowej waluty na rynku międzynarodowym. Co jednak, jeżeli polityka monetarna oparta o te narzędzia jest już poluzowana do granic możliwości – podstawowa stopa procentowa jest bliska zera, a nawet niższa, bank centralny nie płaci nic, albo nawet każe płacić bankom komercyjnym za trzymanie gotówki w swoich kasach, rezerwa obowiązkowa jest na minimalnych poziomach i mimo to inflacji brak, gospodarka stoi w miejscu, a waluta jest wciąż za silna? Czy bank centralny może coś na to poradzić? Może. Tutaj właśnie wchodzi do gry QE.

Quantitative easing, czyli luzowanie ilościowe polega na skupie bardzo dużej ilości papierów wartościowych przez bank centralny w celu pobudzenia wzrostu gospodarczego i inflacji poprzez dostarczenie ogromnej ilości gotówki na rynek. Czym ta operacja różni się od zwykłych operacji otwartego rynku? Jest prowadzona na nieporównywalnie większą skalę, po drugie kupowane przez bank centralny aktywa są dużo bardziej ryzykowne, po trzecie są to transakcje długoterminowe, bez określonego momentu odsprzedaży tych aktywów – dosłowne pompowanie strumienia gotówki na rynek. Banki komercyjne sprzedają posiadane papiery wartościowe zasypując swoje skarbce gotówką, którą mają w konsekwencji pożyczać przedsiębiorstwom, klientom indywidualnym, wszystkim, jednocześnie pozbywając się części ryzykownych aktywów. Jednak QE nie ma samych plusów. Podniesienie ryzyka portfela aktywów banku centralnego, który ryzykowne aktywa skupuje może, ale nie musi, doprowadzić do strat. Jeżeli tak się stanie, straty te będą musiały zostać pokryte. A pokryte one zostaną z pieniędzy podatników. Oprócz tego, zwiększenie ilości pieniądza może doprowadzić nie do zwiększenia akcji kredytowej, a do zwiększonej spekulacji na rynkach finansowych – giełdy z definicji reagują hossą na sygnał o rozpoczęciu programu skupu aktywów. Trzecim problemem jest to, że ogromna ilość gotówki na rynku może w rezultacie doprowadzić do inflacji (co jest również celem programu), której opanowanie może być później problemem (co nie jest pożądane). Luzowanie ilościowe jest ekonomiczną bronią masowego rażenia, wykorzystywaną tylko w ostateczności. W historii ekonomii miało ono miejsce niewiele razy – właśnie w związku z ryzykiem jakie ze sobą niesie. Trzymając się analogii do broni – rozpoczęcie programu luzowania ilościowego jest jak użycie gazu bojowego – niemile widziane (z punktu widzenia klasycznej ekonomii), świadczące o ogromnym problemie i skuteczne dopóki wiatr nie zacznie wiać w drugą stronę.

Przykłady programów luzowania ilościowego

Potężnym programem QE, a dokładnie trzema programami luzowania ilościowego pochwalić się mogą Stany Zjednoczone. W pierwszym programie – QE 1, trwającym od 25 listopada 2008 roku do 31 marca 2010 roku, System Rezerwy Federalnej skupił długi agencji federalnych za 175 miliardów dolarów, obligacje skarbowe za 300 miliardów dolarów oraz papiery wartościowe zabezpieczone hipotekami za 1,25 biliona dolarów – w sumie na rynek wprowadzonych zostało 1,725 biliona dolarów. QE 2 rozpoczęło się 3 listopada 2010 roku i zakończyło 30 czerwca 2011 roku, a w czasie jego trwania FED skupił 600 miliardów dolarów w obligacjach. W QE 3 trwającym od 13 września 2012 roku do 18 grudnia 2013 roku Rezerwa Federalna sprzedawała krótkoterminowe obligacje, a za pozyskane fundusze skupowała obligacje długoterminowe oraz skupowała papiery w skali od 85 miliardów dolarów miesięcznie (w pierwszej części programu) do 35 miliardów dolarów na jego koniec. Poza tym QE miało bądź ma miejsce między innymi w Japonii czy też strefie euro.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH