Rachunek na Start

Psychologia inwestowania to podstawowa kwestia na rynkach finansowych. Silna psychika zdecydowanie pomaga w zarabianiu na rynku, słaba psychika praktycznie uniemożliwia zarobienie na nim choćby złotówki. Stąd też właśnie seria artykułów na temat psychologii inwestowania. W tej odsłonie zajmujemy się jednym z największych problemów, z którymi zmagają się inwestorzy. Mowa tutaj o strachu.

Oczywiście tylko głupi człowiek się nie boi. Strach jest całkowicie zrozumiały i potrzebny, ale w żadnym stopniu nie może Cię paraliżować. Ludzie boją się tego czego nie znają. Tak więc początkujący trader ma prawo bać się rynku, ponieważ jeszcze go nie poznał. Strach przed otwarciem transakcji również jest zrozumiały – w końcu nie znamy wyniku, jaki na tej transakcji zostanie osiągnięty. Na szczęście wraz ze wzrostem doświadczenia, otwieranie transakcji staje się rutynowe, a tym samym strach znika. W ogóle trzeba sobie jasno powiedzieć, że rynku nie należy się bać – trzeba dać sobie czas na jego poznanie, a po pewnym czasie będzie się doskonale wiedzieć co robić, na co zwracać uwagę i jak nie dać się zaskoczyć. Nie ma zaskoczeń – nie ma strachu.

Z tego artykułu dowiesz się, jakie rodzaje strachu mogą Cię spotkać na inwestycyjnej drodze. Mam nadzieję, że dzięki niemu na rynku spotka Cię mniej zaskoczeń, a w razie bardziej stresogennej sytuacji będziesz mógł powiedzieć sobie: „ej, chwila, wiedziałem, że tak może być, teraz wystarczy pomyśleć o tym i o tamtym” i strachu nie będzie. Odczuwaj strach, ponieważ będzie on zmuszał Cię do myślenia, ale nie pozwól, aby strach ten Cię kontrolował.

Strach przed rozpoczęciem działań

Pierwszy strach, jak wskazuje psychologia inwestowania, pojawia się zanim jeszcze zaczniesz inwestować. Pomyślałeś już o tym, że mógłbyś handlować na rynkach finansowych, wiesz mniej więcej o co w tym wszystkim chodzi, może nawet zdecydowałeś, czy bardziej chcesz handlować na akcjach, walutach, czy może na instrumentach pochodnych. Jednak jesteś pełen obaw. Nie wiesz, czy jesteś w stanie poradzić sobie z udźwignięciem rynków finansowych, z wzięciem odpowiedzialności za zainwestowany kapitał. Martwisz się o to, że jedynie zmarnujesz czas i pieniądze i nic z tego nie wyjdzie. Boisz się postawić pierwszy krok. Muszę powiedzieć, iż słusznie, że się martwisz. To świadczy o tym, że bierzesz odpowiedzialność za swoje czyny.

Aby ograniczyć strach i mieć mniej powodów do zmartwień powinieneś zająć się wszystkim po kolei. Musisz poznać rynek, a dopiero później zacznij myśleć o inwestowaniu kapitału. Dawkuj sobie i zmartwienia i emocje. Postaw na edukację – książki, szkolenia, publikacje na temat inwestycji. Im lepiej poznasz rynek tym mniej będziesz się go bał. Zainwestuj trochę swojego czasu, a kiedy poczujesz, że coś w Twoim życiu i nastawieniu zmienia się na plus, to zacznij inwestować go więcej. W ten sposób nie będziesz grał „va banque” i będziesz miał poczucie, że w każdej chwili możesz się wycofać nie tracąc zbyt wiele.

Później polecam Ci rachunek demonstracyjny – to dość zaskakujące, ale wielu początkujących traderów boi się z nich korzystać. To całkowicie niezrozumiałe. Są to rachunki z wirtualnymi środkami, z których korzystanie jest darmowe. Pozwalają one obyć się z rynkiem (notowania widoczne na nich są takie same jak na rachunkach rzeczywistych) bez ponoszenia żadnego ryzyka. W ten sposób lepiej poznasz funkcjonowanie rynku, zobaczysz jak prezentują się notowania w czasie rzeczywistym, dowiesz się jaki wpływ na wartość rachunku mają w praktyce otwierane pozycje. Im lepiej poznasz wszystkie mechanizmy tym mniej rzeczy będzie mogło Cię zaskoczyć, a tym samym łatwiej będzie Ci uniknąć strachu. Krótko mówiąc – rozwijaj się małymi krokami, dzięki czemu zdecydowanie łatwiej będzie Ci przechodzić dalej. Oczywiście wyjście ze strefy komfortu będzie konieczne tak, jak w każdym innym przypadku, jednak stawiając małe kroki granica tej strefy będzie przekraczana przez Ciebie bardzo powoli. Nie brzmi to tak strasznie, prawda?

Strach przed zainwestowaniem kapitału

Ten rodzaj strachy to w psychologii inwestowania najbardziej jasna rzecz na świecie. Kiedy chcemy „przesiąść się” z rachunku demonstracyjnego na rachunek rzeczywisty, a tym samym przejść ze świata wirtualnych środków do świata, gdzie inwestujemy swoje ciężko zarobione pieniądze, strach jest całkowicie wytłumaczalny. Dlatego w momencie podjęcia tej decyzji musisz być na nią przygotowany. Przemyśl to, czy rozwinąłeś się już na tyle mocno, że jesteś gotów się sprawdzić w prawdziwym handlu. Zadaj sobie proste pytanie – czy regularnie zarabiałem na rachunku demonstracyjnym sztywno trzymając się mojej strategii inwestycyjnej? Jeśli tak, możesz otworzyć rachunek inwestycyjny. Jeśli nie, to lepiej daj sobie jeszcze trochę czasu.

Przede wszystkim ogranicz strach w taki sposób, że nie rzucisz się na głęboką wodę. Na początek zainwestuj mały kapitał – taki, który pozwoli otwierać Ci najmniejsze możliwe pozycje przy zachowaniu odpowiedniego marginesu niebezpieczeństwa. Nastaw się także na to, że początki mogą być ciężki i możesz stracić pierwszy zaangażowany kapitał. Zrób wszystko, aby wykorzystać go jak najlepiej, ale miej świadomość, że ten kapitał może być Twoim pierwszym kosztem nauki inwestowania na rynkach finansowych. Choć może zabrzmi to brutalnie, ale muszę to napisać – traktowanie pierwszego kapitału, który zainwestowało się na rynkach finansowych, jak kapitał z góry stracony, zdecydowanie ściąga z inwestora presję. Trudno od początku być ekspertem w inwestowaniu na rynkach finansowych – gdyby każdy na początku zarabiał, to oznaczałoby to, że zarabianie na rynku jest bardzo łatwe. Ale tak nie jest, dlatego na rynku inwestuje ograniczona liczba ludzi.

Z inwestycją kapitału jest tak samo jak z pierwszymi krokami na rynku i edukacji inwestycyjnej – wszystko trzeba robić bardzo małymi krokami, aby nie narzucać na siebie zbyt dużej presji, której niedoświadczony umysł może nie wytrzymać. Wówczas cała Twoja nauka i nabyta wiedza pójdą na marne, ponieważ dając złamać swoją psychikę rynkowi, przestaniesz kontrolować to, co robisz i trzymać się wypracowanej strategii inwestycyjnej. W ten sposób pozbawisz się szansy na dalszy rozwój i podkopiesz swoje morale – w Twojej głowie pojawi się jedynie taka myśl – „tyle o tym czytałem, tyle o tym słyszałem, bardzo się przyłożyłem, a od razu mi się nie udało, co zrobiłem źle?” Odpowiedź będzie prosta – jako inwestor nie byłeś wystarczająco odporny psychicznie.

Strach przed otwarciem pozycji

Domena osób początkujących. Wspominałem zresztą o tym problemie już wcześniej. Inwestorzy – nowicjusze boją się otwierać pozycje. To całkiem zrozumiałe. Otwarcie pozycji to bezpośrednie narażenie się na potencjalne straty. Moment zastanowienia (na początku nawet dłuższy moment) jest więc bardzo wskazany. Kiedy otwierasz zlecenie i zajmujesz na wybranym instrumencie długą lub krótką pozycję, musisz zastanowić się, czy to, co robisz jest całkowicie zgodne z wybraną przez Ciebie strategią inwestycyjną. Jeśli tak – pozostaje otworzyć pozycję (nawet jeśli dłoń Ci drży). Pamiętaj, zanim jeszcze otworzysz pozycję musisz mieć zaplanowany dokładny moment jej zamknięcia – zarówno w przypadku scenariusza pozytywnego, czyli zamknięcia pozycji z zyskiem, jak i w przypadku scenariusza negatywnego, czyli zamknięcia pozycji ze stratą.

Pierwsze kilkadziesiąt, albo nawet kilkaset pierwszych transakcji będzie podnosić Twoje ciśnienie. Jest to całkiem normalne. Będzie tak nawet wtedy, gdy wolumen Twojej transakcji będzie wynosił 0,01 lota lub gdy będziesz kupował tylko tyle akcji, aby wbić się ponad próg prowizji minimalnej. Później jednak kolejne pozycje będą otwierane całkowicie beznamiętnie, a Tobie nawet nie zadrży powieka. To jednak przychodzi z czasem, a na razie będziesz musiał się trochę postresować. Ale nie martw się, to jest całkowicie normalne, a strach przed otwarciem transakcji nie czyni z Ciebie złego tradera, a po prostu człowieka, który postanowił zainwestować swoje ciężko zarobione pieniądze, których nie chciałby stracić (mimo, iż wie, że może tak się zdarzyć). Ważne jest tylko to, aby każda otwierana transakcja była zgodna z Twoją strategią inwestycyjną. Pamiętaj jednak, że każda strategia inwestycyjna działa tylko przez jakiś czas, dlatego wtedy gdy przestanie przynosić odpowiednie efekty, będziesz musiał ją zweryfikować, poprawić bądź wymienić na nową.

Strach w momencie ujemnego wyniku na otwartej transakcji

Otwarcie transakcji jest trudne, ale jeszcze trudniejsze jest jej prowadzenie. Kiedy widzisz jak w czasie rzeczywistym zmienia się wartość Twojego portfela inwestycyjnego to poziom adrenaliny w Twoim organizmie istotnie rośnie, co może wpłynąć na Twój pogląd sytuacji. Najgorzej jest wtedy, gdy widzisz, że Twoja otwarta transakcja jest na minusie. Zaczynasz się zastanawiać, czy czasem nie powinieneś zamknąć jej już teraz i uciekać z tym co Ci jeszcze zostało. To jednak powinieneś mieć ustalone już wcześniej! Masz ustawione zlecenie Stop loss, którego aktywacja oznaczać będzie stratę, którą dopuszczałeś w swojej strategii inwestycyjnej? Jeśli tak, przestań patrzeć na wynik transakcji i czekaj aż sama się zamknie. Od patrzenia cena ani nie wzrośnie ani nie spadnie, a Ty niepotrzebnie będziesz się martwił i bał o to, czy dobrze zrobiłeś.

Jeśli stracisz, bo Twój (dobrze ustawiony) stop loss został wycięty to trudno, znajdziesz kolejną okazję albo zmienisz strategię inwestycyjną. Gorzej jeśli otworzyłeś pozycję niezgodnie ze strategią inwestycyjną i właśnie zdałeś sobie z tego sprawę. Jeśli tak się właśnie stało – natychmiast zamknij swoją pozycję, póki jeszcze nie zaprzepaściłeś wszystkiego nad czym pracowałeś. Zamknij ją i nie dopuść, aby taka sytuacja kiedykolwiek się powtórzyła. Niech ta tragiczna z punktu zwidzenia zarządzania ryzykiem decyzja przyniesie pozytywny skutek w postaci nauczki. Zaksięguj stratę i szukaj kolejnych możliwości inwestycyjnych, które na pewno prędzej czy później się pojawią. Pamiętaj jednak, aby każdą kolejną pozycję otwierać zgodnie ze swoją strategią inwestycyjną (ze szczególnym uwzględnieniem maksymalnej dopuszczalnej straty przy aktywacji zlecenia obronnego stop loss), a zgodnie z tym co opisuje psychologia inwestowania, strach będzie stał obok.

Strach przed zaksięgowaniem strat

No właśnie. Przed chwilą napisałem o zaksięgowaniu strat. Nic tak nie boli początkującego inwestora, jak zamkniecie pozycji ze stratą. Z tego właśnie powodu nowo upieczeni traderzy przesuwają stop loss’y albo wcale ich nie ustawiają. Strach przed zaksięgowaniem starty jest dla początkującego skrajnie ogłupiający. Pamiętaj jednak, że odpowiednio zarządzając ryzykiem (pod tym pojęciem kryje się przede wszystkim umiejętne cięcie strat) wystarczy, że połowa (albo nawet mniej) Twoich transakcji zostanie zamknięta z zyskiem, a Ty wyjdziesz całościowo na duży plus. Słynne porzekadło rynkowe mówi – „tnij straty i pozwól zyskom rosnąć”. Nic dodać, nic ująć. Nie bój się zamykania pozycji ze stratą. Po to postawiłeś stop loss’a, aby zadziałał on w momencie, gdy strata mogłaby przekroczyć dopuszczalny przez Ciebie poziom. Stop loss jest Twoim przyjacielem, a nie wrogiem. Stop loss nie służy temu, aby zabrać Ci pieniądze, stop loss jest po to, aby nie zabrano Ci więcej pieniędzy niż chciałeś zaryzykować na transakcji.

Księgowanie strat nie należy do rzeczy przyjemnych – wiem o tym doskonale. Straty są jednak nieodłączną częścią inwestowania na rynkach finansowych, ponieważ nie ma inwestora, który miałby 100 – procentową skuteczność. Umiejętność pogodzenia się z porażką jest bardzo ważna. Strat nie należy się bać i nie należy ich rozpamiętywać. Warto jednak prowadzić ich statystykę, aby wiedzieć, czy na pewno wszystko zrobiliśmy zgodnie ze strategią inwestycyjną, a jeśli tak, to aby sprawdzić, czy nasza strategia inwestycyjna nadal przynosi takie efekty, jakich sobie byśmy życzyli. Jeżeli transakcja była zawarta zgodnie ze strategią, nastąpiła aktywacja stop loss’a, ale średnia skuteczność strategii nadal jest na optymalnym poziomie – gramy dalej. Nie ma się czego bać.

Strach przed zbyt wczesnym zaksięgowaniem zysków

Inwestorzy nie boją się jedynie zamykania pozycji stratnych. Mogą bać się również zamknąć pozycję, która dla nich zarabia. Dlaczego? To bardzo proste. Jest to strach przed utraceniem możliwych korzyści. Gdy widzimy, że „wstrzeliliśmy się” w mocny trend, wydaje nam się, że ten trend będzie zarabiał dla nas zawsze. A jak wiemy, ludzie z natury są zachłanni. Strach przed zamknięciem pozycji, która dla nas dobrze zarobiła (myślę tutaj zarówno o zamknięciu pozycji z tak zwanego „palca”, jak i zamknięcie przez Take profit) może nie pozwolić nam na zamknięcie pozycji. Niestety często zdarza się, że tak przetrzymana pozycja się odwraca, a zyski zamieniają się w straty, które trzeba ciąć. I zamiast zarobić oddajemy pieniądze rynkowi.

Nie bój się księgować zysków. Wiem, że wydaje Ci się, że możesz z tej pozycji wyciągnąć więcej, ale to nie znaczy, że powinieneś ryzykować. W Twojej strategii inwestycyjnej musi być określony sposób zamknięcia zyskownej pozycji – czy to przy użyciu zlecenia Take profit, czy przy ręcznym zamykaniu pozycji (ręczne zamykanie pozycji zyskownych jest jak najbardziej dopuszczalne, w przeciwieństwie do ręcznego zamykania pozycji stratnych, które raczej powinno zabezpieczać się automatycznym Stop loss’em). Staraj się za bardzo nie rozpamiętywać tego, że mogłeś wyciągnąć z jakiejś pozycji więcej niż Ci się udało. Jeśli zysk jest taki jak planowałeś na początku (standardowo przyjmuje się, że powinna to być co najmniej dwukrotność dopuszczalnej maksymalnej straty), to pozostaje nic innego, jak tylko się cieszyć i rozpocząć szukanie kolejnego ciekawego miejsca do zajęcia długiej albo krótkiej pozycji.

Strach przed zwiększeniem zaangażowania

Powiedzmy, że zainwestowałeś swoje pierwsze pieniądze. Idzie Ci dobrze, zarabiasz regularnie – 2, 3 czy 5% miesięcznie. Jesteś zadowolony ze swoich wyników i postępów, ale na początku zainwestowałeś niewielki kapitał – tysiąc czy dwa tysiące złotych i w związku z tym Twoje stopy zwrotu w nominalnym ujęciu niczego w Twoim życiu nie zmieniają. I co teraz? Wiesz, że idzie Ci dobrze i jest to efekt Twojej ciężkiej pracy, ale z drugiej strony nie jesteś przekonany do zaryzykowania kolejnych pieniędzy, na które ciężko pracowałeś. Jest to zrozumiałe. Pomyśl jednak nad stopniowym zwiększaniem kapitału. Wpłaciłeś 2 tysiące i zarabiasz? Wpłać kolejne dwa. Jeśli nadal zarabiasz zainwestuj jeszcze trochę więcej. Zwiększaj swoje zaangażowanie systematycznie, ale pamiętaj, że zawsze ma być to kapitał, na którego stratę możesz sobie pozwolić.

Na wysoce spekulacyjnym rynku, takim jak rynek Forex, nie powinieneś inwestować pieniędzy, których potrzebujesz w bliższej lub dalszej przyszłości. Takie pieniądze lepiej jest zainwestować w akcje, obligacje itp. Przy wyższych stopach procentowych można je również inwestować (choć to może nie do końca poprawne stwierdzenie) w lokaty, ale w świecie ultra niskich stóp procentowych wszelkiego rodzaju produkty bankowe nie są rozwiązaniem optymalnym. Nie bój się więc zwiększać swojego zaangażowania kapitałowego, ale rób to cyklicznie i, po raz kolejny powtórzę te słowa, małymi krokami, ponieważ zwielokrotnienie obracanego kapitału oraz zwielokrotnienie wielkości zajmowanych pozycji może wpłynąć na Ciebie na tyle mocno, że nie będziesz w stanie nadal sztywno trzymać się swojej strategii inwestycyjnej mimo, że wcześniej Ci to wychodziło bardzo dobrze. Dlaczego? Jeśli wcześniej miałeś zainwestowane 2 tysiące złotych, to ryzykując 2% kapitału mogłeś stracić na transakcji 40 zł. Jeśli jednak nagle postanowiłeś dopłacić, powiedzmy 23 tysiące i obracasz teraz kwotą 25 tysięcy, to strata 2% kapitału oznacza, że z Twojego rachunku ubędzie pół tysiąca złotych. To już może zaboleć na tyle, że zaczniesz kombinować z zamykaniem pozycji wcześniej, z zacieśnianiem stop loss’a … Krótko mówiąc zaczniesz modyfikować strategię, która nie wymagała modyfikacji.

Ogólny strach przed porażką

Ogólnie rzecz ujmując, rynki finansowe to rzecz bardzo stresująca. Na rynku łatwo jest stracić, a więc nie trudno tutaj o strach przed porażką. I taka porażka bez wątpienia może mieć miejsce. Dobrze jest zdawać sobie z tego sprawę. Nie można jednak dać się sparaliżować, bo wtedy porażka stanie się rzeczą pewną. Pamiętaj, że do odważnych świat należy i jeśli nie spróbujesz, to nie dowiesz się, czy ten rynek jest dla Ciebie i czy możesz na nim zarobić. Spróbować jest warto, a próg wejścia na rynek nie jest wysoki. Trzeba zainwestować sporo czasu, ale początkowy kapitał, który pozwoli na sprawdzenie w realnych warunkach, jak to jest inwestować, jest w zasięgu zdecydowanej większości ludzi.

Ważne jest, abyś czuł się pewnie w tym co robisz – nie inwestuj kapitału pochopnie. Jeśli nie czujesz się jeszcze zbyt pewnie, to zatrzymaj się w fazie testów. Musisz mieć jednak świadomość, że moment wejścia na rynek nigdy nie będzie dla Ciebie wygodny. To zawsze jest skok na głęboką wodę, wiec jeśli chcesz rozpocząć handel dopiero w momencie, gdy będziesz miał 100 – procentową pewność, to nigdy nie zaczniesz handlować. Strach przed porażką będzie Ci towarzyszył przez cały okres przed pierwszą inwestycją oraz jeszcze wiele miesięcy po tym jak zainwestujesz. Dopiero po kilku miesiącach regularnego zarabiania przestaniesz myśleć o porażce, a rynek będziesz rozpatrywał tylko i wyłącznie w kontekście pojedynczych zyskownych i stratnych transakcji.

Konsekwencje strachu w inwestowaniu

Konsekwencją strachu w inwestowaniu jest przede wszystkim złe podejście do rynku. Pochodną strachu jest paranoiczne podejście do zmian rynkowych. To z kolei prowadzi do zbyt późnego cięcia strat, do zbyt wczesnego lub zbyt późnego zamykania pozycji zyskownych. Strach może także odrzucić inwestora od rynku, przez co nie będzie on miał okazji rozwinąć skrzydeł mimo, że być może miał ku temu potencjał. Strach w inwestowaniu na rynkach finansowych bywa paraliżujący i trzeba go unikać. Nie można jednak nie odczuwać strachu w ogóle, ponieważ zmusza on do myślenia i przemyślenia podejmowanych decyzji, a to jest z kolei coś dobrego. Do tradingu musisz podchodzić przede wszystkim racjonalnie – w ten sposób unikniesz walki z samym sobą i nie będziesz tracił czasu na niepotrzebne rozmyślanie o rzeczach nieważnych.

Jak unikać strachu?

Zgodnie z psychologią tradingu, najlepszym sposobem na uniknięcie strachu jest stworzenie odpowiedniej strategii inwestycyjnej. Szczególnie wtedy, gdy nie mamy jeszcze doświadczenia na rynku, w strategii inwestycyjnej nie powinno być miejsca na interpretacje. Strategia początkującego inwestora powinna być sztywna i nie pozostawiać wątpliwości. Można powiedzieć, że w tradingu strategia inwestycyjna jest odpowiedzią na niemal wszystkie rozterki. Jeśli stworzysz strategię, dokładnie i odpowiednio długo będziesz testował ją na rachunku demonstracyjnym i zaczniesz korzystać z niej w taki sam sposób na rachunku rzeczywistym, dodatkowo inwestując na początku niewielki kapitał, na którego stratę jesteś gotów, to na strach nie będzie już miejsca. Wszystko będzie wyliczone, dopieszczone i dopięte na ostatni guzik. Nie zostawiaj sobie miejsca na interpretacje, ponieważ w warunkach rynkowych będzie Ci o nie dużo trudniej niż w trakcie handlu wirtualnymi środkami.

Strach w psychologii inwestowania

Pamiętaj, psychologia inwestowania odpowiada za połowę sukcesu na rynkach finansowych. Bez silnej psychiki nie będziesz w stanie zarobić na tym rynku ani złotówki. Strach może być jednym największych problemów na Twojej drodze do zysków inwestycyjnych. Nie jest on niczym złym, dopóki zmusza Cię do myślenia, a nie przeszkadza Ci myśleć. Aby unikać stresu związanego z inwestowaniem powinieneś mieć solidne podstawy, które składać się będą na Twoją strategię inwestycyjną. Im bardziej zaufasz stworzonym w spokoju automatyzmom, tym większe prawdopodobieństwo, że uda Ci się osiągnąć sukces na rynkach finansowych. Używaj stop loss’ów, nie ryzykuj zbyt dużo w pojedynczej transakcji, nie bądź zachłanny, nie inwestuj kapitału, na którego stratę nie jesteś w stanie sobie pozwolić. Nie pozostawiaj samych sobie czynników, które mogą wpływać na Twoją niepewność podczas zajmowania czy prowadzenia pozycji. Nie zostawiaj sobie zbyt dużo miejsca na myślenie – dzięki temu pozostanie również mało miejsca na uczucia, również te negatywne.

Nie bój się spróbować. Rynki finansowe nie są zarezerwowane tylko dla wąskiej grupy finansistów. Dziś są na wyciągnięcie ręki, ale trzeba korzystać z nich z głową. Strach, który będziesz odczuwał jest czymś całkowicie normalnym i nie powinien Cię on zaskakiwać. Nie daj się mu sparaliżować, ponieważ wtedy będzie dużo łatwiej o popełnienie jakiegoś podstawowego błędu, który zniechęci Cię całkowicie do inwestowania na rynku, a wówczas cały czas, który poświęciłeś na naukę inwestowania pójdzie niestety całkowicie na marne.

Psycholog Tradingu
Wybitny znawca ludzkich zachowań i ich wpływu na rynkowy proces decyzyjny. Wyznaje zasadę „Żyjesz jak grasz, grasz jak żyjesz”, która przywiązuję dużą wagę do wzajemnych powiązań tradingu z codziennym życiem. Zwolennik rozwoju osobistego i samodoskonalenia poprzez doznania rynkowe, pozwalające traderowi odkryć samego siebie i stopniowo eliminować popełniane błędy.