Jesse Lauriston Livermore urodził się 26 lipca 1877 roku w Shrewsbury, w stanie Massachusetts w Stanach Zjednoczonych Ameryki. Był jednym z najbardziej znanych spekulantów giełdowych na świecie. Znany również jako „Wielki niedźwiedź Wall Street” z racji zarobionych fortun obstawiając spadki cen. Niestety fortuny, które zdobywał, tracił w równie spektakularny sposób. Najwięcej pieniędzy zarobił w czasach kryzysu w 1907 oraz 1929 roku.

Historia Jesse’ego Livermore’a

Swoją karierę tradingową rozpoczął w wieku czternastu lat. Uciekł on bowiem z domu nie chcąc zostać farmerem, tak jak jego ojciec. Będąc nastolatkiem pracował w bostońskim biurze maklerskim Paine Webber jako „board boy”, którego zadaniem było zapisywanie zmian cen walorów giełdowych na tablicy. Swoją pierwszą żonę – Nettie Jordan – poślubił w wieku 23 lat, w październiku 1900 roku. Pierwsze problemy pojawiły się już rok później, gdy w wyniku nieudanych inwestycji giełdowych zbankrutował. Jak to często bywa, w wyniku problemów finansowych oddalili się od siebie, by następnie rozejść się w październiku 1917 roku, po 17 latach związku małżeńskiego. Jego drugą żoną była Dorothy Wendt. Mieli dwójkę synów, Jesse’ego Jr. oraz Paul’a. Niestety także i ten związek nie przetrwał próby czasu, a trzecią wybranką jego serca była Harriet Metz Noble.

Kiedy pracował jako „board boy”, rozpoczął sumienną obserwację zmian cen akcji. W ten sposób przewidywał przyszłe ruchy cen. Pewnego dnia, jego znajomy przekonał go do obstawienia prawdziwych pieniędzy. Dokonał tego za pośrednictwem tzw. „bucket shopów”, które były zwykłymi zakładami bukmacherskimi, gdzie klienci mogli obstawiać, w którym kierunku podąży cena, jednocześnie wykorzystując wysoką dźwignię finansową. Rzecz jasna nie przekazywano zleceń stamtąd na giełdę, dlatego też można by je nazwać pierwowzorem brokera typu „market maker”. W wieku piętnastu lat zarobił kwotę rzędu $1000, których współczesny odpowiednik wynosiłby $26000. Łatwo się domyślić, że dla nastolatka była to nie lada fortuna. Przez kolejnych kilka lat z sukcesami obstawiał ruchy cen w „bucket shop”, aż w pewnym momencie dostał zakaz wstępu. Argumentem tej decyzji było wygrywanie przez niego zbyt wielu pieniędzy. Wtedy przyszła pora na przeprowadzkę do Nowego Jorku.

Podczas swojego życia, Livermore zyskał i tracił wielomilionowe fortuny. Znana jest jego krótka sprzedaż firmy kolejowej Union Pacific na chwilę przed trzęsieniem ziemi w 1906 roku. W 1907 roku zarobił fortunę w trakcie kryzysu, natomiast największy zysk odnotował w czasie czarnego czwartku w 1929 roku. Ówczesny zysk rzędu 100 mln dolarów, jest odpowiednikiem obecnych 1,3 mld dolarów. Człowiek, który został miliarderem dzięki obstawianiu spadków na giełdach zasłużył na miano „Wielkiego niedźwiedzia Wall Street”. Niestety, jak zostało wcześniej wspomniane, koniec końców wszystko tracił. Jako przyczynę swoich niepowodzeń wskazywał odejście od swoich zasadach, które między innymi zakładały powiększanie pozycji w momencie, gdy rynek potwierdza obrany kierunek.

Wspomnienia gracza giełdowego

Wspomnienia gracza giełdowego” (oryginalny tytuł: Reminiscences of a Stock Operator) autorstwa Edwina Lefevre’a, to fabularyzowana biografia Jesse Livermore’a. Książka inspiruje współczesnych spekulantów ze względu na to, że koncepcje spekulacji zawarte w niej wydają się wyjątkowo świeże i na czasie. Nie bez znaczenia jest fakt, że sam Livermore twierdził, że na Wall Street się nic zmienia, ciągle o wszystkim decydują dwie emocje: chciwość i strach. Sam Livermore, napisał książkę „How to trade in stocks”, czyli „Jak handlować akcjami”, która została opublikowana w 1940 roku. W tym samym roku Livermore zakończył swoje życie. Książka jego autorstwa nie była tak nadto poczytna, jak „Wspomnienia gracza giełdowego” co sugeruje, że historia spekulanta jest znacznie bardziej intrygująca niż to, czym zdecydował się podzielić z czytelnikami.

Sukces na Wall Street

Livermore stał się popularny po krachu na rynku w 1907 roku. Wtedy bowiem zaczął być rozpoznawalny wśród giełdowej elity. Zarobienie pieniędzy umożliwiła mu sytuacja, w której spekulanci zmuszeni byli zamykać długie pozycje po każdej cenie, co spowodowało napływ nowych sprzedających i silne spadki na akcjach. Panika w tymże roku pozwoliła mu zarobić ponad 3 mln dolarów. Większość zarobionych pieniędzy jednakże została pochłonięta przez handel na bawełnie. Przyczyniło się to do jego pierwszego bankructwa. Sam wspominał, że było to spowodowane odejściem od własnych reguł spekulacji. Zaczął on słuchać opinii innych traderów oraz uśredniać stratne pozycje. Kiedy poświęcimy chwilę na przemyślenie tej sytuacji, dojdziemy do wniosku, że po 100 latach, są to nadal główne przyczyny bankructwa inwestorów.

W latach 1908-1912 tracił regularnie pieniądze na płaskim rynku (konsolidującym się). Kiedy jego dług sięgnął rozmiarów 1 miliona zdecydował się ogłosić bankructwo. W czasie I wojny światowej udało mu się odrobić znaczną część majątku, zajmując pozycje po długiej stronie rynku. Był on właścicielem wielu posiadłości na świecie, w których posiadał personel domowy. Dodatkowo posiadał kilka ekskluzywnych limuzyn oraz jacht, którym podróżował do Europy. Jesse Livermore kontynuował dobrą passę w czasie hossy „szalonych lat dwudziestych”, aż do 1929 roku. Wtedy dostrzegł podobne zachowanie rynku, jak w 1907 roku i zaczął obstawiać spadki. Największy kryzys XX wieku sprawił że Livermore stał się multimilionerem.

Życie po Wielkim Krachu

Jak zostało wspomniane we wcześniejszej części artykuły, jego życie osobiste nie było usłane różami, także w kilka lat po spektakularnym sukcesie końca lat dwudziestych XX wieku, Livermore zakończył swoje drugie małżeństwo. W kilka miesięcy później ożenił się z trzecią (i ostatnią) żoną, Harriet Metz Noble. Z nieznanych przyczyn jego fortuna została zaprzepaszczona. Niespełna pięć lat po „czarnym czwartku” został zawieszony jako członek Chicago Board of Trade, ze względu na brak odpowiednich środków pieniężnych. Chłodnego listopadowego dnia w 1940 roku, Livermore zastrzelił się w szatni Hotelu Sherry Netherland na Manhattanie. Zostawił list, w którym wyjaśnił swojej żonie, że ma dosyć ciągłej walki i nie jest w stanie kontynuować swojego życia. Osierocił dwójkę swoich synów. Historia jego życia pokazuje, że nie można stawiać znaku równości pomiędzy życiem w luksusie, a szczęśliwym życiem. Niemniej jednak, po dzisiejszy dzień jest on inspiracją dla rzeszy traderów, którzy pragną zdobyć fortunę na spekulacji giełdowej.

25 zasad spekulacji giełdowej wg Jesse’go Livermore’a

Jesse Livermore stał się ikoną spekulacji oraz motywacją traderów do dążenia w kierunku sukcesu na rynku giełdowym. Warto zatem wspomnieć o najważniejszych zasadach, których możemy się nauczyć czytając chociażby „Wspomnienia gracza giełdowego”.

1. Nic nowego się nie dzieje w świecie spekulacji

Podstawowe założenia analizy technicznej wskazują, że rynek dyskontuje wszystko, ceny poruszają się w trendach, a historia się powtarza. Co do ostatniej kwestii, Livermore głęboko wierzył, że nic nowego się nie wydarzy w świecie, gdzie emocje popychają uczestników do działania. Możemy zakładać, że skoro żyjemy w XXI wieku, który jest erą informacji oraz cyfryzacji, jesteśmy znacznie lepiej poinformowani oraz wyedukowani. Niestety te same emocje nami kierują, co przed wiekami. Możemy się upierać, że jest inaczej, jednakże warto pamiętać, że zawsze na rynku będzie grono tych chciwych i tych bojaźliwych. Jedni stracą wszystko, a drudzy nie zarobią nic. Najpierw warto stoczyć walkę z samym sobą, zanim zechcemy mierzyć się z innymi.

2. Cena porusza się po linii najmniejszego oporu

Zgodnie z Price Action cena się porusza między wsparciem a oporem. Co to właściwie oznacza? Gdzie są te magiczne poziomy, które zatrzymują cenę przed dalszym wzrostem, bądź spadkiem? Najmniejszą linię oporu należy rozumieć jako naturalne prawo popytu i podaży. Jeżeli na danym poziomie cenowym więcej osób będzie skłonna sprzedawać, niż kupować, wówczas bykom prędzej czy później zabraknie siły do prowadzenia dalszej walki. Analogicznie sytuacja będzie wyglądała w przypadku rynku byka.

3. Nie łap każdego ruchu, tylko kieruj się trendem

Kiedy młody adept tradingu rozpoczyna swoją przygodę, podstawowym błędem, który zaczyna popełniać jest próba łapania każdego nawet najmniejszego ruchu, w celu wygenerowania profitu. Kiedy cena porusza się w trendzie wzrostowym, oczywistym jest, że szukając okazji do zajęcia pozycji długiej, mamy większą szansę na profit, niż w przypadku łapania krótkiego ruchu kontra trend.

4. Nie musisz handlować

Czytając powyższe zdanie, wydaje się ono nieco absurdalne. Musimy handlować, by zarabiać pieniądze. W związku z powyższym, jeśli mamy system o dodatniej wartości oczekiwanej, to im więcej będziemy handlować, tym więcej będziemy zarabiać. Niestety jest to tylko teoria. Rzeczywistość jest zupełnie inna. Nasze zarobki są uzależnione od generowanych sygnałów. Jeśli sygnał się nie pojawi, nie ma możliwości zarobkowania. W przypadku kiedy zaczynamy handlować na siłę, zawsze będziemy przegrywać. Z czego to wynika? Mianowicie z tego, iż zawsze płacimy koszty transakcyjne. Na koszty transakcyjne składa się m.in. spread, prowizja i swapy. Im więcej otwieramy zleceń, tym więcej nam przyjdzie ich zapłacić. W ten oto sposób, skazujemy się na powolne „wykrwawianie się” z pieniędzy na rachunku.

5. Dobre transakcje cechuje zysk

Kiedy należy zwiększać swoją ekspozycję na rynku? wtedy gdy zajmujemy właściwe pozycje. Możemy je rozpoznać po tym, że kiedy otworzyliśmy transakcję, pozycja zaczęła przynosić nam profit na rachunku. Jeżeli pozycja na rachunku generuje stratę, to zwiększanie ekspozycji jest nie tylko pozbawione sensu, ale również bardzo niebezpieczne, o czym jeszcze wspomnę w dalszej części.

6. Praktyka czyni mistrza

Nigdy nie spotkałem człowieka, który potrafił się nauczyć z rachunku demonstracyjnego czegokolwiek. Rachunki typu demo, pozwalają nam przetestować daną strategię, bądź sprawdzić spready, czy kwotowania brokera. Jednakże nigdy nie nauczą nas jak panować nad emocjami, których po prostu nie ma na demo. Jest to jak porównanie wojennych gier wideo ze zgrozą wojny. Gram praktyki jest wart więcej niż tona teorii. Dlatego też lepiej wpłacić 1000 zł na rachunek rzeczywisty, aniżeli ćwiczyć na wirtualnych milionach.


Trading CoachTrading Coach radzi:

Jesse Livermore wielokrotnie podkreślał, że praktyka czyni mistrza. Zacznij praktykę na rynkach finansowych od rachunku demo. Pozwoli Ci to uczyć się handlu na wirtualnych środkach. Zarejestruj się bezpłatnie.


7. Jest jedna dobra strona rynku – ta właściwa

Podstawowym zadaniem spekulantów, jest handel na danych instrumentach. Zamiast zastanawiać się, czy lepiej być niedźwiedziem, czy bykiem, lepiej jest po prostu obserwować rynek i wdrażać swoją strategię. Zbyt wiele okazji spekulacyjnych może nam uciec przed nosem, jeżeli będziemy się ograniczali do jednej strony rynku. Rynek zawsze ma rację, a zadaniem spekulanta jest wczuć się w niego.

8. Nie ryzykuj zbyt wiele

Jedną z przyczyn, że ponad 90% uczestników rynku traci pieniądze jest fakt, iż chcąc osiągnąć ponadprzeciętną stopę zwrotu, decydują się na ryzyko przekraczające ich możliwości. Jednym ze stałych elementów tradingu jest niepewność. Zamiast liczyć, że zyskamy ponadprzeciętny wynik, lepiej skupić się na tym, jakie ryzyko jesteśmy w stanie ponieść. Nie wiemy, czy rynek potwierdzi nasze domysły. Jeśli tak, być może zaksięgujemy profit znacznie przekraczający nasze początkowe założenia. A jeśli nie, to wiemy przynajmniej, że mamy szanse odegrać się przy kolejnej próbie. Jak się będziesz czuł, kiedy zajmiesz pozycję, w wyniku której nie będziesz w stanie kontynuować dalej swojej strategii, zaś kolejna pozycja wygenerowana zgodnie z wytycznymi strategii, pozwoliłaby na podwojenie rachunku? Dlatego właśnie przelewarowanie jest tak niebezpieczne dla naszego rachunku inwestycyjnego.

9. Inni mogą być nieracjonalni

Zachowanie uczestników rynku nie zawsze jest zgodne z prawami logiki. Tworzy to rzecz jasna możliwości dla tradera, gdyż zawsze druga strona jest potrzebna, by mogło dojść do transakcji. Na każdego kupującego przypada jeden sprzedający. Każdy ze spekulantów ma swoje indywidualne podejście do rynku, swoje własne przesądy, czy nadzieje. Argument, że większość ma rację, sprawdza się przy przeprowadzaniu sondaży, natomiast nie w tradingu, gdzie działa on zupełnie odwrotnie. Tylko niewielu bowiem będzie nagrodzonych, dlatego warto być dobrze przygotowanym do tej walki.

10. Nie wiesz, dopóki nie obstawisz

Nikt z nas nie wie, jak się zachowa rynek za tydzień, dzień, czy nawet za godzinę. Istnieje jedynie prawdopodobieństwo, które może być większe albo mniejsze, ale zawsze będzie jedynie opcjonalne. Trading to nie handel walutami, towarem czy akcjami. Trading to handlowanie niepewnością i prawdopodobieństwem.

11. Na rynku byka ceny rosną, na rynku niedźwiedzia ceny spadają

Świadomość istnienia trendu pozwala nam na szerokie spojrzenie na dane walory. Jakiej definicji byśmy nie przedstawiali, trend to pewna tendencja, która jest dostrzegalna gołym okiem. Kiedy widzimy, jak budynek się sypie na naszych oczach, nie jesteśmy zainteresowani kupnem mieszkania, które się w nim znajduje. Pamiętajmy o tym, kiedy będziemy szukali okazji do zakupów na rynku niedźwiedzia.

12. Gdy rynek porusza się w ograniczonym zakresie, zaczekaj na wybicie

Istnieją całe rzesze systemów inwestycyjnych na różne fazy rynku. Kiedy rynek zaczyna zawężać zakres, w którym się porusza, musimy spojrzeć na to z pewną dozą ostrożności. Zbyt wielu traderów przez swoją niecierpliwość szuka okazji do zarobienia na kilku tickach, podczas gdy czekając na wykrystalizowanie się tendencji mogliby zarobić dużo więcej.

13. Nigdy nie kłoć się z ceną

The only thing that is right is the price” głosi powiedzenie zwolenników Price Action. Ruch ceny, bez względu na to czy się z nim zgadzamy, czy też nie, zawsze jest słuszny i wyraża konsensus zawarty między kupującymi a sprzedającymi.

14. Licz na zyski, lękaj się straty

Każdy ze spekulantów słyszał słynne powiedzenie, że należy pozwolić zyskom rosnąć, zaś straty ucinać czym prędzej. Drawdown na rachunku jest niczym złodziej – przychodzi pod osłoną nocy i niczego nie zostawia. Każde otwarcie pozycji jest nadzieją na profit. Jednakże strata powinna być czym prędzej ucięta. Potencjalnie nieograniczony zysk, wraz z ograniczoną stratą, jest podstawą w długoterminowym gromadzeniu kapitału spekulacyjnego.

15. Nie handluj dla dreszczu emocji

Początek kariery tradingowej zawsze wiąże się z chęcią uzyskania jak największej stopy zwrotu. Nierzadko jednak traderzy, w pewnym momencie szukają dodatkowych emocji, których dostarcza spekulacja. Wówczas handel zamienia się z biznesu na zwykły hazard. Hazardziści pragną uzyskać uczucie ekscytacji, wynikające z oddania się grze. Biznes, jakim jest spekulacja powinien się opierać na generowaniu dochodu.

16. Nie słuchaj porad inwestycyjnych

Słuchanie różnych plotek, czy też porad od „pseudo ekspertów” powoduje, że stajemy się naiwni. Wyobraźmy sobie, że posiadamy znajomego, który mówi nam kiedy mamy kupować, a kiedy sprzedawać. Jeżeli decydujemy się słuchać tej osoby, wówczas skazujemy się na nią. Jeżeli pewnego dnia zdecyduje się wyjechać, stracimy źródło dochodu. Prawdziwi spekulanci słuchają jedynie siebie, dzięki czemu ponoszą pełną odpowiedzialność za swoje wyniki. Odpowiedzialność jest pierwszym krokiem w stronę wolności.

17. Nie bój się ponieść straty

Kiedy zdarza się seria strat, możemy obawiać się zajęcia transakcji, żeby nasz kapitał nie został jeszcze bardziej uszczuplony. Nie ma możliwości zarobku bez wystawienia się na stratę. Dlatego tak istotną kwestią jest ograniczanie ryzyka do jak najmniejszej kwoty.

18. Poczekaj aż ruch ceny potwierdzi Twoje zdanie

Każdorazowe zajęcie transakcji winno być potwierdzone ruchem ceny. Ustawianie zlecenia z limitem jest bardzo ryzykowne, gdyż zakładamy, że cena dojdzie do pewnego miejsca, po czym nastąpi odwrócenie dotychczasowej tendencji. Gdy pojawia się sygnał do zajęcia pozycji, powinniśmy ustawić zlecenie powyżej ustalonej przez nas ceny (w przypadku kupna), bądź poniżej (w przypadku sprzedaży). W ten sposób unikamy sytuacji, gdzie zajmujemy pozycję wbrew tendencji rynkowej.

19. Nigdy nie uśredniaj straty

Podstawowy błąd przegrywających na rynku to wiara w to, że już za chwilę odwróci się tendencja i nasza pozycja zacznie przynosić profity. Osobiście nie znam nikogo, kto uśredniałby straty i w długim terminie wyszedł na plus. Jeżeli rynek mówi nam, że nie mieliśmy racji, to czemu za wszelką cenę próbujemy go przekonać, że jest inaczej? Wynika to już z naszych psychologicznych predyspozycji i potrzeby posiadania racji. Natomiast, jak już pewnie zdajemy sobie sprawę, rynek nie jest po to, żeby nas dowartościować. Rynek jest po to, żeby nam dać to, na co zasługujemy. Jeżeli wystawiamy się na ryzyko stracenia wszystkiego – zapewne na to zasługujemy. Pamiętajmy o tym gdy zapragniemy szybkich zysków.

20. Nie łap spadających noży

Ile razy słyszeliśmy, że zbliża się trend spadkowy, ponieważ cena jest przy historycznych maksimach? Teoria Dowa głosi, że trend trwa znacznie dłużej niż ktokolwiek by się tego spodziewał. Dlatego też uznając, że jesteśmy w stanie przewidzieć, w którym dokładnie miejscu zatrzyma się dany impuls, czy korekta, wystawiamy się na ośmieszenie.

21. Nigdy nie jest zbyt wysoko by kupić, ani zbyt nisko by sprzedać

Każdemu spekulantowi zdarzyło się ominąć transakcję, ze względu na różnego rodzaju „przesądy”. Jednym z tzw. „przesądów” jest sytuacja, w której nasz system wygenerował sygnał kupna, bądź sprzedaży, a my pominęliśmy go, gdyż jest zbyt nisko by sprzedać albo zbyt wysoko by kupić. Następnie plujemy sobie w brodę, widząc profit jaki nas ominął. Dorosłym ludziom wydaje się, że ciężko jest nauczyć się czegoś nowego. Tymczasem najtrudniej jest się oduczyć.

22. Nie jest dobrze szukać powodów dla każdego ruchu ceny

Ceny zyskują i tracą na wartości. Przez całe godziny, dnie i tygodnie. Zawsze znajdziemy jakiś powód, który stał za określonym ruchem ceny. Pytanie tylko, na ile to wzbogaci nasz trading? Naszym celem jest znalezienie przyczyn solidnego ruchu ceny, który umożliwi nam osiągnięcie satysfakcjonującej stopy zwrotu, a nie każdej zmiany o kilka punktów.

23. Nie daj się ponieść emocjom

Handlując na rynkach finansowych, narażamy się na ogromną frustrację. Wynika to z faktu, iż handel na rynkach wiąże się przede wszystkim z pracą z samym sobą. Widząc jak cena zmienia się na naszą niekorzyść, łatwo popaść w złość, czy gniew. Kiedy to nastąpi, możemy być pewni, że nasze transakcje stracą na jakości. Próba odegrania się na rynku jest pierwszym krokiem do wyczyszczenia depozytu. Najlepszym, co możemy zrobić, kiedy emocje wezmą nad nami górę, to wstać od komputera i wrócić do niego, gdy już się uspokoimy.

24. Nie pozwól by krótkoterminowa transakcja zamieniła się w długoterminową

„Inwestycja długoterminowa to inwestycja krótkoterminowa, która nie wyszła”. Ten zabawny cytat opisuje niestety działanie wielu krótkoterminowych spekulantów. Próbują oni zarobić pieniądze w przeciągu krótkiego okresu czasu, zaś kiedy Take profit nie może zostać zrealizowany, trzymają pozycję z myślą o średnim, czy nawet i długim terminie. Każda transakcja ma określoną dynamikę oraz swój interwał. Inaczej handluje się na wykresach 5-minutowych, a inaczej na godzinowym, czy dziennym. Jak skalping Ci nie wyszedł, to zaksięguj stratę. Zaufaj mi, zaoszczędzisz masę pieniędzy.

25. Unikaj schematu polegającego na szybkim wzbogaceniu się

Kto z nas nie chciałby wzbogacić się w przeciągu 2-3 dni? Nie znam kogoś to by odpowiedział coś w stylu: „ja lubię zarabiać bardzo wolno, najlepiej przez lata”. Jest cechą całkowicie ludzką, że pragniemy osiągnąć czym prędzej sukces. Jednakże warto zadać pytanie ile znamy osób, które stało się milionerami z dnia na dzień? Amerykański pisarz i przedsiębiorca Jim Rohn powiedział kiedyś: „Ludzie przeceniają to, co mogą zrobić w przeciągu roku, a nie doceniają tego, co mogą zrobić w przeciągu 10 lat”. W przypadku tradingu można by nawet rzec, że przeceniają to, co mogą osiągnąć w przeciągu miesiąca, nad to, co mogą osiągnąć w przeciągu roku. Lepiej skupić się na dobrym tradingu, by móc osiągnąć niezależność finansową w ciągu kilku lat, niż rzucić się w wir spekulacji, by odkryć w przeciągu kilku miesięcy, że jesteśmy bankrutami.

Powyżej przedstawione zasady spekulacji są w większości oczywiste i nie zaskakują niczym nowym. Jednakże często popadamy w overtrading, który wykańcza nasz rachunek oraz psychikę. W takich momentach warto wrócić do tych kilkudziesięciu zasad, by móc odzyskać równowagę życiową pomiędzy naszą spekulacją a resztą naszego życia. Historia Livermore’a pokazuje, że jest to niezwykle istotna umiejętność, która nie tylko pozwoli na osiągnięcie ponadprzeciętnej stopy zwrotu, ale także może nas uchronić przed problemami natury psychicznej. Stres jest naturalnym elementem życia w niepewności. Jeżeli nie będziemy w stanie zapanować nad nim, to w pewnym momencie może się okazać, że on zaczyna panować nad nami. Trading powinien czynić nasze życie pełniejszym, dzięki temu że posiadamy dodatkowe środki do życia. Taka idea powinna przyświecać każdemu spekulantowi – profesjonalnemu, czy początkującemu.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO