W serii dotyczącej profesjonalnych inwestorów i traderów absolutnie nie można zapomnieć o człowieku o nazwisku James R. Keene (niezależnie od tego jakie ma się o nim zdanie). James Robert Keene został legendą spekulacji już w trakcie swojej kariery, która przypadła przede wszystkim na drugą połowę XIX wieku. Inwestor ten nazywany był Srebrnym Lisem Wall Street – lisem z powodu swojego spekulacyjnego sprytu, a srebrnym z powodu swojego wyglądu, a konkretnie bardzo „bladej” karnacji. Znany był nie tylko ze względu na swoje umiejętności spekulacyjne, ale także ze względy na liczne manipulacje rynkowe oraz ciekawe hobby – hodowlę koni wyścigowych. W sumie do dziś nie wiadomo, czy bardziej za jego sławę odpowiada deszcz pieniędzy pochodzących ze spekulacji rynkowej, czy właśnie hodowla koni (w kontekście nazwy tej serii artykułów przyjmijmy jednak, że bardziej znany jest ze spekulacji).

James R. Keene urodził się w roku 1838 w Londynie, jednak już w wieku 14 lat, w roku 1852, wraz z całą rodziną wyemigrował do Stanów Zjednoczonych. Powodem przeprowadzki za ocean był nieudany biznes ojca James’a. James R. Keene jako młody chłopak trudnił się opieką nad mułami i krowami na miejscowym posterunku wojskowym oraz tułał się po innych, najróżniejszych stanowiskach. W międzyczasie studiował także prawo, redagował gazetę w Horsetown w północnej części Kalifornii, a także pracował w obozie górniczym w stanie Virginia. Kolejnym przystankiem na jego drodze było San Francisco, do którego wyruszył posiadając 10 tysięcy dolarów oraz potężną dawkę wiedzy dotyczącej górnictwa. Pieniądze oraz wiedzę wykorzystał jednocześnie, spekulując na akcjach spółek górniczych, dzięki czemu swoją wiedzę wzbogacił o spekulacyjne doświadczenie, a swój kapitał podniósł 15–krotnie, do 150 tysięcy dolarów. Jego życie jednak nie było pasmem nieprzerwanych sukcesów, ponieważ po zarobieniu wspomnianych 150 tysięcy dolarów zbankrutował.

Trudny początek kariery

James R. Keene, wierząc w swój talent do spekulacji postanowił iść dalej tą drogą. W międzyczasie poznał kalifornijskiego senatora, będącego jak się okazuje właścicielem miejsca na giełdzie w mieście słynącym z mostu Golden Gate. Keene wkupił się w łaski senatora, a gdy ten został asystentem skarbnika USA oddał swoje miejsce młodemu spekulantowi, za co w zamian otrzymał od Keena jedynie obietnicę zapłaty po osiągnięciu giełdowych zysków. Na szczęście Felton, bo takie nazwisko nosił ów senator nie zawiódł się na James’ie, który kilka miesięcy później zapłacił za miejsce, które otrzymał i to kilkukrotnie więcej niż było ono warte. Jego kariera była prawdziwie hitowa – w 1976 roku James R. Keene posiadał już 6 milionów dolarów. Na zarobki takie pozwoliła mu spekulacja spółkami górniczymi podczas tak zwanej „bonanzy”.

Później James R. Keene, dość przypadkowo, znalazł się w Nowym Jorku i zachłysnął się magią Wall Street, gzie pozostał rozpoczynając spekulacje przeciwko spółkom kolejowym. Przybycie sławnego milionera – spekulanta z zachodniego wybrzeża do Nowego Jorku nie spodobało się miejscowym, ze słynnym Jay’em Gouldem na czele. Gould, wraz z innymi graczami nowojorskiej finansowej socjety postanowił „skasować” Keene’a i zrobił to skutecznie – James R. Keene po raz kolejny zbankrutował i został dodatkowo upokorzony przez Goulda, kiedy ten kupił obraz – konkretnie „Sheep” Rosy Bonheur, który Keene był zmuszony sprzedać. To jednak nie załamało Keene’a, który postanowił się zemścić, o czym mówił bardzo otwarcie – „Będę nadal chodzić po Wall Street, aż każdy człowiek z zespołu, który doprowadził do mojej ruiny będzie albo martwy, albo bankrutem”. Jay Gould umarł, kiedy Keene walczył na Wall Street, jednak walka ta miała różne skutki – fortunę Keene tracił jeszcze kilkukrotnie. To jednak nie przeszkodziło inwestorowi w tym, aby Jesse Livermore, będący pierwowzorem Larry’ego Livingstone’a w książce „Wspomnienia gracza giełdowego” autorstwa Edwina Lefevre’a nazwał go największym ze wszystkich manipulatorów. Co warto dodać – nie ma w tym krzty przesady. O czym poniżej.

Manipulacja na zlecenie

Inwestycyjnych wpadek Keene’owi nie brakowało. Po kolejnym utopieniu fortuny i zadłużeniu się, tym razem na pszenicy na giełdzie w Chicago, spekulant postanowił przestać funkcjonować jednoosobowo, co pozwoliło mu na ponowne odbicie się od dna. Był rok 1884. Pierwszymi klientami Kenne’a, który stał się kontraktowym manipulatorem giełdowym stali się bracia Havermayer, których w skrócie można określić królami amerykańskiego cukru. Havermayer’owie zlecili Keene’owi „upchnięcie” na rynku (oczywiście możliwie najkorzystniej) akcji przedsiębiorstwa American Sugar. James sprostał zadaniu, czyniąc ze zwykłych akcji giełdowych „gorący” papier spekulacyjny, będący absolutnym hitem parkietu. Stało się to w roku 1896 roku. Później Keene’owi udało się w ciągu kolejnych dwóch lat dokonać takich transakcji na akcjach American Sugar wielokrotnie, dzięki czemu wzbogacił się o 4,5 miliona dolarów. W tworzeniu rynku dla akcji, czyli mówiąc wprost we „wciskaniu akcji do gardeł” James R. Keene absolutnie nie miał sobie równych – z jego usług korzystali H.H. Rogers, rodzina Rockefellerów czy J.P. Morgan. Na zlecenie manipulował między innymi akcjami National Cordage, co w ciągu siedmiu miesięcy 1893 roku pozwoliło mu zarobić 4 miliony dolarów, czy też na akcjach American Tobacco, na których w okresie od maja 1895 roku do sierpnia 1896 roku zarobił kolejne 3 miliony dolarów.

Największy deal w życiu Keene’a

Nie jest zaskoczeniem, że największy biznes w życiu James R. Keene zrobił na interesach z J.P. Morganem. Tym razem chodziło o manipulację akcjami słynnej spółki stalowniczej U.S. Steel. Zadanie Keene’a było jasne, choć karkołomne – chodziło o spieniężenie miliarda dolarów w akcjach – połowy w akcjach zwykłych, a drugiej połowy w akcjach uprzywilejowanych. Zadanie było tak trudne, że sam spekulant wątpił w możliwość upchnięcia takiej ilości papierów na rynku. Okazało się jednak, że chłonność rynku przekroczyła wyobrażenia Keene’a, który w ciągu kilku tygodni rozprowadził 750 milionów akcji. Sukces oznaczał dalszą współpracę z J.P. Morganem, okrycie się sławą wśród największych osobistości w historii Wall Street oraz dostęp do praktycznie nieograniczonego kapitału.

Hodowla koni

James R. Keene zainteresował się hodowlą koni w roku 1876, po tym jak przeniósł się do Nowego Jorku. Mając już potężny kapitał zaczął inwestować w konie wyścigowe czystej krwi. Podobnie jak na rynku, inwestował z sukcesami. W 1879 roku jego koń wygrał Belmont Stakes. Kolejnym sukcesem Keene’a było zwycięstwo jego konia w Epsom Derby w Anglii – pierwszy raz zdarzyło się, aby wyścigi te wygrał koń z amerykańskiej hodowli. W 1981 roku jego koń Foxhall wygrał z kolei Grand Prix de Paris, również zostając pierwszym zwycięskim koniem z amerykańskiej hodowli. Ten sam koń, trenowany później już w Anglii przez Williama Day’a, wygrał angielski Ascot Gold Cup.

Po wspomnianej wpadce na pszenicy Keene odszedł od hodowli koni, do której powrócił po sukcesach związanych z manipulacjami akcjami pod skrzydłami Morgana i Rockefellerów. Miało to miejsce w 1891 roku. Na centrum swojej hodowlanej działalności James wybrał farmę Castleton w okolicach Lexington w stanie Kentucky, na której umieścił 40 angielskich klaczy. Jego farma stała się praktycznie amerykańską stolicą hodowli koni, a Keene swoimi sukcesami dorównał… swoim sukcesom sprzed 10 lat.

James Robert Keene

Mimo licznych wpadek, o które w karierze szalonego spekulanta nie trudno, James R. Keene odniósł ogromny sukces. Było to możliwe miedzy innymi dzięki temu, że potrafił się podnieść po każdej porażce, dlatego przykład z niego powinien brać absolutnie każdy inwestor, spekulant, każdy człowiek. Jego niezłomność w dążeniu do celu pozwoliła mu na kilkukrotne zbicie fortuny, która nie śniła się nawet zwykłym ludziom. Moc Keene’a przejawiała się także w tym, że potrafił on przekonać rynek do swoich racji, dzięki czemu miał możliwość upłynniania ogromnej ilości akcji spółek w ekspresowym tempie. Miał licencję na manipulację i potrafił ją wykorzystać jako najemnik z Wall Street. James R. Keene zmarł 3 stycznia 1913 roku w wieku 74 lat w Nowym Jorku. Pozostawił po sobie majątek w wysokości 15 milionów ówczesnych dolarów amerykańskich, który w dzisiejszych czasach dałby mu pierwszą pozycję na globalnej liście Forbesa, z kilkukrotną przewagą nad resztą stawki.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH

Trading Coach
Trader z wieloletnim doświadczeniem, który poza inwestowaniem dzieli się również swoją pasją do rynków z mniej doświadczonymi inwestorami. Długi staż na rynku pozwolił mu sprawdzić na własnym rachunku wiele strategii, koncepcji i podejść do rynków, dzięki czemu stanowi istną kopalnię wiedzy na tematy tradingowe. W swoim podejściu najczęściej wykorzystuje kombinację analizy fundamentalnej i technicznej, w celu doboru jak najlepszego momentu wejścia i wyjścia z pozycji.