Buy and hold, czyli kup i trzymaj. Jest to strategia inwestycyjna tak stara jak inwestowanie na rynkach finansowych. Dziś strategia kupuj i trzymaj dotyczy inwestowania na rynku akcyjnym, a dokładnie długoterminowego kupna akcji. Strategia kupuj i trzymaj polega na zakupie papierów danego przedsiębiorstwa, a następnie ich trzymaniu przez długi, wręcz nieokreślony termin. Może to być inwestycja pięcioletnia, może być 15-letnia, a może polegać na kupnie papierów i trzymaniu ich aż do śmierci, aby w spadku mógł je dostać ulubiony wnuk. Tak czy inaczej, chodzi o inwestycję w akcje na lata. Warto jednak mieć na uwadze, że strategia ta może być zarówno błędem, a nawet oznaką inwestycyjnej głupoty, a może być przemyślanym, głęboko zaplanowanym rozwiązaniem inwestycyjnym, które ma zabezpieczyć przyszłość inwestora, jego rodziny, a przy bardzo dobrym planie i odpowiednio dużym kapitale, także przyszłość zstępnych w kolejnych pokoleniach rodu.

Najprawdopodobniej najbardziej znanym zwolennikiem, a wręcz orędownikiem strategii inwestycyjnej buy and hold jest nie kto inny, jak słynny prezes Berkshire Hathaway, czyli wyrocznia z Omaha – miliarder, od lat jeden z najbogatszych ludzi świata, Warren Buffett, powszechnie uważany nie tylko za jednego z najbogatszych ludzi globu, ale także za jednego z najlepszych inwestorów na świecie. Inwestycje Warrena Buffetta polegają na kupowaniu akcji o dużej wartości fundamentalnej, które mają dużą szansę generować zadowalające przepływy pieniężne nie tylko w najbliższych latach, ale przez kolejne dekady. Z resztą sam Buffett stwierdził niegdyś, że nie interesuje go to, co dziać się będzie przez kilka najbliższych, a to, jak przedsiębiorstwo będzie funkcjonować przez kolejne 100 lat.Dowodem na to, że długoterminowe inwestowanie w spółki to dobre rozwiązanie, są także portfele inwestycyjne instytucji, które powszechnie znane są z ogromnego zamiłowania do spekulacji. Wszyscy najwięksi gracz rynku, tacy jak choćby banki inwestycyjne pokroju Goldman Sachs, JP Morgan Chase & Co., Bank of America Merill Lynch, Royal Bank of Scotland, UBS, Credit Suisse, czy też Deutsche Bank, posiadają potężne i wyjątkowo konserwatywne portfele dywidendowe, w których ulokowane są dziesiątki miliardów dolarów. Możesz to łatwo sprawdzić, przeglądając ogólnie dostępne wykazy głównych akcjonariuszy dużych spółek notowanych na giełdach całego świata – szczególnie tych należących do amerykańskiego indeksu S&P 500[/glosary], niemieckiego DAX, brytyjskiego FTSE 100 czy japońskiego [glossary]Nikkei 225. Akcjonariat największych giełdowych spółek wypełniony jest funduszami inwestycyjnymi i bankami inwestycyjnymi. To bez wątpienia wystarczający dowód na to, że to dobre rozwiązanie inwestycyjne.

Błędne buy and hold

Kiedy myślę o błędnym podejściu do strategii buy and hold, czyli jej odmiany – buy and forget, od razu myślę o akcjonariuszach jednej z najbardziej znanych spółek z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie – Jastrzębskiej Spółce Węglowej S.A. Prawdopodobnie każdy choć trochę zainteresowany tematyką giełdową (lub też polityką, gospodarką) słyszał o tej spółce. Spółce, której prywatyzacja miała być flagowym przykładem prywatyzacji z wykorzystaniem akcjonariatu obywatelskiego. Obywatele zaufali państwu i kupili akcje tej kopalni węgla, wokół której wytworzono taką atmosferę, jakby była kopalnią złota. Road show, jakiego po Skarbie Państwa nikt by się nie spodziewał. Majstersztyk. Inwestorzy, którzy zastosowali strategię kup i zapomnij i wciąż trzymają akcje niesławnej JSW (a znam takich osobiście) zakopali w jej sztolniach (w najgorszym okresie dla notowań akcji – styczeń 2016), 94% zainwestowanego kapitału – około 127 złotych na każdej nabytej akcji. (przypomnijmy, że cena emisyjna wynosiła 136 PLN, a minimum notowań ze stycznia 2016 wyniosło 8,66 PLN). Sytuacja od stycznia 2016 uległa poprawie – na zamknięcie sesji w dniu 12 grudnia 2016 kurs JSW wynosił 76,95 PLN. Do doskonały przykład tego, że z buy and hold trzeba być ostrożnym i że nie zawsze inwestycję, która miała być długoterminowa, należy przez długi termin utrzymywać. Można też wysnuć inne wnioski, że z biznesem z państwem trzeba uważać, że nie ma nic gorszego niż Skarb Państwa w akcjonariacie, że nikt tak nie zniszczy spółki jak związki zawodowe albo, że nie należy inwestować w energię ze źródeł nieodnawialnych, ponieważ jesteśmy świadkami początku jej końca. To jednak tematy na całkiem inne artykuły. Teraz ważne jest to, aby pamiętać, że zapominanie o własnych inwestycjach, jest jak przestrzelenie sobie stopy.

Portfel dywidendowy

Można jednak utworzyć zyskowną strategię buy and hold, która pozwoli na lata zabezpieczyć nasze finanse. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że opieranie swoich oszczędności na jednej spółce jest dość niebezpieczne (nawet jeśli to tak zwany dywidendowy wampir, który dzieli się z akcjonariuszami zyskiem od 100 lat) – w przypadku jej problemów, cały nasz plan inwestycyjny się rozpada. Kluczowym słowem jest tu dywersyfikacja. Musimy zdywersyfikować swój portfel inwestycyjny w taki sposób, aby był mniej ryzykowny i o ile to możliwe, odporny na koniunkturę gospodarczą i zależny od więcej niż jednego sektora. Oznacza to, że nie możemy zainwestować w kilka spółek o tym samym profilu działalności – da to słaby efekt dywersyfikacji, a może zwiększyć koszty transakcyjne budowy portfela. Lepiej będzie kupić akcje kilku spółek z różnych sektorów na przykład – z technologicznego, paliwowego, finansowego, FMCG i do tego jakiś wielobranżowy holding. Takie coś ma o wiele większy sens, bo nawet w przypadku załamania jednej branży, jest szansa, że pozostałe dadzą nam zysk. Oczywiście sektory można wybierać dowolnie, jednak sposób ich dobrania również rodzi konsekwencje, o których za chwilę. Jako przykład 5 spółek z sektorów, które wymieniłem wyżej, można podać spółki z rynku amerykańskiego – portfel z akcji spółek Facebook, Exxon Mobil, JP Morgan Chase & Co., Procter & Gamble oraz General Electric. Trzeba jednak pamiętać, że niektóre sektory są ze sobą skorelowane mniej a niektóre bardziej. Im mniej skorelowany portfel tym bardziej konserwatywny – bezpieczniejszy, ale nastawiony na mniejszy zysk. Bardziej skorelowany portfel może dać z kolei większy zysk, ale jest on bardziej ryzykowny.

Kup i sprzedaj – czy warto?

Buy and hold, to bardzo dobra, konserwatywna strategia inwestycyjna, o ile oczywiście, jak w przypadku każdej strategii, jest dobrze przygotowana. Błędnie obmyślony plan takiego sposobu inwestycji w najlepszym wypadku niepotrzebnie zamrozi kapitał, a w najgorszym pozbawi inwestora kapitału. Trzeba mieć na uwadze, że taka konserwatywna strategia kup i sprzedaj raczej nie da nam wystrzałowych stóp zwrotu, jednak bez wątpienia może pozwolić na zarobienie większych pieniędzy niż obligacje, lokaty i konta oszczędnościowe, których oprocentowania w świecie ultraniskich stóp procentowych zakrawają o nieśmieszny żart. Nie ma wątpliwości, że roczny zysk z takiego portfela inwestycyjnego buy and hold nie przekracza zwykle kilku procent, co oznacza, że raczej nie warto budować takiego portfela dysponując kapitałem rzędu tysiąca złotych, ponieważ roczny zysk generowany przez taki portfel (mowa tu o dywidendzie, pomijam zmiany cen akcji, które w przypadku tej strategii mają drugorzędne znaczenie) wyniesie przykładowo 50 zł, a koszty jego dywersyfikacji będą miały bardzo duży udział w stosunku do zainwestowanego kapitału. Strategia kup i trzymaj, która pozwoli zarobić, musi opierać się na portfelu wartym co najmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych, aby miało to ekonomiczny sens. Oprócz tego trzeba pamiętać, że nawet długoterminowa strategia musi być na bieżąco kontrolowana – handel w rodzaju „kup i zapomnij” do niczego dobrego nie doprowadzi, a może przynieść wiele szkody.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO