Rachunek na Start

Ten artykuł będzie o czymś, co dla wielu z czytelników może nie mieć nic wspólnego z rynkiem finansowym (czy słusznie czy nie, to temat na inne rozważania), a wielu z czytelników może pierwszy raz słyszeć cokolwiek na ten temat. Mowa tutaj o kryptowalutach. Czym są kryptowaluty, nazywane rzadziej także walutami kryptograficznymi? W krótkiej definicji jest to rozproszony system księgowy bazujący na kryptografii. Z kolei kryptografia to jedna z dwóch składowych kryptologii – dziedziny wiedzy dotyczącej przekazywania informacji w sposób zabezpieczony dostępem osób, które nie są adresatami owej informacji.

Poza kryptografią, będącą wiedzą dotyczącą utajniania wiadomości, składową kryptologii jest kryptoanaliza, będąca wiedzą na temat przełamywania takich zabezpieczeń i deszyfrowania wiadomości bez użycia klucza do szyfru. Wspomniany wyżej rozproszony system księgowy przechowuje informacje o stanie posiadania danej kryptowaluty w umownych jednostkach (jakie są to jednostki dowiesz się w dalszej części artykułu). Stan posiadania danej kryptowaluty (bo jest ich wiele rodzajów) powiązany jest z tak zwanymi węzłami, nazywanymi także portfelami, tak aby kontrolę nad danym portfelem miał wyłącznie posiadacz odpowiadającego temu portfelowi klucza prywatnego, a także po to, aby nie było możliwe dwukrotne wydanie tej samej jednostki kryptowaluty.

Kryptowaluty są tematem stosunkowo nowym – ich pojawienie się na szerokim rynku przypadło na koniec pierwszej dekady XXI wieku. Obecnie w Internecie natknąć się możemy na ponad 300 różnych kryptowalut o mniejszej lub większej popularności. Rynek kryptowalut miewał już swoje wzloty i upadki, jednak wciąż uważany jest za rynek świeży i rozwojowy. Zanim jednak przejdziemy do omówienia potencjału inwestycyjnego kryptowalut i prognoz kierunku ich rozwoju powiemy sobie, jakie są najpopularniejsze kryptowaluty i jakimi czynnikami różnią się one od siebie, a trzeba bardzo jasno stwierdzić, że różnice pomiędzy poszczególnymi kryptowalutami są bardzo istotne.

Najpopularniejsze kryptowaluty

Spośród setek kryptowalut opartych na technologii blockchain, takich jak Cryptogenic Bullion – CGB, Philosopherstone – PHS, ThorCoin – THOR, ZeusCoin – ZEUS, WikiCoin – WIKI, Revolution Coin – CHE, OctoCoin – 888, czy Deutsche eMark – DEM, za najpopularniejszą kryptowalutę świata bez wątpienia uchodzi BitCoin – BTC, który zapoczątkował rynek Bitcoin’ów. Oprócz niego do popularnych kryptowalut należą LiteCoin – LTC, AnonCoin – ANC oraz PrimeCoin – XPM. Jest też Ether – ale to temat na osobny artykuł.

Bitcoin, który także określany jest jako bitmoneta (oczywiście jest to określenie używane sporadycznie i jedynie w Polsce) jest to kryptowaluta, która pojawiła się w Internecie w 2009 roku i jest tworem zdecydowanie pionierskim. Bitcoin jest kryptowalutą niemożliwą do jakichkolwiek manipulacji, ponieważ jest oparty na sieci peer-to-peer (P2P) i nie podlega żadnej centralnej administracji. Jego podaż jest ograniczona kodem do 21 milionów sztuk i nie przewiduje się możliwości jej zwiększenia. Aby zapewnić bezpieczeństwo i płynność środków do przechowywania historii transakcji wykorzystywana jest nie tylko zcentralizowana, ale też publiczna baza danych, która podzielona jest pomiędzy kolejne węzły systemu peer-to-peer. Cała sieć zabezpieczona jest przy pomocy zaawansowanej kryptografii, tak aby nie było wprowadzenie do systemu „fałszywych Bitcoinów”, a także żeby nie było możliwości dwukrotnego wydania tych samych środków – system ten uchodzi wiec za całkowicie bezpieczny, nawet w porównaniu do systemów bankowych, które wielokrotnie poddawane były udanym atakom hakerskim. Bitcoin dzieli się na 100 milionów mniejszych jednostek, które określane są jako Satoshi. Na rynku znajdziemy także inne „groszowe” części Bitcoina – 1 mBTC stanowiący 1/1000 Bitcoina oraz 1 uBTC będący milionową częścią Bitcoina. Trzeba zaznaczyć, że Bitcoin jest całkowicie wirtualną walutą i może być przechowywany wyłącznie w formie elektronicznej – nie istnieje jego namacalna, fizyczna wersja. Posiadacze Bitcoin’ów przetrzymują swoje monety w plikach wirtualnych portfeli na dyskach twardych swoich komputerów osobistych lub na serwerach zewnętrznych serwisów, które oferują (odpłatnie oczywiście) możliwość bezpiecznego przetrzymywania portfeli Bitcoin’ów – są to, powiedzmy, bitcoin’owe skrytki bankowe.

Ciekawa historia wiąże się z osobą (lub osobami), która stoi za stworzeniem Bitcoina. Od czasu jego pojawienia się w sieci wiadomo, że został on stworzony przez osobę lub ewentualnie grupę osób o pseudonimie Satoshi Nakamoto. W międzyczasie kilkukrotnie zdarzało się, że jakaś osoba twierdziła, że stoi za stworzeniem tej internetowej waluty. Żadna z nich jednak nie zdołała tego udowodnić. Kwestia twórcy Bitcoina wypłynęła na światło dzienne po raz kolejny w 2016 roku, kiedy do utworzenia i wprowadzenia Bitcoina przyznał się australijski przedsiębiorca i informatyk Craig Wright. Swoje dokonanie udowodnił on cyfrowym kluczem, zgodnym z kluczem, którym została poświadczona pierwsza emisja Bitcoin’ów. To, co powiedział Craig Wright, potwierdzone zostało przez Gavina Andersena związanego z Bitcoin Foundation. Prawdziwość tej informacji nie jest jednak oczywista dla wszystkich i wciąż pojawiają się głosy, że prawdziwy twórca Bitcoina wciąż nie jest znany, a Craig Wright wcale nie stworzył Bitcoina. Sprawę można więc uznać za nierozstrzygniętą.

Inną popularną walutą jest Litecoin, który został utworzony dwa lata po pojawieniu się Bitcoina czyli w 2011 roku. Ta kryptowaluta określana jest jako cyfrowe srebro (Bitcoin nazywany jest cyfrowym złotem). W przeciwieństwie do Bitcoina, doskonale wiemy, kto jest twórcą Litecoina – jest to były programista Google – Charles Lee, w którego założeniu Litecoin miałby uzupełniać rynek stworzony przez Bitcoina i być wykorzystywany do mniejszych transakcji, z racji swojej mniejszej wartości. I faktycznie może być on wykorzystywany w mikropłatnościach, ponieważ bloki, w których przetrzymywane są informacje o transakcjach, tworzone są w przypadku Litecoina co dwie i pół minuty – cztery razy częściej niż bloki Bitcoina. Istnieją inne różnice, takie jak algorytm tworzenia nowych jednostek, który umożliwia konkurencję tym Internautom, którzy dysponują jedynie zwykłymi komputerami, a nie wyspecjalizowanymi w kierunku kryptowalut zestawami – algorytm SHA-256 zastąpiono tak zwaną funkcją Scrypt.

Inna popularna kryptowaluta – Anancoin, różni się od Bitcoin’a wyższym poziomem anonimowości transakcji (stąd oczywiście nazwa tej internetowej waluty). Protokół, na podstawie którego funkcjonuje Anoncoin wykorzystuje narzędzia I2P oraz TOR, które maksymalnie uniemożliwiają namierzanie i śledzenie użytkowników korzystających z tej waluty. Anoncoin różni się także czasem generowania nowych bloków – w jego przypadku nowy blok odblokowywany jest co 3,4 minuty. Ta kryptowaluta, podobnie jak opisany wyżej Litecoin, używa Scrypt’u zamiast SHA-256, co czyni ją popularniejszą dla osób, które hobbystycznie podchodzą do generowania kryptowalut.

Ostatnia dziś opisywana kryptowaluta – Primecoin generuje bloki jeszcze szybciej, bo co minutę – aż 10 razy szybciej niż ma to miejsce w przypadku najpopularniejszego Bitcoin’a. Umożliwia to szybsze przeprowadzanie transakcji za pośrednictwem tej kryptowaluty. Jest jednak inna kwestia, która odróżnia Primecoin’a od innych kryptowalut – jej podaż nie jest odgórnie ograniczona, czyli waluta ta, podobnie jak zwykłe „realne” pieniądze, może być tworzona w nieskończoność, co jest dość zaskakujące. Choć w teorii waluta o nieograniczonej podaży powinna być zjadana przez inflację, to w dzisiejszych czasach, czasach ekonomii „stojącej na głowie” nic takiego wcale nie musi się stać – choć ryzyko oczywiście występuje. Trzeba pamiętać o tym, że prędkość przyrostu kryptowalut jest stosunkowo niska, dlatego też utrata wartości związana z nieprzerwaną podażą może być istotnie rozłożona w czasie. Przykładowo Bitcoin, którego podaż ograniczona jest do 21 milionów sztuk według prognoz zostanie w 100 procentach „wydobyty” dopiero w okolicach roku 2120.

Kryptowaluta jako środek płatniczy

Kryptowaluty jako środek płatniczy są już wykorzystywane, na wbrew pozorom nie taką małą skalę. Przede wszystkim wykorzystuje się oczywiście Bitcoina, który najbardziej zyskał na popularności, co tez odzwierciedliło się w jego kursie w stosunku do zwykłych walut – dolara amerykańskiego, funta szterlinga czy franka szwajcarskiego. I tu właśnie zaczyna się problem. Z racji niewielkiej podaży, kryptowaluty narażone są na wysokie wahania kursów – są bardzo podatne na ataki spekulacyjne i wcale nie trzeba wielkiej paniki lub euforii, aby znacząco obniżyć lub podwyższyć ich kurs. Potrzeba na to o wiele mniej kapitału, niż na przykładowo zachwianie polskim złotym, o majors’ach nawet nie wspominając. Trzeba sobie wprost powiedzieć, że waluta, której kurs jest zupełnie niestabilny, nie bez powodu niszczy gospodarki i nie nadaje się do użycia w codziennym użytkowaniu, ponieważ fluktuacja cen w sklepach byłaby zbyt wysoka, zarówno obciążając nabywców jak i zwiększając ryzyko po stronie przedsiębiorstw. Tak też wygląda kwestia kryptowalut, których kurs jest bardzo zmienny, co poddaje w wątpliwość ich długoterminową wartość jako środka płatniczego. Choć znam wielu zwolenników Bitcoina, to jeszcze nigdy nie słyszałem zdania: „chciałbym zarabiać w Bitcoin’ach”. Nie bez przyczyny. Podpisując umowę, na podstawie której zarabiałoby się 10 Bitcoinów miesięcznie, tak naprawdę nie wiedziałoby się, co za te 10 Bitcoinów będzie można kupić za miesiąc, pół roku czy rok. W przypadku zwykłych walut zdrowych gospodarek tego problemu nie ma – zarabiając 5 tysięcy złotych doskonale wiemy, co można za to kupić, jednocześnie mając niemal pewność, że za rok za te 5 tysięcy będzie można kupić mniej więcej tyle samo (zaznaczam, że mowa tutaj o stabilnych gospodarkach – w Rosji, Wenezueli, Egipcie czy na Ukrainie takiego komfortu nie ma). Jeżeli waluta jest tak niestabilna, że ludzie nie chcieliby być w niej wynagradzani, to nie ma ona żadnych szans, aby stać się pełnoprawnym środkiem płatniczym, do którego strony transakcji będą miały odpowiednio duże zaufanie.

Być może kiedyś to się zmieni – przede wszystkim kryptowaluty musiałyby być mniej podatne na ataki spekulacyjne, a ponadto musiałyby zaistnieć w świadomości „zwykłych” konsumentów, a nie jedynie zaawansowanych Internautów, a tak to na razie niestety wygląda. Mimo tego, jak działa dzisiejsza ekonomia, waluty krajów rozwiniętych oraz stabilnych krajów rozwijających się (takich jak Polska) budzą zaufanie i to mimo kryzysów, wojen walutowych, nieskończonej podaży, koncepcji w rodzaju helicopter money, kolejnych programów luzowania ilościowego i panującego w obecnej dekadzie walutowego szaleństwa. Czego banki centralne krajów zachodnich nie zrobią i tak nie tracą zaufania społeczeństwa, a z powodu ogromnej płynności i podaży walut, ataki spekulacyjne na szeroką skalę są w dzisiejszych czasach trudne do przeprowadzanie. Z tego wynika wartość realnych walut. Kiedyś wynikała ze złota, teraz jedynie z zaufania (często wymuszonego, bo nie ma innego wyjścia, ale jednak zaufania). Kryptowaluty jeszcze długo takiego zaufania nie zdobędą i jeszcze długo nie staną się choćby trochę odporne na spekulację, dlatego jako środek płatniczy jeszcze długo nie będą konkurować ze zwykłymi, leżącymi w naszych portfelach złotówkami, dolarami, funtami, jenami, euro i wszystkimi innymi walutami. Czy kiedyś dojdą do poziomu zwykłych walut? Trudno powiedzieć. Prawdopodobnie musiałby zyskać nie tylko zaufanie społeczeństwa, ale także instytucji finansowych i rządów. Tylko czy powiązanie kryptowalut z takimi instytucjami nie zaprzeczy sensowi ich istnienia?

Kryptowaluta jako instrument spekulacyjny

To co wymieniałem jako wady kryptowalut w kontekście środka płatniczego jest ich zaletą w kontekście pseudofinansowego instrumentu. Kryptowaluty, szczególnie Bitcoin, to prawdziwy spekulacyjny raj. Zmienność jaka tam panuje w porównaniu do tego, co panuje na polskiej giełdzie może budzić zachwyt lub przerażenie. W ciągu 7 lat istnienia, Bitcoin odhaczył już dwie bańki spekulacyjne, przeszło 1000 procentowy wzrost wartości na przestrzeni kilku tygodni i równie szybki zjazd przekraczający 90%. Spekulacyjny raj i to przez duże R. Jak brać w tym udział? W sieci możemy znaleźć kilkanaście giełd i jeszcze więcej kantorów, w których możemy kupować i sprzedawać kryptowaluty w zamian za inne kryptowaluty lub w zamian za prawdziwe waluty – złotówki, dolary, euro, funty, ruble, jeny itd. Warto jednak dobrze przyjrzeć się warunkom transakcji, ponieważ w Internecie zawsze można spotkać się z próbą oszustwa. Warto też przejść się po kilku forach internetowych oraz porównać spready i ewentualne prowizje pomiędzy poszczególnymi giełdami i kantorami, tak aby po prostu nie przepłacić – szczególnie jeżeli miałyby to być bardzo krótkoterminowe transakcje (ale nawet przy długoterminowych szkoda tracić pieniądze).

Tak więc dla spekulantów, kryptowaluty są kopalnią możliwości, przy odpowiednich obrotach pozwalającą na potężny zarobek. Wcześniej trzeba było mieć dość duży kapitał, aby móc na tym rynku zarobić sumy, które robiły różnicę. Z racji tego, że wśród inwestorów indywidualnych jest duży popyt na rynki lewarowane, pojawiła się możliwość obrotu lewarowanym Bitcoinem – takie Bitcoin futures, oczywiście nieregulowane, żeby nie było wątpliwości. Dźwignia nawet 50:1, wiec na Bitcoina kosztującego w granicach 500 dolarów z końca lata 2016 wystarczy 10 dolarów depozytu na otwarcie pozycji. Oczywiście to wcale nie oznacza, że tylko tyle potrzeba mieć na rachunku – pamiętać należy, że zbyt niski poziom depozytu na rachunku może doprowadzić do automatycznego zamknięcia pozycji. Przed rozpoczęciem spekulacji Bitcoinem (szczególnie w przypadku lewarowanych transakcji) trzeba dobrze zorientować się w kwestii realizacji transakcji, zabezpieczeń, depozytów, płatności i dopłat i pamiętać, że może być problem z dochodzeniem swoich praw, gdyby coś poszło nie tak. Krótko mówiąc – trzeba zachować ostrożność. Sama spekulacja Bitcoinem może być zarówno ciekawa, jak i dochodowa i w mojej opinii nie różni się to niczym (poza regulacjami) od handlu zwykłymi walutami – spekulowaniu na eurodolarze czy jakichkolwiek parach walutowych, a w przypadku Bitcoin’owych „futures’ów” od handlu innymi instrumentami pochodnymi. Jedyną różnicą jest kwestia braku regulacji, która może okazać się problemem w przypadku nieuczciwych pośredników inwestycyjnych.

Kryptowaluty jako lokata kapitału

W przypadku kryptowaluty traktowanej jako lokata kapitału pojawia się ten sam problem, co w przypadku kryptowaluty jako środka płatniczego. Za duża zmienność, za mało zaufania, za dużo spekulacji. Po prostu nie. Kryptowaluty kompletnie nie nadają się do kumulowaniu kapitału, ponieważ ich długoterminowa wartość jest całkowicie niepewna, a ich posiadanie nieoprocentowane. Każdy pomysł inny niż lokowanie kapitału w kryptowalutach będzie według mnie lepszy (no może poza kupnem wenezuelskiego boliwara). Jeśli chcesz inwestować pieniądze na lata, kup obligacje, akcje spółek dywidendowych, załóż lokatę lub konto oszczędnościowe (choć przyznaję, że ich oprocentowanie jest śmiesznie niskie), kup złoto, schowaj nawet pliki banknotów do materaca. Z kryptowalutami jeszcze nie wiadomo co się stanie, może wzrosną o ileś tysięcy procent, a może przestaną mieć jakąkolwiek wartość, a wraz z nimi Twoja Bitcoinowa inwestycja. Jeśli z kolei musisz koniecznie kupić na lata jakąś walutę, to pamiętaj o tym, że są takie, które wzbudzają większe zaufanie od innych (kupując waluty zagraniczne także warto zainwestować je w obligacje czy lokaty, tak aby nie zjadła ich ewentualna inflacja). Kryptowaluty są instrumentem czysto spekulacyjnym i na razie nic się w tej kwestii raczej nie zmieni, więc jako długoterminowy inwestor lepiej, żebyś trzymał się od nich z daleka, szkoda Twoich oszczędności.

Podsumujmy kryptowaluty

Jak każdy instrument finansowy kryptowaluty, bo tak ja je postrzegam (można się z tym zgadzać lub nie – jedni mają je za instrument finansowy, inni za walutę, a jeszcze inni za coś, czego jeszcze nie nazwano) mają przed sobą przyszłość. Według mnie zdecydowanie większy potencjał mają jako narzędzie do spekulacji, niż jako środek inwestycyjny bądź środek płatniczy. Jeśli potraktujemy je tak jak traktujemy kontrakty futures lub kontrakty CFD (szczególnie, że Bitcoin także jest już lewarowany) okaże się, że jest to naprawdę doskonały instrument, którego wartość określa jedynie popyt i podaż – nie mają na niego wpływu rządy, instytucje finansowe, banki centralne ani emitenci. Kryptowaluty są według mnie kwintesencją czystego rynku. I bardzo mi się to w nich podoba. W mojej opinii mogą one zyskiwać na popularności, ale wątpię, że kiedyś staną się (przynajmniej w takiej, kompletnie nieuregulowanej formie jak obecnie) pełnoprawnym środkiem płatniczym. Kryptowalutą najpierw rządzili Ci, którzy ją wydobywali, teraz rządzą nią spekulanci, a spekulanci łatwo jej nie oddadzą. Uważam, że to dobrze. Wydaje mi się, że Bitcoin nie miał i nie ma szans, przynajmniej w obecnych czasach, na przebicie się do mainstreamu – to, że rynek nadał mu spekulacyjny charakter uczyniło go czymś, co ma jakiś szerszy sens. Gdyby kryptowaluty nie nadawały się do spekulacji, byłyby zupełnie bezużyteczne, a tak wzbogaciły chociaż rynki finansowe. Niestety, pewnie nie taki był cel twórców kryptowalut, które w teorii, miały być antysystemowym środkiem płatniczym, a zamiast tego stały się praktycznie częścią systemu. Kapitalizm wziął górę nad ideą, a wokół kryptowalut utworzył się ogromny biznes, będący tak naprawdę malutką kopią normalnego rynku finansowego, z kursami walut, giełdami i kantorami.