Mało rzeczy tak łatwo spędza sen z oczu inwestora jak koszty transakcyjne, które musi ponieść w trakcie swojej przygody z inwestycjami na rynkach finansowych. Występują one niezależnie od tego, na czym handlujemy – to z nich przede wszystkim żyją pośrednicy inwestycyjni – domy maklerskie, firmy brokerskie i inne firmy inwestycyjne. To właśnie z tego powodu tak ważna jest wiedza o tym, jaka cena za zawarcie danej transakcji jest cena dobrą, a jaka oferta nie jest warta uwagi. Dużo początkujących inwestorów niestety nie zdaje sobie sprawy z tego, że na rynku zawarcie transakcji na tym samym produkcie może mieć zupełnie inną cenę, co prowadzi do tego, że ponoszą oni nawet kilkukrotnie wyższe koszty transakcyjne od doświadczonych inwestorów, którzy „wiedzieli gdzie szukać”.

Spready i prowizje są nieodłączną częścią inwestowania – są złem koniecznym. Zaletą kosztów transakcyjnych jest jednak to, że najłatwiej jest je zoptymalizować. Otwarcie nowego rachunku maklerskiego czy brokerskiego jest bardzo łatwe, prowadzenie prawie wszystkich rachunków dostępnych na polskim rynku jest darmowe, a informacje o kosztach transakcyjnych są łatwo dostępne na stronach firm, które zajmują się pośrednictwem inwestycyjnym. Wystarczy odrobina wiedzy i samozaparcia i można zaoszczędzić naprawdę wiele pieniędzy. Co bardzo ważne, osoby inwestujące większe środki (w przypadku Forex mowa tutaj o kwotach sześciocyfrowych, w przypadku giełdy raczej o kwotach siedmiocyfrowych) mogą nie tylko znaleźć, tak jak każdy inny inwestor, najlepszą ofertę na rynku, ale także mają możliwość negocjowania warunków handlowych, co przy dużych wolumenach transakcji ma jeszcze większe znaczenie.

Ponoszenie wyższych kosztów niż jest to konieczne jest zwykłą głupotą, ponieważ nie warto płacić więcej za dokładnie tę samą usługę. Trzeba jednak pamiętać o tym, żeby nie kierować się wyłącznie ceną. Ważna jest także realizacja zleceń, platforma transakcyjna, stabilność podmiotu oferującego pośrednictwo inwestycyjne, a także nadzór na nim, który gwarantuje bezpieczeństwo zdeponowanych środków. Cena jest jednak bardzo ważna – nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Wybór pośrednika nie jest też dokonywany raz na zawsze, dlatego warto co jakiś czas zaktualizować posiadaną na temat konkurencji obsługującego nas biura wiedzę i sprawdzić, czy na rynku nie pojawiło się coś, co bardziej będzie odpowiadać naszym wymaganiom. Często zdarza się, że inwestorzy grają u kilku brokerów, czy w kilku domach maklerskich, ponieważ jeden daje im lepszą ofertę na dany instrument, a drugi pośrednik na inny instrument, na którym równie często handlują.

Koszty transakcyjne na kontraktach terminowych futures

Wielu początkujących inwestorów zastanawia się jakie są rzeczywiste koszty transakcyjne handlu kontraktami terminowymi na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie. Przede wszystkim trzeba powiedzieć, że koszty nie są wszędzie takie same. Różnią się one w zależności od domu maklerskiego, który wybierzemy na inwestycyjnego pośrednika. Warto dokładnie przejrzeć ofertę wszystkich renomowanych domów maklerskich obsługujących GPW, ponieważ różnice w cenach mogą sięgać nawet kilkudziesięciu procent, co w dłuższym terminie naprawdę może zrobić różnicę. Szukając pośrednika warto przejrzeć aktualne promocje, sprawdzić zniżki wynikające z szerszej współpracy z danym podmiotem bądź bankiem z jego grupy, warto również sprawdzić promocje  dla członków Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych czy studentów. To nic nie kosztuje, a pozwoli zaoszczędzić wiele pieniędzy. Najpopularniejsze kontrakty terminowe na GPW to oczywiście kontrakty na WIG 20, czyli FW20 – kontrakt futures na indeks 20 największych spółek. Zmiana wartości kontraktu o jeden punkt oznacza dla inwestora w tym przypadku zysk lub stratę w wysokości 20 zł. Koszt kupna takiego kontraktu wynosi zwykle od 7 do 9 zł za otwarcie oraz drugie tyle za zamknięcie. Zdarza się jednak znaleźć ofertę jeszcze lepszą, ale z drugiej strony pojawiają się ceny sięgające 10 zł za kontrakt. Należy pamiętać, że są to ceny za zlecenia internetowe, prowizje za zlecenia telefoniczne mogą być nawet dwa razy wyższe.

Podobnie jest z cenami pozostałych kontraktów indeksowych notowanych na GPW. Mniej więcej tę samą cenę mają także kontrakty futures na obligacje skarbowe oraz na stopę procentową WIBOR. Oprócz tego dostępne są jeszcze kontrakty na akcje. Ich cena oscyluje w granicach 3 zł oraz kontrakty na waluty, których cena wynosi kilkadziesiąt groszy za kontrakt. Zaletą kontraktów futures z GPW jest to, że ich „cennik” jest bardzo prosty – prowizja z tabeli opłat jest jedynym kosztem zawarcia transakcji. Nie ma żadnych markup’ów spreadu, opłat dodatkowych, prowizji minimalnych ani niczego podobnego, co zdecydowanie ułatwia obliczenie tego, jakie koszty transakcyjne wygeneruje planowana transakcja.

Koszty transakcyjne na Forex

Podstawową trudności w ocenie kosztów transakcyjnych na Forex jest ich zróżnicowanie – koszty transakcyjne na rynku Forex bardzo różnią się od siebie w zależności od brokera, instrumentu, a nawet warunków rynkowych i pory dnia. Ciężko znaleźć będzie branżę, gdzie taki sam produkt będzie miał tak bardzo różną i dynamicznie zmieniającą się cenę. Na detalicznym rynku Forex można spotkać oferty, w których koszty transakcyjne są tak niewielkie, że można ich nie zauważyć – czym jest na przykład 0,1 pipsa? (No chyba, że jesteś skalperem, wtedy i 0,1 pipsa się liczy). Niestety zdarzają się także takie oferty, które są tak nieopłacalne, że narzucają tylko jeden wniosek – mają na celu pozbawić klientów pieniędzy i nie mają nic wspólnego z poważną ofertą pośrednictwa w inwestycjach – handel na takich absurdalnie nieopłacalnych warunkach oferuje niestety spora część brokerów na rynku – nie są to jednak polscy brokerzy, a podmioty operujące najbliżej z Cypru, a dalej z takich miejsc jak Wyspy Dziewicze, Wyspy Marshalla czy Panama. Oferta tych firm nie tylko uniemożliwia zarabianie pieniędzy na rynku Forex, ale także podmioty te wprowadzają w błąd klientów, świadcząc usługi doradztwa inwestycyjnego bez uprawnień będąc jednocześnie drugą stroną transakcji – proponują one swoim klientom transakcje, na których tracą, odbierając im pozostałą część pieniędzy. Jest to typowy schemat działania wielu nienadzorowanych firm, dlatego przed rozpoczęciem inwestycji zalecane jest zorientowanie się w sieci w opiniach na temat poszczególnych brokerów. Na ofertę tych, nazwijmy to, złodziejskich firm niestety bardzo często dają się nabrać początkujący inwestorzy, którzy nie znają dobrze zasad jakimi rządzi się detaliczny rynek Forex i nie mają pojęcia, jak różna może być oferta handlu na tych samych instrumentach. To dlatego edukacja jest tak ważną rzeczą, szczególnie w pierwszych inwestycyjnych krokach. Pomińmy jednak teraz kwestie różnicy w kosztach, nielegalne doradztwo inwestycyjne i to, kto zarabia na tym, że oszukany trader traci. Zajmijmy się tym, za co się płaci, czyli spreadem i prowizją na rynku Forex.

Podstawowym kosztem transakcyjnym na rynku Forex jest spread. A czym jest spread? Spread to różnica pomiędzy ceną kupna i ceną sprzedaży danego instrumentu finansowego – może to być para walutowa, może to być też kontrakt na surowiec, indeks czy akcję. Co bardzo ważne spread nie różni się tylko w zależności od cennika brokera – wpływa na niego wiele innych czynników, które po krótce wymienione były już wyżej. Najważniejszym czynnikiem jest oczywiście oferta u pośrednika inwestycyjnego – czyli de facto to, jak dużą marżę (markup) narzuca broker. Niemniej jednak oprócz oferty brokera możemy wyróżnić jeszcze kilka rzeczy, które wpłyną na ostateczną cenę zawarcia Twojej transakcji. Podstawową kwestią wpływającą na spread jest to, na jakim rodzaju rachunku inwestycyjnego handlujemy. Rachunku prowadzone w formie STP oraz ECN (o rodzajach rachunków forex’owych możesz przeczytać w artykule dostępnym pod tutaj) charakteryzują się zawsze zmiennym spread’em. Rachunki MM – Market Maker mogą mieć zarówno zmienny jak i stały spread. Mimo, że na rynku międzybankowym spread jest zawsze zmienny, ponieważ jego wielkość zależy od tego jak płynny jest w danym momencie dany instrument finansowy, to na rachunkach MM spread może być stały, ponieważ wszystkie warunki transakcyjne na nim definiuje broker i może on ustalić, że spread będzie sztywny. Pamiętać jednak należy, że zdarzają się również rachunki MM, na których spread jest zmienny, a więc zmienny spread nie daje pewności, że rachunek jest prowadzony jako STP oraz ECN. W przypadku rachunków STP oraz ECN spread nigdy nie jest stały, ponieważ zależy on od tego, jak kształtują się notowania na rynku międzybankowym.

Praktycznie w każdym przypadku rachunki MM charakteryzują się wielokrotnie wyższym spreadem niż rachunki STP i ECN, jednak zwykle handel na rachunkach MM nie jest obarczony prowizją, która jest doliczana do transakcji na rachunkach STP i ECN (informacje dotyczące prowizji znajdziesz w dalszej części tego artykułu). Spread przede wszystkim różni się w zależności od pary walutowej, czy innego instrumentu finansowego, który można spotkać na forex’owych rachunkach. Od czego zależy jego wysokość? Od płynności. Im większa płynność danej pary walutowej lub instrumentu tym niższy spread. W przypadku par mniej popularnych spread będzie wyższy. Wynika to właśnie z tego, że wysoki wolumen pozwala na osiągniecie niższych kosztów od dostawców, a także na łatwiejsze znalezienie drugiej strony transakcji. Z tego wynika, że najniższymi kosztami transakcyjnymi charakteryzuje się para EUR/USD, czyli eurodolar. Oprócz tej pary walutowej niskim spreadem charakteryzują się pary składające się z tak zwanych majors’ów, czyli najpopularniejszych walut na światowym rynku – chodzi tutaj o dolara amerykańskiego, euro, franka szwajcarskiego, funta szterlinga, czy jena japońskiego, ale także dolara australijskiego, dolara nowozelandzkiego czy dolara kanadyjskiego. Najwyższym spreadem charakteryzują się z kolei pary walutowe określane jako egzotyczne, do których zaliczają się również te z polskim złotym, a także pary z rublem rosyjskim, meksykańskim peso, koroną duńska, szwedzką czy norweską, randem południowoafrykańskim, lirą turecką itp. Rzadko spotkać można brokerów, którzy oferują pary jeszcze mniej popularne od tych wymienionych wyżej – korony, lira czy peso są szczytem egzotyki.

Z uwagi na to, że większość brokerów Forex oferuje również na platformach CFD na indeksy, warto wspomnieć, że w przypadku tych instrumentów, najniższymi kosztami transakcyjnymi wyróżniają się instrumenty oparte o najpopularniejsze indeksy, takie jak niemiecki DAX 30, brytyjski FTSE 100 oraz indeksy amerykańskie – przede wszystkim S&P 500, Dow Jones Industrial Average 30 oraz NASDAQ Composite, a także japoński Nikkei 225.

Poza brokerem, rodzajem rachunku i instrumentem istotnym czynnikiem wpływającym na koszty transakcyjne na rynku Forex są godziny handlu. Najniższe spready są w czasie, gdy interesująca nas para walutowa czy instrument finansowy są najpłynniejsze. A najpłynniejsze są wtedy, gdy trwa handel na rynku, z którego dana waluta czy instrument pochodzą. Przykładowo, najniższy spread na EUR/USD i GBP/USD widzimy w czasie polskiego popołudnia, czyli w czasie, gdy pokrywają się sesje europejska i amerykańska. Pary złożone z walut europejskich charakteryzują się najniższym spread’em w czasie europejskich godzin pracy, czyli mniej więcej od godziny 9 do godziny 17 polskiego czasu, a z kolei pary z jenem są najtańsze do handlu w czasie gdy pracuje tokijska giełda, czyli w nocy polskiego czasu.

Kwestia spreadu w zależności od pory dnia istotna jest także na rachunkach ze stałym spread’em, ponieważ mimo, że spread ten jest stały, to może on być zróżnicowany w zależności od godzin handlu (na przykład w przypadku par z polskim złotym, spready mogą być kilkukrotnie wyższe w nocy niż w trakcie dnia). A jak wysokie są spready? Podam tutaj kilka przykładów. Jeśli chodzi o najpopularniejszą parę walutową, czyli EUR/USD to stały spread u renomowanych brokerów wynosić będzie między 1 – 1,5 pipsa (pips to 1/10000 waluty kwotowanej – w przypadku EUR/USD jest to 0,0001 – 0,00015 USD). Przy transakcji o wielkości 1 lota na parze EUR/USD (kupno bądź sprzedaż 100 000 euro za dolary) koszt spreadu wyniesie 10 – 15 USD, co przy kursie USD/PLN 4,20 wyniesie 42 – 63 PLN (1 – 1,5 pipsa). W przypadku innych najpopularniejszych par walutowych, takich jak GBP/USD, EUR/CHF, czy USD/JPY spread ten będzie mniej więcej wyższy o 1,5 do 2 razy. Niestety w przypadku par walutowych bardziej egotycznych spread może być nawet 10-krotnie wyższy. Z kolei w przypadku rachunków funkcjonujących jako STP lub ECN spread może wynieść nawet 0 pipsów (oznacza to, że cena kupna jest równa cenie sprzedaży). Zmienny spread na rachunkach STP i ECN jest nominalnie od 3 do 5 razy niższy niż na rachunku ze stałym spread’em. Jeśli chodzi o brokerów, którzy oferują warunki transakcyjne dużo gorsze od rynkowych standardów, spready te mogą być wielokrotnie wyższe.

Koszty transakcyjne na rynku Forex to jednak nie tylko spread, ale często również prowizja, z którą mamy do czynienia przede wszystkim na rachunkach STP i ECN. Wartość prowizji należy zawsze mnożyć razy 2, ponieważ jest ona pobierana zarówno za otwarcie jak i za zamknięcie pozycji, czyli za pełnego lota obrotu (round turn) – tak jak na giełdzie. Prowizja, podobnie jak spread jest bardzo zróżnicowana w zależności od brokera. Oczywiście im jest niższa tym lepiej. Zwykle jest tak, że najpopularniejsze instrumenty obłożone są najniższą prowizją, ale co do zasady prowizja jest taka sama dla zdecydowanej większości par walutowych. Tak jak zostało to zauważone wyżej, prowizja niemal nigdy nie występuje na rachunkach ze stałym spread’em – tam ujęta jest ona praktycznie w spreadzie. W przypadku rachunków STP / ECN jest ona obecna praktycznie zawsze.

Teraz pewnie zastanawiasz się jak wysoka powinna być prowizja? Ogólnie rzecz ujmując prowizje do wysokości 0,005% są do przyjęcia i są one oferowane przez wielu brokerów – na wyższe ceny nie warto spoglądać. Teraz oczywiście przykład na eurodolarze. W przypadku transakcji na EUR/USD o takiej samej jak poprzednio wielkości 1 lota przy prowizji 0,004%, zapłacimy 0,004% z 100 000 euro, czyli 4 euro za otwarcie i 4 euro za zamknięcie, czyli w sumie 8 euro, co przy kursie EUR/PLN 4,30 da nam 34,40 PLN. Oprócz tego należy dodać przykładowe 0,2 pipsa spreadu (to standardowy spread na rachunku STP dla EUR/USD), a więc dojdą do tego kolejne 2 dolary, co przy kursie USD/PLN 4,20 wyniesie 8,40 PLN. W sumie za otwarcie i zamknięcie lota na EUR/USD zapłacić będzie trzeba 42,80 PLN. Przy kursie USD/PLN 4,2 daje to wartoś około jednego pipsa na instrumencie EURUSD. Pamiętać należy, że jest to wyłącznie przykłady, a spready i prowizje mogą różnić się w zależności od czynników wymienionych wyżej, a także od kursu waluty, w którym prowadzony jest rachunek. Warto porównać wszystkie koszty, ponieważ w niektórych przypadkach okazać się może, że tańszy będzie handel na rachunku ze stałym spreadem, a w innym przypadku bardziej opłacalny będzie handel na rachunku ze spreadem zmiennym.

Pozostając przy kosztach transakcyjnych na Forex, warto wspomnieć o tzw. swapie, czyli koszcie rolowania posiadanej pozycji na kolejny dzień. Wartość swapu zależy od pary walutowej oraz różnicy w stopach procentowych krajów emitujących dane waluty występujące w parze walutowej. Swap może być dodatni oraz ujemny i jest to uzależnione od kierunku pozycji jaki obierze inwestor. Wartość swapów różni się bardzo mocno pomiędzy brokerami. Często się zdarza, że u jednego brokera swap dla danej pozycji jest dodatni, a u innego ujemny. Dzieje się tak z uwagi, że wielu brokerów wprowadza swoje kalkulacje swapów uwzględniające dodatkową prowizję. Jeśli potrzebujesz więcej informacji o swapach, przeczytaj artykuł w całości poświęcony kosztom transakcyjnym na FX.

Futures vs. Forex  porównanie kosztów transakcyjnych

Wbrew pozorom, w wielu przypadkach może okazać się, że mimo powszechnej opinii handel na kontraktach futures za pośrednictwem któregoś z domów maklerskich będzie tańszy niż handel na kontraktach CFD u nawet dobrego brokera Forex. Bardzo opłacalny w porównaniu do handlu u brokerów Forex jest handel kontaktami futures na waluty na GPW. Oczywiście wybór par walutowych na warszawskiej giełdzie jest bardzo mały i ogranicza się jedynie do czterech par – polskiego złotego z dolarem, euro, funtem i frankiem. Ceny tych kontraktów są jednak bardzo konkurencyjne. Standardowa oferta wynosi 20 groszy za otwarcie i drugie tyle za zamkniecie, czyli razem 60 groszy. Wolumen tej transakcji to 1000 jednostek waluty bazowej. Przeliczając to na lota trzeba byłoby kupić 100 takich kontraktów, co oznacza, że koszt transakcyjny w dwie strony wyniósłby 60 zł. W przypadku kontraktów CFD na EUR/PLN czy USD/PLN stały spread wynosi zwykle około 25 pipsów, co przy locie daje 250 zł. Ponad 4 razy więcej. Dlatego jeśli chcesz handlować na parach z polskim złotym, handluj na GPW. Niestety innych par tam nie ma, więc pozostałe transakcje musisz zawierać u któregoś z brokerów Forex. Jest jeszcze jeden problem, który dotyczy wszystkich instrumentów z GPW – kontrakty futures na GPW są wielokrotnie mniej zlewarowane w porównaniu do kontraktów CFD, co oznacza, że wymagają dużo wyższego depozytu zabezpieczającego (margin).

Na zakończenie – oferta zmienia się jednak bardzo dynamicznie, a co jakiś czas pojawiają się świetne promocje, dlatego warto trzymać rękę na pulsie. Rynek ciągle się zmienia, a warszawska giełda prędzej czy później będzie musiała rozszerzyć wachlarz instrumentów, ponieważ w innym przypadku będzie skazana na porażkę. Na razie nie ma ona zbyt wiele do zaoferowania. GPW jest konkurencyjna cenowo także pod względem kontraktów na indeksy, jednak bardzo niewielki wybór (trzy indeksy) oraz znacznie niższy lewar niż 1:100 dostępny u brokerów Forex skutecznie zmniejsza zasięg jej oferty.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH

Inwestor
Posiada średnio- i długoterminowe nastawienie do inwestowania. Zawiera niewiele transakcji w miesiącu – często jedną lub nawet żadnej – w oczekiwaniu na realizację zakładanego scenariusza rynkowego. Decyzje inwestycyjne podejmuje na podstawie analizy fundamentalnej, natomiast sam moment wejścia i wyjścia z pozycji definiuje z wykorzystaniem narzędzi analizy technicznej. Inwestuje w wartość, nie interesuje go szum rynkowy na niskich interwałach czasowych.