Każdy inwestor, który porusza się po jakimkolwiek rynku, stara się zarobić jak najwięcej. Trudności stoi przed nim bardzo wiele – do najważniejszych z nich należy kwestia wyboru instrumentów, na których chce handlować, godzin handlu, strategii inwestycyjnej, wielkości kapitału jaki zainwestuje, poziomu ryzyka i wiele, wiele innych. O wszystkim tym trzeba zadecydować zanim jeszcze rozpocznie się właściwą analizę rynku i zainwestuje się pierwsze pieniądze. Jest jednak jeszcze jedna bardzo ważna kwestia, która ma ogromny wpływ na wynik transakcji – są to oczywiście koszty transakcyjne.

Koszty transakcyjne są uzależnione od tego w jaki sposób handlujemy – ma na nie wpływ wiele czynników – rodzaj rynku (czy są to waluty, akcje, obligacje, czy też rynek towarowy, czy rynek instrumentów pochodnych), rodzaj instrumentu (w przypadku walut ważne jest czy są to główne pary walutowe czy też pary egzotyczne, w przypadku akcji jest to kwestia pochodzenia – krajowe czy zagraniczne, w przypadku rynku instrumentów pochodnych ważny jest rodzaj instrumentu – futures, opcja oraz jego popularność). To jednak nie wszystko – koszty transakcyjne zależą też od wielkości naszych transakcji – handlując większymi wolumenami możemy zyskać na różnych promocjach a także negocjować indywidualne stawki – jest to doskonały sposób na zoptymalizowanie swojej działalności inwestycyjnej. Poza tym jest jeszcze kwestia tego, w jakim horyzoncie czasowym się inwestuje. Im krótszy horyzont czasowy tym więcej transakcji jest zawieranych, co oznacza, że koszty transakcyjne na giełdzie i Forex są wyższe. Rzadsze, bardziej długoterminowe inwestycje oznaczają mniejsze koszty transakcyjne, ponieważ w zdecydowanej większości przypadków prowizja liczona jest od każdej transakcji z osobna.

Zbyt wysokie koszty transakcyjne na Forex i giełdzie potrafią skutecznie uniemożliwić osiąganie zysku z jakichkolwiek inwestycji. Trzeba więc bardzo ostrożnie dobierać pośredników, tak aby po prostu nie przepłacić. Nie ma jednego pośrednika, który jest najlepszy na rynku. Wielu z nich ma przewagę nad reszta rynku tylko w części swojej oferty – na parach z polskim złotym, na eurodolarze, na akcjach z Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie, na kontraktach terminowych z nowojorskiego parkietu itd. Różni dostawcy oferują różne instrumenty w różnych cenach, przez co wybór pośrednika – domu maklerskiego czy też brokera jest jedną z najtrudniejszych decyzji stojących przed inwestorem. Poza tym nawet wtedy, gdy już wybierzemy pośrednika nie ma sensu się przywiązywać do niego na zawsze. Na rynku instrumentów finansowych panuje bardzo duża konkurencja, oferty zmieniają się bardzo dynamicznie, dlatego warto od czasu do czasu przejrzeć oferty, ponieważ może trafić się lepsza okazja. Zarabianie utrudniać będzie nam rynek, szkoda przeszkadzać sobie dodatkowo niepotrzebnie wysokimi kosztami transakcyjnymi.

Pamiętaj jednak o tym, że niskie koszty transakcyjne – spready, prowizje, opłaty za prowadzenie rachunku (choć dziś są już bardzo rzadkie), czy swapy to nie wszystko. Ważna jest także renoma pośrednika (tak aby zgromadzone fundusze były bezpieczne) oraz takie kwestie jak szybkość realizacji zleceń, oferowana platforma transakcyjna (która ma niebagatelny wpływ na czas jaki poświęcamy na trading), a także materiały szkoleniowe i analityczne, które mogą pomóc inwestorowi (szczególnie początkującemu) w poruszaniu się po zawiłym świecie rynków finansowych i regularnym zarabianiu na tym rynku. Tak więc koszty transakcyjne na Forex i giełdzie przede wszystkim, ale nie wyłącznie one – pamiętaj o tym przez całą swoją karierę inwestycyjną – zaoszczędzisz dzięki temu naprawdę wiele – nie tylko pieniędzy, ale także czasu i nerwów poświęconych na handel.

Koszty transakcyjne na giełdzie

Wszystkie opłaty transakcyjne, które spotyka na swojej drodze każdy inwestor podlegają od lat jednemu trendowi – spadają. Co jest oczywiście doskonałą wiadomość dla wszystkich tych, którzy chcą pomnażać swój kapitał na rynkach finansowych. Nie zmienia to jednak faktu, że z pewnymi funduszami trzeba podzielić się z pośrednikami – czy to domem maklerskim, czy to brokerem. W przypadku giełdy mówić oczywiście będziemy o domach maklerskich.

Zacznijmy od opłat za rachunek. Ich praktycznie już nie ma (choć zdarzają się wyjątki). Rachunki maklerskie są zwykle darmowe, często jednak ich założenie wymaga posiadania konta osobistego w banku, z którego grupy pochodzi dany dom maklerski (jeżeli dom maklerski należy do jakiejś grupy bankowej) – tak jest w przypadku choćby rachunku maklerskiego w domu maklerskim z grupy Raiffeisen Polbank, czy rachunku maklerskiego w Deutsche Bank. Rachunki te zwykle (bez karty do rachunku) są również darmowe. Tak więc zarówno założenie rachunku jak i jego prowadzenie są darmowe, ale na samym początku wymagane jest sporo formalności. Płatne mogą być ewentualnie przelewy z rachunku, więc warto na to zwrócić uwagę (szczególnie w przypadku niedużych przelewów). Tyle jeśli chodzi o sam rachunek.

A co z opłatami od transakcji? Przede wszystkim z powodu opłat minimalnych nie opłaca się kupować jednej czy kilku akcji (no chyba, że mówimy o akcjach drogich takich jak akcje LPP, które kosztują kilka tysięcy złotych). Zwykle opłata minimalna za kupno oraz sprzedaż akcji wynosi kilka złotych (najlepsze oferty spadły poniżej 2 złotych za transakcję), z kolei najgorsze oferty to nawet 10 zł od transakcji (mowa o transakcji w jedną stronę, w dwie strony – kupno i sprzedaż – koszty liczone są podwójnie). Ważna jest jednak przede wszystkim wysokości prowizji od akcji – w polskich domach maklerskich stanowi ona od kilkunastu do kilkudziesięciu setnych procenta wartości transakcji, na przykład 0,2%, co oznacza, że zawierając transakcję o wartości 1000 zł zapłacimy 2 zł prowizji (o ile prowizja minimalna nie jest wyższa – jeśli jest zapłacimy tyle ile ona wynosi). Bardzo często niższe prowizje przewidziane są dla akcji handlowanych w day tradingu – jeżeli kupimy i sprzedamy je w tym samym dniu prowizja może być nawet o kilkadziesiąt procent niższa. I to tyle jeśli chodzi o handel akcjami – liczy się prowizja i poziom prowizji minimalnej – nie ma tutaj spreadów ani innych ukrytych opłat. Podobnie kształtują się koszty inwestowania w kontrakty ETF (więcej o tego rodzaju instrumentach finansowych możesz przeczytać w artykule dostępnym tutaj) – prowizja wynosi kilkadziesiąt setnych procenta, a minimalna prowizja to kilka złotych.

Inaczej jednak wygląda kwestia handlu kontraktami terminowymi na WIG 20, WIBOR czy obligacje – tutaj prowizja liczona jest od kontraktu a nie od wartości transakcji. Ceny są zróżnicowane w zależności od domu maklerskiego, promocji, a także od tego, czy handlujemy w day tradingu, czy w dłuższym terminie. Prowizja wynosi zwykle między 6 a 10 zł za kupno kontraktu oraz drugie tyle za jego sprzedaż. Oczywiście w przypadku większych wolumenów koszty te można negocjować, a zdarza się także, że cena sprzedaży kontraktu jest nieco niższa od ceny kupna. Za inne kontrakty również płaci się co do zasady za kontrakt, a nie za wartość transakcji – kontrakty na akcje to zazwyczaj koszt kilku złotych za sztukę, a kontrakty na waluty (opiewające na 1000 jednostek bazowych) kosztują kilkadziesiąt groszy za sztukę. Poza tym są jeszcze opcje, których koszt transakcyjny to zwykle około 2% wartości transakcji (zwykle określone są widełki cenowe, w których może poruszać się prowizja od opcji – jest to mniej więcej od 2 do 10 zł za opcję).

Koszty transakcyjne na Forex

Koszty transakcyjne na rynku Forex są bardzo zróżnicowane i zależne od brokera. Trudno o branżę (i to nie tylko na rynkach finansowych, ale w ogóle), gdzie koszty „produktu” różniłyby się tak bardzo u różnych dostawców. Zdarzają się oferty, gdzie koszty transakcyjne na rynku Forex są tak marginalne, że praktycznie można je pominąć, zdarzają się także takie, które mają na celu pozbawić klientów pieniędzy – handel na takich warunkach jakie proponuje część brokerów (przede wszystkich pochodzących z egzotycznych lokalizacji) uniemożliwia zarabianie pieniędzy na rynku Forex. Bardzo często (choć nie jest to 100% zasada) najgorszymi warunkami transakcyjnymi, czyli najwyższymi kosztami transakcji wyróżniają się brokerzy operujący z rajów podatkowych. Na ich ofertę często dają się nabrać początkujący inwestorzy, którzy nie znają zasad panujących na tym rynku, nie zdający sobie sprawy z tego, jak zróżnicowane są koszty transakcyjne w zależności od brokera.

Podstawowym kosztem transakcyjnym jest spread. Różni się on nie tylko w zależności od oferty brokera – wpływa na niego wiele innych czynników. Najważniejszym jest oczywiście wspomniana oferta u pośrednika inwestycyjnego, ale oprócz tego możemy wyróżnić jeszcze kilka rzeczy, które wpłyną na to, jak dużo zapłacisz za zawarcie transakcji. Przede wszystkim spread różni się w zależności od tego, czy rachunek prowadzony jest jako Market Maker (MM), czy jako STP lub ECN (więcej o tych rodzajach rachunków znajdziesz w tym artykule). W pierwszym przypadku często zdarza się, że spread, czyli różnica pomiędzy ceną kupna i ceną sprzedaży jest stały. Jest to możliwe, ponieważ w przypadku rachunków Market Maker to broker ustala warunki transakcyjne i tym samym może ustalić sztywny spread. Nie jest to jednak ogólnie działająca zasada, ponieważ zdarzają się rachunki MM, na których spread jest zmienny. W przypadku rachunków STP oraz ECN spread nigdy nie jest stały, ponieważ zależy on od tego, jak zachowują się notowania na rynku międzybankowym. W przypadku rachunków STP broker może jednak ingerować w różnicę pomiędzy ceną kupna i sprzedaży, dorzucając swoją ukrytą prowizję. Co do zasady rachunki MM charakteryzują się wielokrotnie wyższym spreadem niż rachunki STP i ECN, jednak na nich inwestorzy nie muszą płacić prowizji, która jest obecna na rachunkach STP i ECN, ale o niej przeczytasz nieco później.

Spread różni się w zależności od pary walutowej czy innego instrumentu finansowego. Zasada tutaj jest dość prosta – im bardziej popularna, a tym samym bardziej płynna para walutowa lub inny instrument finansowy, tym niższy spread, a im mniej płynny instrument tym wyższy spread. Z tego właśnie powodu najniższymi kosztami transakcyjnymi charakteryzuje się para eurodolar EUR/USD, a po niej inne pary składające się z tak zwanych majors’ów, czyli najpopularniejszych walut – dolara amerykańskiego, euro, funta szterlinga, franka szwajcarskiego czy jena japońskiego. Największymi spreadami charakteryzują się z kolei egzotyczne pary walutowe, między innymi te z polskim złotym, ale także pary z rublem rosyjskim, meksykańskim peso, koronami państw skandynawskich, randem południowoafrykańskim, lirą turecką itp.

W przypadku indeksów giełdowych i kontraktów CFD opiewających na nie, najniższymi kosztami transakcyjnymi wyróżniają się CFD na najpopularniejsze indeksy – niemiecki DAX 30, brytyjski FTSE 100 oraz amerykańskie S&P 500, Dow Jones Industrial Average 30 oraz NASDAQ Composite, a także Nikkei 225.

Kolejnym istotnym czynnikiem wpływającym na koszty transakcyjne są godziny handlu. Najniższe spready są w czasie, gdy dana para czy instrument finansowy są najpłynniejsze, czyli w godzinach handlu rynków, z których one pochodzą. I tak EUR/USD, czy GBP/USD najniższy spread odnotowują w czasie polskiego popołudnia, kiedy pokrywają się sesje europejska i amerykańska. Pary złożone z walut europejskich najniższy spread mają w czasie europejskich godzin pracy, a pary z jenem są „najtańsze” w czasie pracy tokijskiej giełdy, czyli w nocy polskiego czasu. Warto zwrócić na to uwagę także w przypadku rachunków ze stałym spreadem, bo zdarza się, że spread ten jest stały, ale zróżnicowany w zależności od godzin handlu (w przypadku par z polskim złotym, spready mogą w nocy być kilkukrotnie wyższe niż w dzień nawet na rachunkach ze stałym spreadem).

O jakich sumach mówimy? W przypadku najlepszych ofert EUR/USD ze stałym spreadem będzie charakteryzował się różnicą w granicach 1 – 1,5 pipsa (pips to 1/10000 waluty kwotowanej – w przypadku EUR/USD jest to 0,0001 USD). Przy transakcji wielkości 1 lota na EUR/USD (kupno 100 000 euro za dolary) będzie to 10 USD, czyli przy kursie USD/PLN 4,20 koszt wyniesie 42 – 62 PLN (1 – 1,5 pipsa). W przypadku innych popularnych par walutowych jak GBP/USD, USD/JPY, czy EUR/CHF spread ten będzie mniej więcej 1,5 do 2 razy wyższy. W przypadku walut egotycznych spread być nawet 10 lub więcej razy wyższy. W przypadku rachunków STP/ECN, spread może wynieść nawet 0 pipsów (wówczas cena kupna jest równa cenie sprzedaży), ale zwykle jest on 3 do 5 razy niższy niż na rachunku ze stałym spreadem. W przypadku brokerów, określonych wyżej jako nieuczciwi, spready te mogą być nawet kilkukrotnie wyższe.

Oprócz spreadu mamy do czynienia jeszcze z prowizją. Na początek bardzo ważna uwaga. Prowizja zwykle liczona jest za otwarcie oraz za zamkniecie pozycji – tak jak w przypadku handlu na giełdzie. Prowizja ta jest bardzo zróżnicowana, ale zależy wyłącznie od ofert brokera. Wiadomo – im mniejsza tym lepiej. Zasada dotycząca tego jak wysoka jest prowizja jest taka sama jak w przypadku spreadu – im popularniejsze instrumenty tym mniejsza, ale zwykle jest taka sama dla zdecydowanej większości par walutowych. Prowizja niemal nigdy nie występuje na rachunkach ze stałym spreadem – tam jest wliczona niejako w spread. W przypadku rachunków STP / ECN jest ona obecna prawie zawsze. Jakiej wysokości być powinna? Prowizje do wysokości 0,005% (w jedną stronę) są do przyjęcia, na wyższe nie warto spoglądać. W przypadku transakcji na EUR/USD wielkości 1 lota, zapłacimy 0,005% z 100 000 euro, czyli 5 euro za otwarcie i 5 euro za zamknięcie, czyli w sumie 10 euro, co przy kursie EUR/PLN 4,40 wyniesie 44 PLN. Do tego trzeba dodać np. 0,3 pipsa spreadu (taki mniej więcej spread powinien być na rachunku STP / ECN dla EUR/USD), czyli 3 dolary, przy kursie 4,20 będzie to 12,60 PLN. W sumie zapłacimy więc 56,60 PLN za kupno i odsprzedanie 100 000 euro. Odpowiadać to będzie transakcji bez prowizji przy spreadzie 1,35 pipsa (licząc po kursie USD/PLN 4,2). To jedna są wyłącznie obliczenia przykładowe. Spread’y i prowizje będą różnić się w zależności od wymienionych wyżej czynników, a w przypadku rachunków w polskich złotych także od kursu złotówki w stosunku do walut z pary, którą handlujemy (ponieważ spread wyrażany jest w walucie kwotowanej, a prowizja w walucie bazowej). W niektórych przypadkach może okazać się, że tańsze będzie handlowanie na rachunku ze stałym spread’em, a w innych bardziej opłacalne będzie inwestowanie na rachunkach ze spread’em zmiennym.

Będąc jeszcze przy temacie kosztów na Forex, warto wspomnieć o tzw. swapach, czyli finansowaniu pozycji, którą przetrzymujemy na kolejny dzień. W zależności od instrumentu i posiadanej pozycji (long lub short), przetrzymując transakcję na kolejny dzień będą naliczać się nam punkty swap (dodatnie lub ujemne). Czy będziemy na plus czy tez na minus zależeć będzie od instrumentu oraz kierunku, w którym handlujemy. Więcej o swapach przeczytasz w tym artykule.

Porównanie kosztów transakcyjnych na giełdzie i Forex

Zdecydowaną przewagą rynku Forex nad giełdą jest to, że nie ma czegoś takiego jak minimalna prowizja – ile wyjdzie, tyle wyjdzie, a jeśli będzie niska, to taka pozostanie, a nie zostanie podniesiona do minimalnego poziomu. Dzięki temu nie ma problemu z tym, że zawieranie minimalnych pozycji jest nieopłacalne, a rozpoczęcie inwestowania z niewielkim kapitałem jest możliwe na Forex. Na rynku Forex panuje mimo wszystko dużo większa konkurencja niż na rynku giełdowym, a dodatkowo na ceny nie ma wpływu giełda pobierająca część prowizji, przez co koszty transakcyjne mogą być dużo niższe. Są one jednak dużo bardziej zróżnicowane niż w przypadku rynku giełdowego, co z jednej strony pozwala na znalezienie najlepszej oferty, ale z drugiej strony pozostawia możliwość „nadziania się” przez nieznających rynku inwestorów na bardzo wysokie koszty u nieuczciwych brokerów.

W przypadku rynku akcyjnego GPW dużo łatwiej ocenić jest koszt transakcyjny – rachunek w złotówkach, akcje notowane w złotówkach, brak spreadu (oczywiście on jest ale rynkowy, a nie modyfikowany), wyłącznie łatwa do przeliczenia prowizja, np. 0,2% * 1000 akcji po 10 zł, czyli 0,2% * 10000 PLN, czyli 20 zł. I tyle. 20 zł za kupno, a jeśli sprzedamy akcje za tą samą ceną, to drugie 20 zł za sprzedaż. Nie ma problemu z obliczaniem spreadu i prowizji osobno, przeliczaniem ich po aktualnych kursach waluty rachunku w stosunku do waluty bazowej i waluty kwotowanej handlowanej pary walutowej itd.

W artykule skupiłem się na rynku akcyjnym w Polsce. Należy jednak pamiętać, że chcą handlować na akcjach zagranicznych spółek przy użyciu zagranicznego pośrednika, takiego choćby jak Interactive Brokers, należy liczyć się z innymi kosztami transakcyjnymi niż te opisane wyżej.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH

Inwestor
Posiada średnio- i długoterminowe nastawienie do inwestowania. Zawiera niewiele transakcji w miesiącu – często jedną lub nawet żadnej – w oczekiwaniu na realizację zakładanego scenariusza rynkowego. Decyzje inwestycyjne podejmuje na podstawie analizy fundamentalnej, natomiast sam moment wejścia i wyjścia z pozycji definiuje z wykorzystaniem narzędzi analizy technicznej. Inwestuje w wartość, nie interesuje go szum rynkowy na niskich interwałach czasowych.