Sen jest niezwykle istotny dla prawidłowego funkcjonowania w ciągu dnia. Pobudka również powinna być zaplanowana w zależności od śledzonego rynku. Jeżeli jesteś zainteresowany handlem na europejskim parkiecie, wówczas powinieneś rozpocząć dzień we wczesnych godzinach porannych. Pobudka przed godziną 7:00 jest wówczas jak najbardziej wskazana. Podstawowa kwestia to zaobserwowanie co się działo przez okres, kiedy trader spał oraz dokonanie „prasówki”. Dzięki sprawdzeniu kalendarza, trader wie czego może się spodziewać w danym dniu na rynku. Następnie należy przyjąć określony plan, który będzie konsekwentnie realizowany. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że trader siada przed komputerem i improwizuje przez cały dzień, aż do zamknięcia sesji. Jednakże jest to zwykły stereotyp, który kompletnie nie ma nic wspólnego z rzeczywistym handlem. Każdy racjonalnie myślący spekulant musi mieć swój plan tradingowy. Każdy plan składa się z określonych działań, które należy podejmować w celu wygenerowania dodatniej stopy zwrotu. W momencie, kiedy jest ustalony plan działań, spekulant musi określić, które poziomy reprezentują okazje do zajmowania pozycji. Każda transakcja powinna się składać z połączenia dwóch elementów: potencjału danego ruchu oraz okazji.

Głównie day trading

Strategie daytradingowe wymagają ciągłej obserwacji rynku i właśnie dlatego cieszą się największym zainteresowaniem osób, które żyją z tradingu. Dzięki temu mogą wykorzystać maksymalny lewar, który jest dostępny na rachunku, a wraz z procentem składanym oraz częstotliwością zleceń, trader jest w stanie generować stopy zwrotu o jakich się nie śniło swing traderom. Dlatego też dzień zaczyna się od przeglądu co się działo w czasie, kiedy byliśmy nieobecni na rynku. W moim przypadku po zamknięciu sesji amerykańskiej nie mam już otwartych pozycji. Wyjątek stanowią pozycje trzymane ze względu na strategie swing albo long term. Dlatego też z rana interesuje mnie wynik na giełdach w Australii oraz Japonii. Następnie obserwuję jak się odbiło to na wykresach kontraktów terminowych na S&P 500 oraz DAX, które posiadają „moc” narzucania sentymentu pozostałym indeksom. Przy spadkowej sesji z Antypodów oraz nocnych spadkach na kontraktach opartych o największe indeksy światowe możemy się spodziewać podobnego scenariusza na rynku europejskim.

Kiedy już wiem co zostało powiedziane przez noc, przez rożnych oficjeli oraz jak zareagowały na to rynki, mogę spojrzeć w kalendarz ekonomiczny, żeby móc przewidzieć ewentualne ruchy w danym dniu. Danych makroekonomicznych nie można traktować na równi, dlatego należy zacząć od najbardziej priorytetowych, takich jak decyzja dotycząca stóp procentowych albo zatrudnienia w danym kraju, czy PKB. Potem należy patrzeć na wszelkie inne. Dla ułatwienia większość kalendarzy ekonomicznych posiada oznaczenia, dzięki którym łatwiej identyfikować znaczące publikacje. Na podstawie prognoz najistotniejszych danych można rozpocząć analizowanie walorów pod kątem daytradingu.

Około godziny 7:00 zaczynam przegląd walut, sprawdzając istotne poziomy wsparcia i oporu. Wyznaczam je na podstawie dziennych Pivot Points, które bardzo często są respektowane w czasie trwania sesji. Dodatkowo spoglądam na wykresy dzienne, by móc określić, czy na interwale wyższego rzędu nie doszło do znaczącego sygnału zapowiadającego spadki, bądź wzrosty. Kiedy już istotne poziomy zostały naniesione na wykres, mogę przejść do wyszukiwania setupów. Przegląd walut zaczynam od jena japońskiego, z racji kończącej się sesji azjatyckiej. W daytradingowych strategiach, poza wyznaczonymi poziomami wsparcia i oporu, korzystam ze średnich kroczących oraz oscylatorów, które doskonale się sprawdzają na niskich interwałach. Kiedy zaobserwowałem istotny setup decyduję się na zajęcie pozycji.

O godzinie 8:00 kiedy startuje giełda we Frankfurcie, swoje oczy kieruję na niemiecki indeks 30 największych spółek, czyli DAX. Z reguły sentyment powstaje na Dalekim Wschodzie i przenosi się na Zachód, jednakże należy pamiętać, iż giełda jest żywym organizmem i otwarcie rynków dopiero pokazuje, czy faktycznie inwestorzy dali się przekonać do określonego scenariusza. Nie jestem aktywnym inwestorem niemieckiego rynku akcyjnego, choć czasem zdarza mi się wykorzystać panujące tendencje (przykład – Volkswagen i afera „spalinowa”), jednakże jestem aktywny na niemieckim indeksie DAX, z racji wysokiej zmienności tego wskaźnika oraz „technicznych” zachowań, które pozwalają wykorzystać formacje znane z analizy wykresów. Po wystartowaniu giełdy w Niemczech obserwuję pary walutowe z EUR, z racji tego, że Niemcy są największą gospodarką Unii Europejskiej.

Start na GPW

W końcu przychodzi godzina 8:45 oznaczająca otwarcie rynku terminowego na GPW. Rynek ten nie cieszy się największą popularnością, nawet wśród rodzimych inwestorów. Najczęściej za taki stan rzeczy odpowiada niska zmienność oraz wysokie prowizje względem innych rynków. Natomiast osobiście posiadam sentyment do rynku giełdowego, na którym sam stawiałem pierwsze kroki oraz uważam, że jest rynkiem, na którym można znaleźć ciekawe okazje inwestycyjne. Sam jestem aktywny zarówno na kontraktach terminowych (głównie na WIG20 oraz KGHM), jak również na rynku akcyjnym. Ten rusza o godzinie 9:00. Z tym, że rynek akcyjny posiadający prowizje w okolicach 0,38% wartości nominalnej zlecenia, czyni ten rynek niezwykle trudny do uskuteczniania daytradingu. W związku z powyższym, kiedy wynajduję okazje inwestycyjne na rynku kasowym, decyduję się najczęściej zainicjować strategie swing trading. Jest to bardzo istotne, żeby określić potencjalny czas trwania naszego zlecenia. W ten sposób uda się ominąć sytuację, w której przetrzymujemy pozycję o zbyt wysokiej ekspozycji netto. Maksymalna dźwignia może być wykorzystana jedynie przy strategiach, które są zamykane tego samego dnia! Natomiast kontrakty terminowe na giełdzie warszawskiej, które posiadają nominalną prowizję za jeden kontrakt oraz dźwignię finansową stanowią ciekawy „kąsek” dla traderów jednosesyjnych.

Sesja w USA

Kiedy zbliża się godzina 15:00 moje oczy kierują się za „Wielką Wodę”, by obserwować jak przebiega faza przed otwarciem (premarket) w USA. Faza ta zaczyna się kilka godzin wcześniej, jednakże przed otwarciem (15:30) można wnioskować, jak będzie przebiegało otwarcie w Nowym Jorku. Z amerykańskich walorów cenię sobie kontrakt ES500, który jest oparty na indeksie S&P 500. Cieszy się on doskonałą zmiennością, jak również wysokim mnożnikiem ($50 za pkt), dzięki czemu wielu traderów handlujących na tym kontrakcie odnosi regularne sukcesy. Dodatkowo sama w sobie konstrukcja akcji amerykańskich przykuwa uwagę światowych daytraderów. Mianowicie trader zobligowany jest zapłacić prowizję za określony pakiet 100 akcji, co przy akcjach o wyższych nominałach zamyka się w przysłowiowych „groszach”. Fakt ten pozwala generować dodatnie stopy zwrotu w obrębie jednego dnia. Przy wspomnianym wcześniej daytradingu na GPW, trader zobligowany byłby oddać lwią część swojego profitu, bądź powiększyć swoją stratę z powodu wysokich prowizji liczonych jako określony procent wartości zlecenia. Akcje ze Stanów Zjednoczonych filtruję zarówno pod kątem trendu oraz wolumenu. Interesują mnie tylko i wyłącznie spółki o wysokich obrotach. Wtedy mam pewność, że zainicjowany ruch nie jest dziełem przypadku ani grupy manipulantów (a jeśli jednak jest dziełem takiej grupy, to przynajmniej grupy o wysokich zasobach kapitałowych).

Przez cały dzień jestem również aktywny na rynku metali oraz rynku ropy, natomiast o godzinie 22:00 (najpóźniej) kończę cały swój dzień tradingowy i mogę odpocząć oraz „naładować akumulatory” do kolejnej rozgrywki. Jest bardzo istotne, żeby nic nie zamącało naszej głowy kiedy chcemy odsapnąć od wykresów oraz analizy walorów. Dlatego podstawą sukcesu tradera musi być odpoczynek.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH