Powyższe pytanie zadaje sobie każdy, kto nie może stać się zyskownym traderem / inwestorem, a także każdy, kto chciałby rozpocząć swoją przygodę z rynkami finansowymi, ale martwi się, że zamiast uczynić z nich swoją furtkę do dostatniego życia, uczyni z nich swoją własna studnię bez dna. Nie jest łatwo zarabiać na giełdzie. Ani na giełdzie, ani na rynku Forex, ani na kryptowalutach, ani w żadnym innym zakamarku rynków finansowych, czy też pseudo finansowych. Na inwestorów (szczególnie tych niedoświadczonych) czeka bardzo wiele niebezpieczeństw. Seria strat i inwestycyjnych błędów potrafi skutecznie zniechęcić do inwestowania na rynku i może szybko przywrócić inwestora do stanu początkowego, czyli do przeświadczenia, że „na etacie jest dużo bezpieczniej”.

Tak więc dlaczego inwestorzy tracą na giełdzie? Dlaczego zarobić jest tak trudne? Dlaczego społeczeństwu rynki finansowe kojarzą się z permanentnym zagrożeniem, niepewnością i utratą pieniędzy, a nie z szansą na lepsze, albo chociaż stabilniejsze życie? Powodów jest bardzo wiele – od tak fundamentalnych kwestii jak brak teoretycznego przygotowania, przez brak odpowiedniej praktyki, czy też zły dobór rynku, instrumentów finansowych i horyzontu inwestycyjnego, po bardziej złożone i nie mniej ważne kwestie zarządzania kapitałem i zarządzania ryzykiem.

Bardzo ważne jest, aby na początku swojej przygody z rynkami finansowymi nie przesadzać. Nie inwestować oszczędności całego swojego życia na rynku Forex, bo w reklamie zobaczyliśmy, że możemy zarobić 100% w ciągu miesiąca. Jest to oczywiście możliwe, ale jest to również bardzo ryzykowne. Równie szybko można stracić 100% oszczędności swojego życia. Rynki finansowe to broń obusieczna – mogą przynieść nam równie dużo korzyści co strat. Warto jest wiec zaczynać od niewielkich kwot, które pozwolą nam obyć się z rynkiem, zobaczyć jak on działa i pomogą nabrać pewności siebie, która jest konieczna do podejmowania pewnych decyzji. Niepewność na rynku jest bardzo zgubna – należy co prawda poddawać w wątpliwość wszystko co słyszymy, jednak podejmując decyzję musimy być pewni swego (ale jednocześnie trzeba zabezpieczyć się na wypadek, gdybyśmy się mylili, ponieważ rynek potrafi zaskoczyć).

O pieniądzach powiemy sobie więcej jednak nieco później. Na razie zajmijmy się absolutnymi podstawami, czyli wiedzą na temat rynków finansowych i innymi kwestiami, bez których nie ma co nawet myśleć o tym, aby podjąć próbę „dorobienia” sobie na rynkach finansowych. Jeśli zmienisz kolejność tego, co przeczytasz poniżej, z dużym prawdopodobieństwem nie uda Ci się regularnie zarabiać na rynku – oczywiście kilka transakcji „na plusie” może trafić się każdemu, ale sztuką jest regularne zarabianie na rynkach finansowych, co nie jest takie proste.

Brak wiedzy na temat inwestowania i tradingu

Największym problemem początkujących inwestorów jest brak wiedzy. Niestety osoby, które dostrzegą szanse, jakie stoją za rynkami finansowymi zbyt szybko chcą po te szanse sięgnąć, a one, magicznie, przemieniają się w zagrożenia. Dobrze jest widzieć, że rynki finansowe dają szanse, jednak lepiej jest najpierw ochłonąć, a później podsumować stan swojej wiedzy. Niestety pobieżne przeczytanie kilku artykułów dotyczących inwestowania nie pomoże w zarobieniu na tym rynku. Inwestorzy, który zarabiają, czy to na giełdzie, czy to na rynku walutowym, w zdecydowanej większość przypadków „przebili się” przez stos lektur dotyczących inwestowania – te, które są najbardziej polecane dla inwestorów, którzy mają za sobą dopiero pierwsze kontakty z rynkami finansowymi oraz dla osób, które ten kontakt maja dopiero przed sobą, wymienione są w artykule dostępnym pod tym adresem.

Książki to jednak również nie wszystko. Domy maklerskie i liczni brokerzy oferują wiele darmowych szkoleń dotyczących inwestowania na rynkach finansowych – od podstaw takich jak szkolenia z zakresu obsługi platform transakcyjnych, po tajniki analizy technicznej dla zaawansowanych – geometria rynku, Price Action itp. Oprócz tego konieczne jest zrozumienie wpływu czynników makroekonomicznych na notowania instrumentów finansowych oraz zrozumienie powiązań pomiędzy rynkami – chodzi tu o tak zwaną analizę międzyrynkową. Są to kwestie, które może przyswoić praktycznie każdy, jednak zdecydowanie potrzeba na to czasu, cierpliwości i nauki w skupieniu.

Większym problemem jest fundamentalne inwestowanie w spółki. Analiza fundamentalna spółek giełdowych to wyższa szkoła jazdy, którą zajmują się przede wszystkim profesjonalni inwestorzy pracujący przy tym zawodowo. Można się tego oczywiście nauczyć, jednak nie jest to zadanie łatwe, to po pierwsze, a po drugie zarobienie znaczących pieniędzy na długoterminowym inwestowaniu w spółki wymaga sporego zaangażowania kapitałowego, na które statystyczny inwestor nie może sobie pozwolić – takie inwestowanie jest praktykowane przez drobnych inwestorów, albo hobbystycznie, albo tych z wizją zabezpieczenia emerytury.

Brak doświadczenia inwestycyjnego

To jest druga, równie duża bolączka początkujących inwestorów. Oczywiście jest to całkowicie wytłumaczalne – trudno jest mieć doświadczenie, będąc początkującym. Trzeba jednak mieć tego świadomość i dobierać kaliber inwestycji właśnie względem swojego doświadczenia. Na początku inwestowania powinniśmy zaangażować tylko tyle kapitału ile jesteśmy gotowi stracić. Absolutnie nie inwestujmy swoich oszczędności emerytalnych, pieniędzy których potrzebujemy na bieżące zobowiązania, pieniędzy przeznaczonych na konkretny, inny niż inwestycyjny cel. Początki bywają trudne, nowi inwestorzy często popełniają błędy, a błędy na giełdzie po prostu kosztują, dlatego właśnie warto zacząć od niewielkich inwestycji. Poza tym wielu brokerów, czy też portale finansowego udostępnią platformy demonstracyjne i gry giełdowe, które pozawalają sprawdzić swoje umiejętności na wirtualnych środkach, zanim jeszcze zdecydujemy się zaangażować jakikolwiek realny kapitał. Oczywiście handel wirtualnymi środkami różni się znacząco od inwestowania prawdziwych pieniędzy, ponieważ gra taka odarta jest z emocji towarzyszących prawdziwemu inwestowaniu. Niemniej jednak handlując wirtualnymi środkami możemy szybciej i łatwiej zrozumieć mechanizmy danego rynku, obyć się z wykresami i platformami inwestycyjnymi, a także zobaczyć „na żywym organizmie” jak nasze decyzje wpływają na saldo portfela. Platformy demonstracyjne pozwalają także sprawdzić własne umiejętności analityczne – jeżeli nie będziemy potrafili regularnie zarabiać na rachunku demonstracyjnym, ta sztuka na pewno nie uda nam się na rachunku rzeczywistym, kiedy do gry wejdą emocje, które zawsze grać będą przeciwko nam. Tylko jeżeli regularnie zarabiasz na rachunku demonstracyjnym możesz „przesiąść się” na rachunek rzeczywisty – w przeciwnym razie nie będziesz zyskownym inwestorem, a dawcą kapitału. Kapitału, którego zdobycie kosztowało Cię wiele godzin ciężkiej etatowej pracy. No chyba, że masz tak dużo pieniędzy, że nie masz co z nimi robić, a rynki traktujesz jak kasyno – wtedy droga wolna, inwestuj ile chcesz, zarówno bez wiedzy i doświadczenia – otwieraj pozycję i sprawdź co się stanie. Nie brzmi to zbyt mądrze, prawda?

Zły wybór instrumentów

Często początkujący inwestorzy starają się znaleźć bardziej skomplikowane instrumenty, które ich zdaniem mogą pozwolić im zarobić więcej. Nic bardziej mylnego. Nie można handlować czymś, czego konstrukcji nie rozumiemy. Na tej niewiedzy żerują choćby brokerzy opcji binarnych, którzy stworzyli wyjątkowo niekorzystny z punktu widzenia inwestora produkt, ale opakowali go na tyle ładnie, że inwestorowi wydaje się, że jest to produkt stworzony na jego miarę. Prawda jest taka, że jest to produkt stworzony na miarę brokera, który zyskuje na niewiedzy inwestorów. Początkujący inwestorzy na giełdzie powinni zając się akcjami oraz kontraktami na WIG 20, a na rynku pozagiełdowym powinni skupić się na rynku Forex oraz kontraktach CFD na indeksy, surowce bądź akcje. Pozostałe instrumenty finansowe na początku swojej przygody z rynkiem należy sobie odpuścić.

Konstrukcja wspomnianych wyżej instrumentów jest bardzo prosta. Wszystkie (poza akcjami) wykorzystują dźwignię finansową, o której więcej możesz przeczytać tutaj. Kupując akcje zyskujemy, gdy ich wartość rośnie. Na pozostałych instrumentach możemy zarabiać gdy rosną lub spadają, w zależności od tego, czy mamy pozycję długą (kupno), czy pozycję krótką (sprzedaż) – jeśli mamy pozycję długą zarabiamy wtedy, gdy kurs danej pary walutowej lub instrumentu bazowego naszego kontraktu (futures czy CFD), czyli towaru, akcji lub indeksu rośnie. Jeśli mamy pozycję krótką, zarabiamy gdy cena instrumentu bazowego spada. W przypadku akcji musimy pokryć 100% jej wartości, w przypadku instrumentów lewarowanych musimy pokryć zwykle od 1% do 50% wartości kontraktu. I tyle. Ważne jest jeszcze, żeby instrumenty, które wybraliśmy, były płynne. Na giełdzie niech to będzie aktualna seria kontraktów na WIG 20 lub akcje z indeksów WIG 20 oraz mWIG 40, w przypadku rynku pozagiełdowego niech będą to najpopularniejsze pary walutowe, czyli pary składające się z euro, dolarów – amerykańskiego, kanadyjskiego, australijskiego oraz nowozelandzkiego, a także z funta szterlinga, franka szwajcarskiego oraz japońskiego jena. Oprócz tego jeszcze kontrakty CFD na DAX 30, S&P 500, Dow Jones Industrial Average 30, Nikkei 225 oraz FTSE 100. Spośród towarów z kolei skup się na ropie, złocie i srebrze, a z kontraktów CFD na akcje wybieraj te z rynku polskiego, niemieckiego oraz amerykańskiego.

Źle dobrany horyzont inwestycyjny

Kolejna kwestia to temat złego horyzontu czasowego. Początkujący inwestorzy starają się zarobić szybko. To jest droga donikąd. Szybko zarabiać mogą doświadczeni skalperzy. Początkujący inwestor powinien skupić się na średnim terminie – na transakcjach trwających od kilku dni do kilku tygodniu (w przypadku rynku instrumentów pochodnych i rynku walutowego) oraz transakcjach z horyzontem od kilku tygodni do kilku miesięcy, jeśli chodzi o rynek akcyjny. Day trading, czyli inwestowanie w ciągu jednego dnia nie jest dobrym rozwiązaniem dla początkujących inwestorów z bardzo wielu powodów – przede wszystkim ze względu na brak umiejętności i doświadczenia, zbyt wolne reakcje i zbyt małe zdolności analityczne, jak i ze względu na niewielką ilość kapitału, która nie pozwoli na odpowiednie zarządzanie ryzykiem inwestycji (o tym w dalszej części artykułu).

Jeszcze gorszym rozwiązaniem jest skalping, czyli transakcje trwające od kilku sekund do kilku minut. Takie transakcje mogą być bardzo dochodowe, ale zajmują się nimi osoby, które nie tylko są doświadczonymi, zawodowymi traderami, ale także posiadają odpowiedni sprzęt, bardzo szybkie platformy transakcyjne i równie szybki dostęp do Internetu, a oprócz tego, działając z ramienia dużych instytucji i mają o wiele niższe koszty transakcyjne. Skalping nie jest więc dla początkujących, drobnych inwestorów i w ich przypadku jest niestety z góry skazany na porażkę. Lepiej jest zarabiać wolniej, ale wciąż zarabiać, niż starać się jak najszybciej dorobić, z odwrotnym efektem do zamierzonego. Horyzont czasowy inwestycji jest kluczowy w przypadku każdego inwestora – nie tylko tego najbardziej doświadczonego, ponieważ każda inwestycja jest podejmowana w ściśle określonym celu, którego należy się trzymać. Brak konsekwencji w działaniu na rynnach finansowych jest zbrodnią przeciwko własnemu kapitałowi – pamiętaj o tym w każdej minucie poruszania się na tym rynku, a zaoszczędzi Ci to wiele pieniędzy oraz równie dużo nerwów.

Brak odpowiedniego zarządzania kapitałem i ryzykiem

Brak odpowiedniego money managementu to gwóźdź do trumny każdego inwestora, niezależnie od jego doświadczenia, celu inwestycyjnego, zasobu gotówki i umiejętności. Zarządzanie kapitałem jest równie ważne (o ile nie ważniejsze) od zdolności analitycznych. Nieodpowiednio zarządzając tym, co mamy będziemy tracić nawet wtedy, gdy potrafimy przeanalizować zachowania rynku i podjąć słuszną decyzję co do zajęcia pozycji. Inwestując trzeba koniecznie zwracać uwagę na to, jakim kapitałem się obraca i jakie ryzyko się podejmuje. Nie powinno się w jednej transakcji ryzykować więcej niż 1-2% posiadanego kapitału. 3% to absolutne maksimum, o ile ktoś jest gotowy na poważniejszą spekulację (nie jest to jednak zalecane dla początkujących). Pamiętać należy, że nie chodzi tutaj o to, że depozyt zabezpieczający ma wynosić do 2% posiadanego kapitału, a o to, że łączna strata z danej transakcji ma nie przekroczyć 2% tego kapitału. Dla przykładu, jeśli posiadamy na rachunku 10 tysięcy złotych, to łączna strata z transakcji nie powinna przekroczyć 200 zł – nasze zlecenie zabezpieczające powinno być ustawione właśnie w taki sposób, aby jego aktywacja zamknęła zlecenie ze stratą 200 zł, czyli 2%. Kluczem do sukcesu jest dobranie wielkości pozycji w taki sposób, aby te ustalone 2% nie znajdowało się zbyt blisko aktualnej ceny instrumentu (wówczas nawet niewielkie wahnięcie ceny instrumentu spowoduje aktywację zlecenia i zamknięcie transakcji ze stratą), a oprócz tego było zgodne z tym, co aktualnie znajduje się na wykresie (choćby z poziomami wsparcia i oporu). Nie jest to łatwe – na początku wymaga od inwestora sporego zaangażowania, ale z czasem takie rzeczy zauważa się i ustawia automatycznie – inwestor na pierwszy rzut oka widzi, jak powinien dobrać transakcję względem posiadanego kapitału, akceptowalnego ryzyka, zmienności instrumentu oraz sytuacji technicznej na wykresie analizowanego instrumentu finansowego. Brzmi to dość strasznie, ale naprawdę takie nie jest, ważne jest tylko odpowiednio duże doświadczenie.

Brak konsekwencji podczas tradingu

Ostatnia bardzo ważna rzecz, przez którą początkujący inwestorzy tracą na prawdę duże pieniądze, to brak konsekwencji. Wiem wiem, brzmi to strasznie banalnie, ale jest to potężny problem. Brak konsekwencji w działaniu prowadzi do niepowodzeń z resztą nie tylko w tradingu, ale nim się oczywiście tutaj zajmiemy. Trzeba mieć jasno określone zasady – na jakich instrumentach gramy, w jakich godzinach gramy, ile czasu możemy poświęcić na trading, jaki kapitał inwestujemy, jakie ryzyko podejmujemy w jednej transakcji i przede wszystkim, na podstawie jakiej strategii inwestycyjnej podejmujemy decyzje. Na rynkach finansowych nic nie może zostać pozostawione przypadkowi, ponieważ przypadek prowadzi do strat. Kiedy już wszystko to zostanie ustalone, musimy się tych zasad trzymać. Nie ma miejsca na takie rozterki jak „a przesunę ten Stop loss dalej, bo przecież w ty miejscu to już musi odbić i odrobię wszystkie straty”. Jest to najgłupsza rzecz jaką można zrobić inwestując na rynkach finansowych. I jest to również rzecz, którą początkujący inwestorzy robią notorycznie. A najsmutniejsze jest w tym wszystkim to, że później winą za swoje straty obarczają rynek, bo na nim „nie da się zarobić”. To nie prawda, na tym rynku da się zarobić, a straty początkujących traderów wynikają tylko i wyłącznie z braku wiedzy, doświadczenia i konsekwencji w działaniu, żeby nie powiedzieć bardziej brutalnie – z ludzkiej głupoty. Nie można oczekiwać, że rynek „już na pewno zawróci”, ponieważ na tym rynku nie ma nic na pewno. Cena instrumentu zbliża się do stop lossa? Trudno. Najwyżej zlecenie zostanie zamknięte ze stratą. Stop loss został tam przecież po to ustawiony, aby zabezpieczyć inwestora przed dalszymi stratami. Bez sensu jest rezygnowanie z tego zabezpieczenia i godzenie się na dalsze straty. Lepiej jest po prostu poszukać nowej możliwości inwestycyjnej – żyć i handlować dalej. Konsekwencja – zapamiętaj sobie to słowo, ponieważ to właśnie konsekwencja może pozwolić Ci na regularne zarabianie na rynkach finansowych.

A co, jeśli się do tego nie nadaję?

Niektórzy inwestorzy (oczywiście Ci tracący, bądź Ci niedoszli) zadają sobie pytanie, „a co, jeśli ja się do tego nie nadaję?” Przede wszystkim trzeba spróbować, żeby się tego dowiedzieć, a jeśli się spróbuje, straci raz czy drugi, a pytanie to znów pojawi się przed oczami, odpowiedź może brzmieć: „być może się do tego nie nadajesz”. Prawda jest taka, że nie każdy jest stworzony do bycia inwestorem, tak jak nie każdy może być silnym strażakiem, pomocnym policjantem, dobrym nauczycielem, czy ratującym życie lekarzem. Każdy jest stworzony do czegoś innego, niekoniecznie do bycia inwestorem giełdowym. Rynki finansowe nie są jednak zamknięte przed osobami, które nie chcą, bądź nie potrafią inwestować. Można skorzystać z wielu rozwiązań dostępnych na współczesnym rynku, w tym również rynku polskim. Można zdecydować się na jednostki uczestnictwa w funduszach inwestycyjnych otwartych, certyfikaty funduszy inwestycyjnych zamkniętych, rachunki zarządzane, obligacje skarbowe oraz obligacje korporacyjne itd. Możliwości jest wiele, ważne jest jednak, aby powierzać swoje pieniądze zaufanym instytucjom, a nie pierwszemu lepszemu podmiotowi, którego reklamę zobaczyliśmy. Instytucja taka powinna być nadzorowana w Polsce, być transparentna, mieć historię działalności, publikować swoje wyniki oraz umożliwiać bezproblemowy kontakt. Ale nawet takim firmom nie należy oddawać całego swojego majątku, a w miarę możliwości podzielić go na mniejsze części (o ile oczywiście jest to możliwe – kilku tysięcy nie ma co dzielić). Możliwości inwestycyjne nie wymagające własnego zaangażowania są dostępne zarówno dla inwestorów posiadających kilka tysięcy, jak i dla tych, którzy dysponują wieloma milionami. Ważne jest jednak, aby dobrać profil inwestycji do własnych potrzeb. Nasze pieniądze mogą zostać zainwestowane zarówno w aktywa bardzo bezpieczne, takie jak obligacje skarbowe, jak i w bardzo spekulacyjne i ryzykowne fundusze, które mogą zarówno dużo zarobić (nawet kilkadziesiąt procent w skali roku) jak i równie dużo stracić (zdarzały się i takie, które traciły wszystko). Możliwości jest wiele – wystarczy tylko ich poszukać.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH