Prawdopodobnie najbezpieczniejszym sposobem inwestowania na rynku akcyjnym (choć nie na rynku w ogóle, ponieważ dużo bezpieczniejszymi papierami od akcji są bony skarbowe oraz obligacje, a także instrumenty bankowe, takie jak lokaty i konta oszczędnościowe) jest budowa portfela dywidendowego. O co chodzi? Budowa portfela dywidendowego polega na kupieniu akcji co najmniej kliku spółek, w celu czerpania zysków z corocznej wypłaty dywidendy, a nie ze zmian wartości akcji. Zanim przejdziemy dalej, powiedzmy sobie, czym jest dywidenda.

Dywidenda

Dywidenda jest częścią zysku po opodatkowaniu, czyli zysku netto. Występuje ona w przypadku spółek kapitałowych (w przypadku polskiego prawa są to dwie spółki: spółka z ograniczoną odpowiedzialnością oraz spółka akcyjna). Dywidenda, czyli wydzielona część zysku netto przeznaczona jest do podziału pomiędzy wspólników (w przypadku spółki z ograniczoną odpowiedzialnością) lub akcjonariuszy (w przypadku spółki akcyjnej) wypłacającej dywidendę spółki (lub jednego wspólnika lub akcjonariusza, jeżeli dana spółka kapitałowa ma tylko jednego właściciela). Choć w definicji przyjmuje się, że dywidenda wypłacana jest bezpośrednio z zysku netto, to w praktyce może mieć ona kilka źródeł. Pierwszym z nich jest oczywiście zysk netto osiągnięty w ostatnim roku obrotowym (ten rodzaj dywidendy jest zgodny z definicją), drugim są niepodzielone zyski z lat poprzednich, trzecim kapitał zapasowy spółki, a czwartym kapitał rezerwowy spółki, pod warunkiem, że kapitał rezerwowy został utworzony z zysku spółki z lat poprzednich. Zwykle dywidenda ma formę pieniężną, jednak zgodnie z prawem, może przyjmować ona także formę rzeczową, na przykład jako aktywa ruchome – pojazdy, maszyny, czy nawet meble, a także nieruchomości czy akcje. Warto mieć na uwadze, że w Polsce dywidenda obłożona jest dodatkowym podatkiem – podatkiem od zysków kapitałowych, zwanym potocznie „podatkiem Belki”, o którym więcej informacji znajdziesz w tym artykule. Podatek Belki wynosi 19%, co oznacza, że w przypadku również 19% podatku od zysków przedsiębiorstw, czyli tak zwanego podatku CIT, realna stopa opodatkowania zysków spółek kapitałowych z punktu widzenia właścicieli wynosi 34%.

U podstaw rynków finansowych od samego ich początku leżało inwestowanie w wybrane przedsięwzięcie, a następnie czerpanie z tego przedsięwzięcia zysków, które dziś nazywamy powszechnie dywidendą. Zarabianie na zmianach wartości akcji, spekulacja, instrumenty pochodne przyszły na rynek o wiele później. Właśnie dlatego absolutnie nie powinno się zapominać o inwestowaniu w celu czerpaniu zysków z zysków spółek, których udziały posiadamy.

Jak zbudować portfel dywidendowy

Portfel dywidendowy przynosi zysk kilku procent rocznie, a to oznacza, że aby przynosił wymierny zysk, musi być zaangażowane w niego kilkadziesiąt tysięcy złotych. W innym przypadku należy traktować go jako „mrożenie kapitału”, a nie szansę na realny zarobek. Aby stworzyć portfel dywidendowy konieczny jest zakup akcji co najmniej kilku różnych spółek, które są dywidendowymi „pewniakami” – o nich przeczytasz w kolejnym akapicie. Dobrze będzie jeśli spółki te nie będą ze sobą zbyt mocno skorelowane, co oznacza, że powinny funkcjonować w różnych sektorach tak, aby zapaść jednego z nich nie pozbawiła inwestora zysku z całego portfela. W przypadku portfela dywidendowego dywersyfikacja[/glosary] jest czymś absolutnie kluczowym. Jeśli portfel jest większy można pokusić się o zakup papierów z różnych krajów, a nie jedynie z polskiego rynku. Wtedy jednak trzeba wziąć pod uwagę ryzyko kursowe oraz większe koszty transakcyjne związane z handlem na rynkach zagranicznych.

Spółki dywidendowe

Na początek weźmiemy pod uwagę spółki z amerykańskiego indeksu S&P 500, które wypłacają dywidendę od co najmniej 25 lat, czyli co najmniej tak długo, jak funkcjonuje Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie. Są to między innymi AT&T, Chevron, AbbVie, Consolidated Edison, Exxon Mobil, Procter & Gamble, Coca – Cola, McDonalds, Pepsico, Wal – Mart Stores, Cincinnati Financial, Johnson & Johnson, 3M, Colgate Palmolive, czy McCormick.

Wśród polskich spółek warto zwrócić uwagę na te, które wchodzą w skład indeksu spółek dywidendowych GPW S.A. oznaczonego jako WIGdiv. Indeks obejmuje 30 spółek, które w rankingu indeksów znajdują się na pozycji nie niższej niż 150, charakteryzują się najwyższą stopą dywidendy na koniec listopada każdego roku oraz wypłaciły dywidendę co najmniej trzykrotnie w ciągu ostatnich 5 lat. Nie jest to może najlepszy wynik w porównaniu do dywidendowych wampirów z nowojorskich parkietów, ale taki mamy rynek. W skład indeksu na lipiec 2016 wchodzą KGHM S.A., PGNIG S.A., Polska Grupa Energetyczna S.A., PZU S.A., PEKAO S.A., Asseco Poland S.A., ING Bank Śląski S.A., Orange Polska S.A., Grupa Kęty S.A., Bank Handlowy S.A., Energa S.A., Budimex S.A., Sanok Rubber Company S.A., Fabryki Mebli Forte S.A., Giełda Papierów Wartościowych S.A., Robyg S.A., Dom Development S.A., Newag S.A., Asseco Business Solutions S.A., Śnieżka S.A., AC S.A., ZPUE S.A., Dębica S.A., Lentex S.A., Ferro S.A., PCC Rokita S.A., Zakłady Tłuszczowe Kruszwica S.A., Rainbow Tours S.A., ABC Data S.A. oraz Action S.A.

Portfele dywidendowe

Budowanie tak zwanych portfeli dywidendowych to domena konserwatywnych inwestorów z długoterminowym horyzontem inwestycji. Ich celem nie jest zarabianie na zmianach wartości akcji, a jedynie na corocznych wypłatach dywidendy przez spółki, których akcje posiadają. Mówiąc o takim rodzaju inwestycji nie można zapominać o słynnym prezesie holdingu Berkshire Hathaway, zwanego wyrocznią z Omaha. Warren Buffett, bo o nim oczywiście mowa, jest powszechnie uważany za jednego z najlepszych inwestorów na świecie. Jego inwestycje polegają na zakupie akcji wielu spółek, które regularnie, od lat, wypłacają dywidendę i które mają dobre prognozy na bliższą, a przede wszystkim dalszą przyszłość – mają być one dużymi, rozwojowymi spółkami o bardzo silnych fundamentach i ustalonej renomie zarówno na rynkach finansowych, jak i w branży (lub branżach), w których funkcjonują. Zdywersyfikowany portfel złożony z udziałów w takich spółkach daje wysokie prawdopodobieństwo generowania regularnych, corocznych, dodatnich przepływów pieniężnych, niezależnie od warunków rynkowych i działań spekulacyjnych, które codziennie chwieją różnymi notowaniami. Kluczem do sukcesu jest tu jednak dywersyfikacja, co oznacza, że muszą się w nim znajdować spółki z co najmniej kilku sektorów, a jeżeli jest to możliwe, a portfel jest odpowiednio duży, nie tylko z różnych sektorów, ale także ze spółek z ekspozycją na różne rynki w sensie geograficznym. Dlaczego dywersyfikacja pod względem sektora jest taka istotna? Oczywiście dlatego, że 20 spółek o tym samym bądź podobnym profilu działalności są ze sobą silnie skorelowane, i to nie tylko pod względem wyceny, ale także z punktu widzenia ich wyników finansowych. Jeżeli zainwestujemy w 20 spółek z branży paliwowej, to nawet jeśli każda z nich będzie z innego zakątka świata, w razie załamania się rynku paliwowego (a takie oglądaliśmy już kilkukrotnie, ostatni raz w 2015 roku) wszystkie spółki mogą wypłacić mniejszą dywidendę lub nie wypłacić jej wcale. Taki portfel, mimo bardzo dużej dywersyfikacji geograficznej, nawet przy 20 spółkach w portfelu praktycznie nie będzie zdywersyfikowany, bowiem wszystkie spółki uzależnione są od cen ropy naftowej. Właśnie dlatego tak ważne jest, aby zdywersyfikować swój portfel dywidendowy i podzielić go na różne sektory. Tak więc wiemy już, że nie możemy zainwestować w kilka spółek o tym samym profilu działalności – da to efekt dywersyfikacji bliski zeru, a dodatkowo działanie takie zwiększy koszty transakcyjne i będzie bardziej pracochłonne. Lepiej jest nabyć udział w kilku spółkach z jednego kraju, ale z różnych sektorów na przykład – z technologicznego, paliwowego, finansowego, detalicznego, mediowego, przemysłowego itd. Taka dywersyfikacja ma o wiele większy sens, ponieważ nawet w przypadku załamania któregoś sektora jest duża szansa, że pozostałe spółki pozwolą nam zarobić.

Największe podmioty na rynku, także te słynące z legalnej spekulacji czy nielegalnej manipulacji inwestują długoterminowo na rynku akcyjnym . Wśród nich znajdują się choćby banki inwestycyjne, takie jak Goldman Sachs, JP Morgan Chase & Co., Deutsche Bank, Royal Bank of Scotland, Bank of America Merill Lynch, UBS, HSBC i wiele innych. Wszystkie one posiadają ogromne, również bardzo konserwatywne portfele dywidendowe, w których ulokowane są miliardy dolarów samych banków oraz ich klientów. Nie wspominając nawet o funduszach inwestycyjnych, których działalność opiera się na długoterminowym inwestowaniu w akcje. Nie trzeba długo szukać, aby sprawdzić, czy to prawda. Wystarczy sprawdzić największe podmioty instytucjonalne znajdujące się w akcjonariacie spółek z amerykańskiego indeksu S&P 500, niemieckiego DAX’a, brytyjskiego FTSE 100, czy japońskiego Nikkei 225, które po brzegi wypełnione są funduszami inwestycyjnymi i bankami inwestycyjnymi, posiadającymi w nich po kilka, kilkanaście procent udziałów. Jest ot ostateczny dowód na to, że budowanie portfela inwestycyjnego z dużej ilości spółek regularnie wypłacających dywidendę to bezpieczny i dochodowy biznes. Jest jednak jedno „ale”. Roczny zysk z takich portfeli dywidendowych nie przekracza zwykle kilku procent, co oznacza, że portfel rzędu kilku tysięcy złotych nie da wyników, które można by uznać za zadowalające. 5% z portfela o wartości 5 tysięcy to zaledwie 250 zł, które po potrąceniu podatku zmienią się w 202,5 zł. Umówmy się, że nie jest to zysk, który wiele zmienia. W związku z tym, portfele dywidendowe są przeznaczone dla inwestorów, którzy dysponują nieco grubszymi portfelami.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Rachunek demonstracyjny to najlepszy sposób, aby przetestować zdobytą wiedzę w praktyce. Otwórz bezpłatne konto demo z wirtualnymi pieniędzmi już dziś!

OTWIERAM KONTO DEMO