Rynek CFD w Europie od kilku miesięcy boryka się z interwencją produktową wprowadzoną przez ESMA. W jaki sposób odbiło się to na traderach oraz na brokerach? Jak wygląda obraz rynku po kilku miesiącach obowiązywania interwencji? Na te i inne pytania związane z tradingiem odpowiedzi naszej redakcji udzielił Andrzej Kiedrowicz, ekspert TRADE.com.

Redakcja (R): Witamy Cię Andrzeju serdecznie w imieniu redakcji i czytelników Trader’s Area. Zanim przejdziemy do tematyki ESMY, czy mógłbyś pokrótce przybliżyć nam, czym obecnie się zajmujesz i jak zaczęła się Twoja przygoda z branżą inwestycyjną?

Andrzej Kiedrowicz

Andrzej Kiedrowicz (AK): Obecnie zajmuję się rozwojem biznesu i promocją platform inwestycyjnych TRADE.com na rynku polskim. Udzielam się również analitycznie w gazetach ekonomicznych oraz portalach poświęconych tematyce inwestycyjnej takich jak Parkiet, Puls Biznesu, Investing, Stooq czy PoznajRynek.pl.

Natomiast moja przygoda z branżą inwestycyjną zaczęła się na słonecznym Cyprze już w 2005 roku, czyli rok po otwarciu się unijnego rynku pracy dla Polski. Związałem się wtedy z jednym z pionierów detalicznego rynku FX, czyli brokerem EasyForex i przez ponad 10 lat przeszedłem tam ścieżkę kariery poczynając od stanowiska Junior Dealera kończąc na stanowisku dyrektora polskiego oddziału. Jak mocno się ta branża przez ten okres rozwinęła może świadczyć fakt, że jak zaczynałem pracę to na Cyprze było zarejestrowanych 2 brokerów Forex, a teraz jest ich tam ponad 200.

R: Czy możesz powiedzieć coś więcej o brokerze, którego reprezentujesz?

AK: Właścicielem platform TRADE.com jest Lead Capital Markets Ltd. nadzorowany przez Cypryjską Komisję Papierów Wartościowych (CySEC). Firma działa na rynku polskim od 2014 roku na zasadzie tzw. ,,paszportu europejskiego” na świadczenie usług inwestycyjnych, o czym oczywiście notyfikowała KNF. Mogę również zdradzić, iż jesteśmy o krok od uzyskania w Polsce statusu agenta inwestycyjnego, co jest tożsame z otwarciem oddziału firmy nadzorowanego bezpośrednio przez KNF. Platformy TRADE.com dają dostęp do ponad 2100 aktywów zawierających instrumenty Forex oraz CFD na akcje, indeksy, towary, kryptowaluty, obligacje oraz ETF’y. Inwestorzy mają możliwość handlu na naszej intuicyjnej platformie WebTrader oraz oczywiście platformie MT4.

ESMA i następstwa interwencji produktowej

O branży inwestycyjnej, interwencji produktowej ESMA, narzędziach tradingowych i strategiach rozmawiamy z Andrzejem Kiedrowiczem, ekspertem TRADE.com.

R: Jak wiemy, od kilku miesięcy maksymalny poziom dźwigni finansowej w UE dla instrumentów CFD wynosi 1:30. Czy w Twojej opinii, interwencja produktowa była potrzebna?

AK: Interwencja produktowa wprowadzona przez Europejski Urząd Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych (ESMA), dotycząca limitów lewarowania pozycji miała na celu ochronę klientów, często nieświadomych poziomu ryzyka z jakim wiążą się tego typu inwestycje. Wysokie lewarowanie osiągające nawet poziom 1:1000 zachęcało ich do obracania kwotami, które często wielokrotnie przekraczały posiadane przez nich środki na rachunku. Doprowadzało to często do sytuacji szybkiej utraty całości inwestowanego kapitału, co takich klientów momentalnie zrażało do tego typu inwestycji oraz działało negatywnie na wizerunek całej branży. Dlatego też uważam wprowadzenie obecnych limitów za słuszne posunięcie. W przypadku doświadczonych klientów obracających większym kapitałem jest zawsze możliwość uzyskania statusu klienta profesjonalnego i handlu na starych zasadach.

R: A jaki poziom dźwigni finansowej jest według Ciebie optymalny w handlu? A może jest to uzależnione od doświadczenia?

AK: Optymalny poziom dźwigni finansowej zależy raczej od stylu inwestycji, a nie poziomu doświadczenia. Wiadomo, że zastosowanie dźwigni finansowej na poziomie 1:20 czy nawet 1:30 będzie miało sens w przypadku scalpingu czy day tradingu, kiedy to inwestujemy na krótkich interwałach czasowych i zabezpieczamy nasze pozycje wąskimi stop lossami. Ale już w przypadku position tradingu, gdzie nie interesują nas krótkotrwałe ruchy cenowe, taki poziom dźwigni finansowej może się okazać bardzo ryzykownym posunięciem. Oczywiście ma też znaczenie rodzaj instrumentu, na którym inwestujemy. Im bardziej płynny jest to instrument, im niższy spread jest na nim oferowany, tym większa może być nasza tolerancja co do wielkości lewara.

R: Klienci profesjonalni nie podlegają ograniczeniom lewarowania. Czy do TRADE.com zgłasza się wiele osób, które chcą otrzymać status klienta profesjonalnego?

TRADE.COM

AK: Tak, odnotowujemy spore zainteresowanie uzyskaniem statusu klienta profesjonalnego, szczególnie wśród osób, które regularnie inwestują na naszych platformach i są zadowoleni z dostarczanych przez nas usług oraz narzędzi wspomagających inwestowanie. Jak wiadomo wymagania dla otwarcia tego typu konta są jednorodne wśród brokerów działających na rynku unijnym, natomiast w przypadku uzyskania takiego statusu nasi klienci mają możliwość handlu z dźwignią nawet na poziomie 1:300. Oprócz wyższej dźwigni klienci profesjonalni otrzymują wsparcie dedykowanego managera konta VIP oraz dostęp do zaawansowanych analiz i narzędzi tradingowych.

R: Zapewne się zgodzisz, że wielu traderów w poszukiwaniu wyższego lewarowania rozgląda się za możliwościami otwarcia rachunku w bardzo egzotycznych jurysdykcjach. Jakie zagrożenia widzisz w odniesieniu do tego?

AK: Podstawowym zagrożeniem handlu u brokerów z egzotycznych jurysdykcji jest brak możliwości dochodzenia swoich praw w przypadku niewypłacalności brokera lub oszustwa związanego z handlem przed sądem na terenie Unii Europejskiej. Czyli nasz kapitał nie jest w jakikolwiek sposób chroniony w przypadku nadużyć ze strony tego typu brokera. Do tego dochodzą komplikacje podatkowe, czy kwestie związane z terminową wypłatą środków. Pomimo, że część tego typu brokerów kusi wspaniałymi warunkami transakcyjnymi, wysokimi lewarami i różnego typu bonusami od depozytu, to jednak każdy potencjalny inwestor powinien zastanowić się, co jest ważniejsze – złudna perspektywa większych i szybszych zysków, czy jasne reguły tradingowe oraz bezpieczeństwo zainwestowanych środków.

Andrzej Kiedrowicz i Strategie

R: Czy praca dealera walutowego i bezpośrednia styczność z rynkiem ukształtowały Twoje podejście do handlu?

AK: Praca dealera walutowego wiąże się z nieustanną obserwacją rynku i jego reakcją na napływające non stop informacje. Pozwala to na lepsze zrozumienie zachowania danego instrumentu finansowego w przypadku ogłoszenia jakiś danych ekonomicznych, przebicia ważnego poziomu technicznego czy puszczenia plotki w rynek. Są też po prostu pewne schematy, które lubią się na rynku powtarzać. Później łatwiej zrozumieć dlaczego np. kurs kontraktu na ropę WTI nagle traci pomimo, że fundamenty czy analiza techniczna wspierają dalsze wzrosty.

R: Często słyszymy, że na sukces w tradingu składa się przede wszystkim odpowiednie podejście, a strategia jest „gdzieś tam na końcu”. Bazując na Twoim doświadczeniu, jakbyś odniósł się do tego?

AK: Każdy może sobie w obecnych czasach, za mniejsze czy większe pieniądze, zakupić gotową strategię inwestycyjną. Tylko czy będzie ona dopasowana do konkretnego inwestora, w to już śmiem wątpić. Najlepiej więc byłoby sobie stworzyć własną strategię od podstaw, a potem ją umiejętnie przetestować, ale to już wymaga czasu i samodyscypliny. Ważne żeby strategia była dopasowana do preferowanego przez nas horyzontu inwestycyjnego oraz wielkości kapitału, który godzimy się zaangażować. I nawet kiedy mamy już gotową, dopasowaną strategię, to jak się ona nam sprawdzi, zależeć będzie już od naszego indywidualnego podejścia do inwestycji. Najważniejsze jest żeby inwestować z tzw. ,,zimną głową”, angażować pod pojedynczą pozycję nie więcej niż kilka procent środków na rachunku, trzymać się sztywno ustalonych wcześniej reguł oraz umiejętnie dywersyfikować ryzyko.

Trading według Andrzeja Kiedrowicza

R: Jak byś opisał „Trading według Andrzeja Kiedrowicza”?

AK: W swojej karierze przetestowałem już różne typy tradingu wliczając w to emocjonalny, czysto techniczny scalping. Jednak po latach prób i błędów zrozumiałem, że krótkoterminowe inwestycje są obarczone dużym ryzykiem i nie ma co się nastawiać na szybkie, kilkusetprocentowe stopy zwrotu np. po kilku miesiącach inwestowania. Z reguły kończy się to dla nas zimnym prysznicem, kiedy to nasze wysoko zlewarowane pozycje łapią stop lossy, a na rachunku kończy się kapitał pod zabezpieczenie pozycji. Dlatego też obecnie staram się inwestować selektywnie w aktywa albo mocne fundamentalnie albo z widocznym potencjałem wzrostu i to w dłuższym, najczęściej kilkumiesięcznym horyzoncie czasowym. Specyfika mojej pracy nie pozwala mi też na typowy day trading, a wieczory wolę spędzać aktywnie z rodziną niż patrząc na wykresy przed ekranem komputera.

R: Zanim padnie ostatnie pytanie, chcielibyśmy zapytać Cię, czy w handlu na rynkach wspierasz się narzędziami tradingowymi i analitycznymi?

AK: Jak najbardziej. Okazji inwestycyjnych szukam badając otoczenie makroekonomiczne danego instrumentu, potencjalną stopę zwrotu w przeciągu kilku miesięcy oraz relatywną wycenę w stosunku do podobnych instrumentów czy średniej wyceny historycznej. Natomiast wybór odpowiedniego momentu wejścia czy wyjścia z pozycji opieram na tym, co wyczytam z wykresu. Jako, że inwestuję obecnie raczej długoterminowo, to skupiam się na prostych narzędziach analitycznych takich jak poziomy oporu i wsparcia z uwzględnieniem poziomów Fibonacciego, średnie ruchome i ich crossy, MACD czy oscylator typu RSI.


Już teraz odbierz bezpłatny pakiet szkoleniowy od TRADE.com. W pakiecie znajdziesz:

  • 21 nagrań podzielonych na trzy kursy
  • Ebook „Szybki przewodnik po FX Trading”
  • Darmowe konsultacje telefoniczne ze specjalistą TRADE.com

R: Twoje doświadczenie rynkowe jest imponujące. Może podzielisz się nim z czytelnikami i wskażesz, jakie pułapki czekają na początkującego tradera i jak się ich wystrzegać?

AK: O części z tych zagrożeń wspomniałem już w tym wywiadzie. Mowa tu o tradingu z tzw. „gorącą głową”. Podczas mojej kariery często miałem do czynienia z osobami, które po liźnięciu podstaw analizy technicznej zaczęły inwestować mając tzw. „szczęście początkującego tradera”. No i oczywiście przysłowiowa „sodówa” uderzała im do głowy, chcieli coraz szybciej zarabiać, inwestując coraz to większy kapitał. Nie muszę chyba dodawać, że takie podejście doprowadzało albo do sporych strat albo wręcz do wyczyszczenia rachunku.

Kolejnym powtarzającym się błędem jest zmiana ustalonych założeń już po otwarciu pozycji, przejawiająca się najczęściej tzw. „dokładaniem” do tracącej pozycji. A ostatni, który chciałbym wymienić to niedokapitalizowanie rachunku. Większość początkujących inwestorów zasila konto niewielką kwotą pozwalającą im na otwarcie jedynie kilku wysoko zlewarowanych pozycji. Albo będą więc mieli kupę szczęścia albo co bardziej prawdopodobne, po kilku przeprowadzonych transakcjach, nie będą już mieli wystarczających środków na otwarcie kolejnej pozycji. I kończą wtedy swoją krótką przygodę inwestycyjną zanim wdrożą w życie jakikolwiek plan inwestycyjny. Nie mówiąc już o nauczeniu się, jak umiejętnie zarządzać kapitałem, własnymi emocjami czy dywersyfikować ryzyko.

R: Dziękujemy serdecznie za poświęcony czas. Dużo cennej wiedzy. Mamy nadzieję, że czytelnicy wezmą sobie to do serca i odpowiednio podejdą do tematu inwestowania i tradingu. W imieniu redakcji Trader’s Area życzymy dalszych sukcesów zawodowych oraz samych zyskownych transakcji.

PODZIEL SIĘ
Trader's Area
Trader's Area tworzymy z pasji do rynków finansowych i tradingu online. Tym zajmujemy się na co dzień i w tym jesteśmy najlepsi. Nasz cel jest jasny – dostarczyć Ci najbardziej sprawdzonych narzędzi, które wykorzystasz w swoim tradingu. Mamy nadzieję, że zainspirujemy Cię, uwolnimy Twój potencjał i przyczynimy się do Twojego sukcesu w inwestowaniu na rynkach finansowych. Wierzymy, że dzięki tradingowi online będziesz w stanie zrealizować swoje marzenia i wyznaczone cele.