Inwestując na dowolnej części rynku finansowego trzeba dobrać metody analizy rynkowej. Istnieją tysiące rozwiązań i sposobów oceny tego, czy wartość interesującego danego inwestora instrumentu wzrośnie czy też spadnie. Jedni operują wyłącznie na wykresy, inni analizują dane makroekonomiczne, jeszcze inni zajmują się fundamentalną oceną kondycji danego rynku czy przedsiębiorstwa. Każdy sposób jest dobry, aby zarabiać pieniądze. Te tysiące metod możemy podzielić na trzy grupy: analizę techniczną, analizę fundamentalną oraz analizę sentymentu. Wszystko zamknięte jest w tych trzech kategoriach, a w tym artykule postaram się przybliżyć Ci każdą z tych kategorii. Dlaczego to takie ważne? Doskonale wiesz, że kupowanie i sprzedawanie dowolnych instrumentów finansowych w przypadkowym momencie nie doprowadzi do niczego dobrego. Wielu początkującym inwestorom wydaje się, że mają szanse pół na pół i że im właśnie dopisze szczęście. Trzeba jednak pamiętać, że rynek finansowy nie jest grą o sumie zerowej, a grą o sumie ujemnej, ponieważ dochodzą różnego rodzaju opłaty transakcyjne. A oprócz tego na rynku finansowym nie ma szczęścia. Rachunek prawdopodobieństwa jest w tym przypadku bezlitosny i każdy, kto nie posiada odpowiednio skonstruowanej strategii, boleśnie się o tym przekonuje – prędzej czy później. Oczywiście zawsze można spróbować, ale efekt takiego „przypadkowego” podejścia do inwestycji czy spekulacji będzie, mówiąc krótko, porażająco niekorzystny.

Jeżeli chcesz osiągać zyski na rynku finansowym, zyski regularne, a nie przypadkowe, musisz stworzyć swoją własną, optymalnie dobraną strategię inwestycyjną. Teraz pewnie zastanawiasz się, jaka to ma być strategia. Sprawa nie jest prosta, więc nie ma prostej odpowiedzi, dlatego też zaczynamy od podstaw. Ważne abyś zapamiętał, że bez strategii inwestycyjnej na rynku nie ma się żadnych szans oraz że co inwestor to strategia. Złą wiadomością jest to, że niestety nie istnieje tak zwany święty Graal, który pozwoliłby Ci na stuprocentowe podbicie dowolnej części rynku. Wybierając jednak usystematyzowaną strategię inwestycyjną opartą na analizie technicznej, fundamentalnej lub sentymentu, możesz statystycznie podnieść swoje szanse na sukces. Ten właśnie, trzyczęściowy podział analizy rynku to absolutny fundament tworzenia strategii inwestycyjnych i każdym z nich zajmiemy się w tym artykule. Nie będę jednak tutaj rozstrzygać, która z analiz jest lepsza. Każdy ma prawo wybrać to, co najbardziej mu odpowiada. I wybrać będziesz musiał także i Ty. Chcę jedynie, abyś wiedział, co masz do wyboru i z czym dany wybór będzie się wiązał. Wielu inwestorów jest zdania, że analiza techniczna wykresów to po prostu nic nieznaczące mazanie po wykresie, które nie wskazuje żadnych wartościowych sygnałów, na podstawie których można byłoby podjąć decyzję inwestycyjną oraz że o ewentualnym sukcesie czy porażce inwestycji popartej analizą techniczną decyduje przypadek. Inni inwestorzy są zdania, że notowania instrumentów finansowych całkowicie oderwały się od fundamentalnych przesłanek, że wpływ na notowania mają jedynie spekulanci oraz że każda analiza fundamentalna to wróżenie z fusów. Analiza sentymentu zderza się z kolei z zarzutami w rodzaju „marnej psychologii”. Każda z metod wymaga jednak sporego doświadczenia – analiza techniczna w czytaniu wykresów, a analiza fundamentalna w analizie liczb i komunikatów rynkowych, a analiza sentymentu w rozpoznawaniu rynkowych nastrojów.

Analiza techniczna

Analiza techniczna opiera się na analizie wykresów cenowych. W Internecie można spotkać się z dziesiątkami tysięcy strategii, których działanie oparte jest o najróżniejsze narzędzia analizy technicznej. Do wyboru są dowolne kombinacje spośród setek wskaźników i oscylatorów, narzędzia techniczne oparte o liczby Fibonacciego, narzędzia z gamy Ganna, techniki japońskie, w najróżniejszy sposób wyznaczane wsparcia, opory, linie trendu, kanały cenowe, miejsca odbicia i przełamania, Pivot Points, Ichimoku, Heiken Ashi itd. itp. Prawdziwą sztuką jest przekopanie się przez podstawowe narzędzia analizy technicznej, a co dopiero stworzenie funkcjonalnej i dopasowanej do konkretnych potrzeb strategii inwestycyjnej. Pamiętaj, że wybór odpowiednich rozwiązań analitycznych jest rzeczą bardzo trudną. Jeśli chciałbyś poznać podstawy analizy technicznej zdecydowanie zalecam zapoznanie się przede wszystkim z pozycją określaną jako biblia analizy technicznej –„Analiza Techniczna Rynków Finansowych” autorstwa Johna J. Murphy’ego. To jednak nie jest jedyna książka, która przyda Ci się na początku przygody z analizą techniczną – w tym artykule przeczytasz o innych pozycjach dotyczących analizy technicznej i inwestycji na rynku finansowym, będących absolutnym minimum tego, co powinieneś wiedzieć, jeśli na poważnie myślisz o inwestycjach. Jednak teoria to nie wszystko – inaczej byłoby zbyt łatwo. W związku z tym ważna jest jeszcze praktyka, choć należałoby rzec, że przede wszystkim ważna jest praktyka. Setki godzin analizy technicznej najróżniejszych instrumentów finansowych z pewnością pomogą Ci dostrzec zależności występujące na rynku i pozwolą Ci sprawdzić w praktyce działanie narzędzi AT, które poznałeś, bądź w przyszłości poznasz.

Mimo różnorodności strategii technicznych, wszystkie one mają wspólne mianowniki. Przede wszystkim żaden inwestor nigdy nie zapomina o poziomach wsparć i oporów. Są one różnie wyznaczane, ale są wyznaczane praktycznie zawsze. S&R (Support i Resistance) to coś z czego korzysta zarówno gracz opierający się wyłącznie na czystym wykresie (price action itp.), jak i trader wykorzystujący zaawansowane strategie inwestycyjne – jest to po prostu podstawa analizy wykresów. Istnieją również inne podobieństwa – przykładowo, niezależnie od tego z jakich wskaźników i strategii korzystamy, analiza techniczna i wnioski jakie z niej płyną zawsze związane są z historycznymi poziomami cen. Tylko poprzednie zmiany wartości instrumentu mają wpływ na to, czy w ocenie inwestora wartość tego instrumentu w najbliższym czasie wzrośnie czy spadnie. Właśnie dlatego za podstawę analizy technicznej uważa się stwierdzenie, że historia się powtarza.

To czy analiza techniczna działa, czy nie działa, pozostawię Twojej ocenie. Są zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy. Ja należę do tej pierwszej grupy, jednak analizą fundamentalną, o której piszę niżej, również nie wzgardzam. Na pewno minie sporo czasu (liczonego raczej w miesiącach) zanim będziesz mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że rozumiesz „o co tu chodzi” i kolejne miesiące zanim zdołasz stworzyć praktyczną i efektywną (choć przez jakiś czas, bo nie ma strategii nieskończenie działających, a przynajmniej o takiej nie słyszałem) strategię inwestycyjną. Bez wątpienia AT jest tworem wyjątkowo ciekawym i zdecydowanie wartym uwagi. No i trzeba przyznać, że analiza techniczna jest także zajęciem całkiem przyjemnym, choć z czasem lekko nużącym. Podobnie z resztą jak trading w ogóle – na początku bardzo ekscytujący i „widowiskowy”, a z czasem po prostu nudny (niezależnie od tego, czy przynosi zyski czy straty).

Podsumowując, aby rozpocząć swoją przygodę z analizą techniczną koniecznie zapoznaj się ze wspomnianymi wyżej książkami, które pozwolą Ci przyswoić podstawy sztuki jaką jest analiza techniczna, a także zorientuj się dokładnie wśród dostępnych wskaźników technicznych, których opisy również znajdziesz na naszej stronie, dokładnie w tym miejscu. Później koniecznie otwórz rachunek demonstracyjny, aby w praktyce przetestować swoją wiedzę i móc zacząć tworzyć Twój pierwszy system transakcyjny. Pamiętaj, że czas na inwestowanie rzeczywistych środków przyjdzie dopiero wtedy, gdy jednocześnie będziesz pewny swoich umiejętności, a system, który stworzyłeś, będzie przynosił regularne zyski na wirtualnych środkach. Nie ryzykuj i nie myśl, że „jakoś to będzie”. Jakoś niestety nie będzie – jeśli się nie przygotujesz, będzie bardzo ciężko.

Analiza fundamentalna

Analiza fundamentalna to całkowicie inna bajka w porównaniu do analizy technicznej. Wielu inwestorów przyjmuje (według mnie całkiem słusznie), że analiza techniczna jest sztuką, którą przy większym oddaniu sprawie może opanować każdy – każdy uczestnik rynku ma szansę zgłębić tajniki analizy technicznej i wykorzystywać ją w praktyce handlując wybranymi papierami wartościowymi i innymi instrumentami finansowymi. Kwestia analizy fundamentalnej jest niestety zdecydowanie bardziej skomplikowana.

Żeby jednak być dokładnym, analizę fundamentalną trzeba podzielić na dwie części – analizę makroekonomiczną oraz analizę fundamentalną w rozumieniu wyceny przedsiębiorstw.

Ta pierwsza, czyli analiza makroekonomiczna, jest co do zasady dużo łatwiejsza. Dlaczego? Ponieważ podstaw analizy fundamentalnej, czyli odczytywania znaczenia różnych wskaźników makroekonomicznych można się nauczyć z łatwością. Makroekonomia nie jest żadną wiedzą tajemną i można ją z powodzeniem przeprowadzać samemu, choć to oczywiście również wymaga pewnej dozy doświadczenia. Na początek polecam „Międzyrynkową Analizę Techniczną” autorstwa Johna J. Murphy’ego, w której wiele kwestii dotyczących korelacji pomiędzy poszczególnymi częściami rynku jest doskonale wyjaśnione. Aby być na bieżąco z wydarzeniami makroekonomicznymi, wystarczy przeczytać informacje na temat podstawowych wskaźników makroekonomicznych, czyli przede wszystkim zapoznać się z takimi wskaźnikami jak PKB, inflacja, PMI, produkcja przemysłowa, wskaźniki dotyczące bezrobocia, zmiany zatrudnienia oraz śledzić ich kolejne odczyty i prognozy na kolejne odczyty. Oprócz tego należy śledzić wypowiedzi najważniejszych rynkowych i politycznych osobistości, oczywiście z szefami najbardziej wpływowych banków centralnych na czele (System Rezerwy Federalnej, Bank Anglii, Europejski Bank Centralny, Bank Japonii, Bank Kanady, Bank Rezerw Australii i Bank Rezerw Nowej Zelandii oraz banki centralne państw, z którymi związane są nasze inwestycje, w przypadku handlu polską walutą będą to na przykład komunikaty Narodowego Banku Polskiego i jego organu decyzyjnego – Rady Polityki Pieniężnej). To, w jaki sposób rynek reaguje na konkretne dane można sprawdzić samodzielnie na podstawie historycznych notowań konkretnych instrumentów finansowych i w ten sposób przewidywać reakcje rynku na konkretne (podobne) wydarzenia. Trzeba jednak pamiętać, że choć zwykle reakcje rynku są w miarę wytłumaczalne, to zdarza się, że rynek zaskoczy, wiec nigdy nie jest tak, że możemy być pewni takiej a nie innej reakcji na dane, które spłynęły na rynek. Niemniej jednak niezależnie od wybranej strategii, o analizie makroekonomicznej zapominać nie można, ponieważ banki centralne i zaskakujące odczyty danych makroekonomicznych, a także wydarzenia nieprzewidywalne (takie jak wojny, embarga, klęski żywiołowe itp.) niejednokrotnie odwracały bieg wykresu, na co nie wskazywała ani analiza techniczna, ani rynkowe czy firmowe fundamenty.

„Druga” analiza fundamentalna to ta „prawdziwa”. I tutaj zła wiadomość, nie jest to zajęcie dla inwestorów – amatorów, bowiem nią zajmują się niemal wyłącznie profesjonaliści. Wyjątkowo rzadko zdarza się, żeby analizą fundamentalną przedsiębiorstw (bo w jej przypadku to o przedsiębiorstwach właśnie mowa) zajmowały się osoby, które nie są w tym kierunku wykształcone i z tym kierunkiem związane zawodowo. Analiza fundamentalna przedsiębiorstw jest codziennością maklerów, profesjonalnych inwestorów (i ich pracowników), czy osób zatrudnionych w Towarzystwach Funduszy Inwestycyjnych i Otwartych Funduszach Emerytalnych. Inwestorzy giełdowi, którzy z równych powodów nie mają własnych analiz (czy to z powodu braku czasu, umiejętności, czy odpowiednio dużego kapitału, który pozwalałby na „zamawianie” analiz) korzystają z rekomendacji giełdowych tworzonych przez pracowników obsługujących ich domów maklerskich.

Aby sporządzić profesjonalną analizę fundamentalną spółki giełdowej trzeba posiadać umiejętność dogłębnej analizy sprawozdań finansowych spółek. Mowa tu oczywiście o bilansach i zmianach w bilansach, rachunkach zysków i strat, rachunkach przepływów pieniężnych itd. Nie bez znaczenia pozostaje rozumienie obowiązujących zasad rachunkowości oraz kwestii prawnych związanych ze sprawozdaniami finansowymi. Aby osiągnąć poziom, który pozwala na osiągnięcie „sensownego” (cokolwiek to znaczy) wyniku wyceny, osoby chcące się tym zajmować kończą zazwyczaj studia finansowe na specjalnościach związanych z wyceną przedsiębiorstw, aktywów i instrumentów finansowych. Studia jednak nie wystarczą, aby móc tworzyć rekomendacje giełdowe dla innych – aby mieć taką możliwość, konieczne jest uzyskanie zezwoleń wydawanych przez Komisję Nadzoru Finansowego.

Wracając do tematu – kiedy już zostanie pokonany temat analizy sprawozdań finansowych, zarówno pod względem tego co jest w nich napisane (bo liczby to jedno, a plany, sny i opowieści zarządu i managerów to drugie), jak i pod względem umieszczonych w nim danych finansowych, musimy dopasować je do specjalnie dobranych modeli wyceny, dzięki którym będzie można oszacować docelową cenę akcji analizowanej spółki i na tej podstawie stwierdzić, czy należy dane walory kupić, sprzedać czy trzymać. Ale nie, to nadal nie jest wszystko. Sprawozdanie finansowe nie wystarczy nam, aby ocenić, czy istnieje większe prawdopodobieństwo wzrostu czy spadku wycenianego waloru. W przeciwieństwie do analizy technicznej nie interesuje nas wyłącznie przeszłość, ale także przyszłość, której liczby w sprawozdaniu finansowym nie przedstawiają. W liczbach przedstawiona jest tylko przeszłość, a teksty umieszczone w sprawozdaniach zawierają jedynie optymistyczne prognozy na przyszłość – w końcu emitent nie ma żadnego interesu w rysowaniu swojej przyszłości w czarnych barwach – przedstawi on sytuację możliwie najlepiej, ograniczając się jedynie tym, żeby nie przesadzić, to po pierwsze i nie skłamać, to po drugie (ponieważ byłoby to złamanie prawa). To oznacza, że prognozy na najbliższą przyszłość stworzyć trzeba samemu. Należy ocenić prawdopodobne kierunki rozwoju przedsiębiorstwa, ocenić przedstawione w sprawozdaniu, a także w innych komentarzach plany zarządu oraz wziąć pod uwagę sytuację w branży i w regionie (tutaj kłania się analiza makroekonomiczna). Na koniec, odnośnie liczb jeszcze, należy odsiać ze sprawozdań finansowych wszelkie zabiegi księgowe, które uda nam się dostrzec, a które mają „podkolorować”, wyniki przedsiębiorstwa, ku uciesze jego właścicieli. Podsumowując tę niezbyt optymistyczną część artykułu, aby móc stworzyć profesjonalną analizę fundamentalną przedsiębiorstwa, musimy umieć odczytać sprawozdanie finansowe, odfiltrować wszystko co zamazuje nam rzeczywisty, aktualny obraz przedsiębiorstwa (choć określenie go aktualnym jest de facto nadużyciem, ponieważ jest mocno nieaktualne w momencie publikacji), a także ocenić kierunek rozwoju przedsiębiorstwa na tle jego otoczenia mikro i makroekonomicznego oraz rozwój ten wycenić, a następnie wszystko poskładać w jedną całość, podstawić pod przygotowany model wyceny i wtedy fundamentalna wycena interesujących nas akcji gotowa. Więcej o metodach wyceny spółek znajdziesz w dedykowanym artykule.

Analiza sentymentu

Ocena sentymentu nie jest zadaniem łatwym, dlatego jest często pomijana przez początkujących inwestorów. Jest to jednak bardzo poważny błąd, którego powinno się możliwie wystrzegać. Tak naprawdę, odpuszczenie sobie tej części pracy analitycznej stawia inwestora na z góry przegranej pozycji. Ocena sentymentu to nic innego jak ocena długoterminowego postrzegania danego rynku przez inwestorów. Rynek to gra popytu i podaży, rynek to zbiorowa psychika, co szczególnie widać w przypadku zaskakujących informacji rynkowych, kiedy mamy do czynienia ze zbiorową histerią. Niedostrzeganie sentymentu rynkowego można powiązać z brakiem doświadczenia, ale świadome zdobywanie rynkowych szlifów doprowadzi jednak do sytuacji, w której inwestor będzie niejako „automatycznie” dostrzegał, co na rynku piszczy. Najłatwiejszym sposobem badania sentymentu rynkowego jest obserwacja reakcji rynku na dane makroekonomiczne. W tym przypadku jednak dobrym sygnałem nie są reakcje, których po danych informacjach można byłoby się spodziewać, a reakcje, które z punktu widzenia tego, co na rynku się pojawiło, są bardziej zaskakujące. O czym mowa? Przykładowo po sytuacji, kiedy rynek rośnie, pojawiają się złe informacje dla danego rynku, a on dalej rośnie, a przynajmniej nie zaczyna spadać. To oznacza, że uczestnicy rynku „kupują mimo wszystko” i tylko katastrofa mogłaby to zmienić. Jeżeli na rynku występuje taki właśnie sentyment, pojawienie się kolejnych danych, choćby nieco tylko optymistycznych, może doprowadzić do wystrzelenia kursu. I oczywiście odwrotnie. Jeżeli rynek kontynuuje spadki mimo dobrych informacji, to można się spodziewać, że jakiekolwiek złe informacje będą katastrofalne w skutkach i przyniosą na wykres mniejszy lub większy armagedon.

To koniec tego artykułu, ale dopiero początek Twojej przygody z rynkami finansowymi. Przed Tobą długa droga, ale doskonale wiemy, jak Ci ją ułatwić. Szkolenia z ekspertami to najlepszy sposób, aby ugruntować swoją wiedzę o rynkach finansowych. Zapisz się na bezpłatne szkolenia już dziś!

BIORĘ UDZIAŁ W SZKOLENIACH